– czyli moje dzieci mówią do mnie niezrozumiałym językiem

 

Witek z wysuniętym językiem rysuje wyścigi samochodowe.

– Masz raderkę? – rzuca nagle znad kartki.

– Czy co mam?

– Raderkę.

– Po jakiemu to?

– Po polsku! – oburza się moje dziecko mocno wyciągając samogłoski.

– Nie ma takiego słowa.

– Nauczyciele tak mówią. Marta! – woła siostrę. – Prawda, jest takie słowo: raderka?

– Jest. – potwierdza siostra. – To jest gumka do ścierania.

 

Wujek google też potwierdził : gwara lwowska: raderka – gumka do wycierania, od niem. radieren (wycierać).

 

Jak dobrze, że lwowska gwara jednak jeszcze żyje :)

[ tekst pochodzi ze strony https://www.facebook.com/klozacd ]

dodaj do notanika