„Przywiózł go na Kresy Wschodnie z Rzymu domnikanin o. Józef Mocarski ok. roku 1700. Autor dzieła był i pozostał nieznany. Obraz był prezentem ślubnym dla Joanny Krzeczkowskiej, poślubionej pułkownikowi Popławskiemu, która była krewną dominikanina. Obraz pozostawał w rodzinie Popławskich, a potem Kucharskich, z której Magdalena poślubiła cześnika latyczowskiego Antoniego Sobieszczańskiego.

Pierwszym zapisanym znakiem szczególnej łaski wizerunku było uzdrowienie syna Sobieszczańskich – Jana. Po tym wydarzeniu obraz przeniesiono do dworskiej kaplicy w Nowym Stawie, gdzie zaczęto oddawać publiczną cześć wizerunkowi. Obraz przyozdobiono srebrną koroną i sercem.

Liczne łaski, uzyskane za pośrednictwem wizerunku, a także niezwykłe zjawiska, dziejące się z obrazem (krwawiące rany, światłość) zainteresowały komisję teologiczną. Jej wnioski przekazane metropolicie lwowskiemu arcybiskupowi Mikołajowi Wyżyckiemu sprawiły, że wydał on dekret orzekający cudowność wizerunku. Arcybiskup Wyżycki zdecydował też o oddaniu obrazu pod opiekę Karmelitów Bosych w Milatynie Nowym. Stało się to 14 sierpnia 1747 roku.

W latach 1840 – 1847 pieczę nad wizerunkiem sprawowali OO. Jezuici. W 1906 roku misjonarze św. Wincentego a ‚ Paulo przejęli opiekę nad sanktuarium, którą sprawowali przez 40 lat. W 1946 roku misjonarze wraz z obrazem opuścili Nowy Milatyn i wyjechali do Krakowa, gdzie wizerunek Jezusa Konającego odbiera cześć w kościele OO. misjonarzy św. Wincentego a ‚ Paulo.

W blaszanym pawilonie na przeciwko kościoła w Milatynie mieści się ukraińska cerkiew grekokatolicka. W niej wierni modlą się do ocalałej zasłony cudownego obrazu.

Polacy, którzy pozostali na Kresach nie zapomnieli o cudownym wizerunku Jezusa Milatyńskiego. Została wykonana wierna kopia obrazu, którą intronizowano w dniu 14.09.1993 roku w kaplicy cmentarnej w Streptowie. Ostatecznie, kopia obrazu znalazła godne miejsce w kościele rzymsko-katolickim w Kamionce Buskiej (dawniej Strumiłowej).

14 września 1997 roku obraz koronował ówczesny arcybiskup, obecnie kardynał Marian Jaworski koronami , które błogosławił i poświęcił Jan Paweł II w Krośnie, w czasie pielgrzymki do Polski w 1997 roku.

14 września – święto Podwyższenia Krzyża sw. jest dniem odpustu w obecnym sanktuarium Jezusa Milatyńskiego w Kamionce Buskiej na Kresach. Wtedy pielgrzymi modlą się: „O mój cudowny z Milatyna Boże, niech mnie Twa łaska w potrzebie pomoże!”, tak jak modlili się w przeszłości”.
[źródło]

„Idąc Traktem Królewskim dochodzimy, przez Bramę Floriańską i plac Matejki, do ul. św. Filipa. Stoi tu kościół misjonarzy p.w. św. Wincentego a Paulo. W środku znajduje się cudowny obraz Pana Jezusa Milatyńskiego. Tym wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa zasłynęła w XVIII w. miejscowość Milatyn Nowy (dziś na Ukrainie). Właścicielami obrazu byli państwo Sobieszczańscy. Gdy ich najstarszy syn ciężko zachorował, ojciec położył wizerunek przy dziecku będącym w stanie krytycznym. Niebawem chłopiec całkowicie wyzdrowiał, zaś wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego przeniesiono do miejscowego kościoła. Gdy po II wojnie światowej opiekujący się parafią księża misjonarze zmuszeni byli opuścić Milatyn, cudowny obraz trafił do Krakowa”.
[źródło]

„Około 60 km na wschód od Lwowa jest miejscowość Milatyn, gdzie czczono słynny cudowny obraz Chrystusa Ukrzyżowanego. Od lat, tradycyjnie, z klasztoru Kapucynów we Lwowie Zamarstynowie przed uroczystością Podwyższenia Krzyża Świętego wyruszała tam piesza pielgrzymka. Ze względu na nową sytuację w 1940 r. nie planowano tej pielgrzymki, nad czym ubolewał o. Serafin Kaszuba. Obawiano się, że pielgrzymów mogą spotykać szykany. Jednak, gdy przyszedł czas pielgrzymki, o. Serafin postanowił pójść do Pana Jezusa Milatyńskiego. Zgromadził wokoło siebie pewną grupę wiernych i po odprawieniu Mszy św. z krzyżem w ręku ruszył w stronę Milatyna na czele pielgrzymki. Po drodze śpiewano pieśni religijne i modlono się o cud wyzwolenia. Mijano grupy polskich żołnierzy, którzy jako jeńcy wojenni, dozorowani przez krasnoarmiejców, pracowali przy poszerzaniu szosy wiodącej do Lwowa na wschód w stronę Kijowa. Na widok kapłana niosącego krzyż i modlących się pielgrzymów płakali żołnierze-jeńcy wojenni, płakali lwowscy pielgrzymi. Na trasie doszło do ostrego, na szczęście tylko słownego starcia o. Serafina z sowieckim politrukiem. W drodze powrotnej z Milatyna, pielgrzymi wrócili małymi grupami do swoich domów. O. Serafin zatrzymał się kilka dni w klasztorze Kapucynów w Kutkorzu, odległym od Milatyna o około 7 km. Do Lwowa wrócił pociągiem. Czuł się szczęśliwy, że przed Panem Jezusem Milatyńskim wypłakał swój ból”.
[źródło]

dodaj do notanika