Lwów od pewnego czasu promuje się hasłami przynależności do europejskiej kultury i otwartości na świat. Bywalcy rożnych zakątków świata przekonują, że u nas nie jest wcale gorzej, niż gdzie indziej, a może i lepiej. 

Na fali tego hurraoptymizmu restauratorzy „ukraińskiej stolicy kultury” postanowili przeprowadzić w zeszły weekend akcję pod szumną nazwą „Biennale zaufania”, podobno na wzór podobnych akcji w bardziej zachodnich częściach Europy, które odbywają się już od dawna i cieszą się niesamowitym powodzeniem i sukcesem. Akcja polegała na tym, że po skończeniu posiłku kelner przynosił rachunek, ale gość mógł zapłacić według własnego uznania i oceny. Akcja obejmowała wszystko oprócz alkoholu. Oprócz tego były jakieś wydarzenia towarzyszące, ale ich chyba nikt nie zauważył. 

 

No i nasi, otwarci na świat i europejscy lwowiacy, rzucili się do restauracji, żeby za pół darmo nażreć się steków i foie gras. Straty były tak ogromne, że już w piątek popołudniu akcję odwołano. Jedynym zakładem, o którym informowano, jakby był zadowolony z wyników akcji, była kawiarnia wegetariańska NOM NOM NOM. W pozostałych ludzie płacili ok. 60% rachunku, a wielu poniżej 10%. 

Prawdziwymi gwiazdami akcji zostały dwie dziennikarki, które zamówiły stolik we francuskiej restauracji. Kiedy dowiedziały się, że na uprzednio zamówione stoliki akcja nie działa… po prostu przesiadły się za sąsiedni. Z rachunku na 625 uah zapłaciły 40 uah, czym nie mieszkały pochwalić się publicznie. 

 

A mnie wstyd, jak moi turyści zostawiają 10 hrywien napiwku… 

 

źródła

http://tvoemisto.tv/…doviry_u_lvivskyh_restoranah_96349.html

https://lviv.depo.ua/…ispit-na-doviru-20181023857521

 

 

 

dodaj do notanika