Śnieg

W długi listopadowy weekend Lwów nagle zasypało śniegiem. Zaczęło padać w sobotę wieczorem i padało nieprzerwanie całą następną dobę. Kto przyjechał na wycieczkę w jesiennych pantofelkach musiał mieć spory problem z poruszaniem się po mieście…

Lwów od razu sparaliżowało. Ulic nikt nie odśnieżał, setka autobusów nie wyjechała na trasy, tramwaje stały w śnieżnych zatorach. Taksówkarze, którzy wcześniej nie pomyśleli o zamianie opon na zimowe, też nie byli w stanie pracować, stąd znalezienie taksówki w niedzielę było nie lada wyzwaniem. Znajomi, którzy spędzali u nas niedzielny wieczór o mało co nie zostali na noc.

W poniedziałek i wtorek wszystko się trochę rozruszało choć nie do końca jeszcze działa, jak powinno, zwłaszcza transport miejski. Ja natomiast stanęłam przed niespdziewnaym problemem zdjęć do książki o cmentarzu: nie wszystkie jeszcze były gotowe. Poszłam więc na cmentarz, pierwszy raz w życiu żałując, że nie mam walonek. Okazało się, że do niektórych nagrobków trzeba brodzić w głębokim śniegu, a innych w ogóle nie da się sfotografować. Zobaczcie sami:

* Czy wiesz, że możesz komentować logując się za pomocą facebooka, google, twittera, disqus lub bez logowania? Wystarczy, że klikniesz ramkę Rozpocznij dyskusję> Nazwa> Wolę pisać jako gość.