Ostatni wpis był 1000. opublikowanym na tym blogu. 

Nie do wiary, ale tak jest. Zaczęłam jego pisanie wiosną 2001 r., kiedy przyjechałam na kilkumiesięczne stypendium do Lwowa. Czytelnikami byli wówczas tylko moi znajomi. Dziś jest was 8 tysięcy miesięcznie. Nieliczne zdjęcia robiłam aparatem Practica na filmie 35 mm, wywoływałam i skanowałam w laboratorium Profilab w Warszawie, otrzymując wersję cyfrową na płycie CD. Wydaje się, jakby to było 100 lat temu!

Blog znajdował się na różnych platformach (republika.pl – kto to jeszcze pamięta?) i w różnych odsłonach i formułach, czasem więcej tam było życia prywatnego, innym razem pisałam o pracy czy wrzucałam zdjęcia Lwowa. Mimo tych wędrówek zachowały się wszystkie, co do jednego wpisy, nawet najstarsze! Dziś można je poczytać na tej stronie. Część jeszcze błąka się po internecie, ale i one wkrótce zostaną przeniesione. 

Kawał czasu, kawał poświęconego na to życia, ale i ogromna satysfakcja, że blog stał się też kroniką tych ostatnich lat we Lwowie, i to w czasie, kiedy zachodziły w nim tak ogromne i znaczące zmiany, których miałam okazję być świadkiem. 

Dziękuję Wam, że jesteście ze mną i zapraszam w dalszą podróż!

dodaj do notanika

2
Dodaj komentarz

2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Damian Wełnowski

Dobra robota Pani Kasiu!
Swoją przygodę ze Lwowem zaczynałem w podobnym okresie kiedy co roku jeździłem na Czarnohorę lub Świdowiec na wędrówkę z plecakiem. Pobyt we Lwowie zawsze jawił się jako nagroda po górskim „znoju”. Do dzisiaj powracam do Lwowa z wielkim sentymentem i czuję się w jak u siebie w domu. Aby móc w nim gościć częściej i z większą świadomością, regularnie zaglądam na Pani blog. Dziękuję za jego prowadzenie, życzę dalszej wytrwałej realizacji tego dzieła.

Boguś z Gliwic

Dziekuję