Nie wiem nawet, jak mogłam przegapić tak interesującą sprawę.  W czerwcu tego roku do Wołyńskiej Rady Obwodowej (odpowiednik Urzędu Wojewódzkiego w Polsce) nadeszła petycja w sprawie „przymusowej ukrainizacji” zamieszkałych na Wołyniu Polaków. Podobne pismo otrzymali przedstawiciele regionalnej prasy, a także – podobno – kancelaria prezydenta i premiera Ukrainy.

W tekście petycji, oburzeni próbami  przymusowej ukrainizacji „przedstawiciele polskiej mniejszości na Wołyniu”, w nawiązaniu do złożonych w parlamencie projektów ustaw o statusie języka ukraińskiego (pisałam o nich tu), domagają się podpisania (między kim?) specjalnej umowy, która rozgraniczy kompetencje władzy centralnej i miejscowej, a także zagwarantuje miejscowym Polakom, co następuje:

  1. Ustawowy parytet – 10% w Radzie Obwodowej;
  2. 10% czasu antenowego w regionalnym kanale TV „Nowa Wołyń”;
  3. Obowiązkową naukę języka polskiego w systemie szkół średnich i wyższych (czyli praktycznie w całym szkolnictwie, poza zawodowym – na Ukrainie nie ma podstawówek);
  4. Opracowanie ustawy „O statusie polskiej gromady na Ukrainie” i wprowadzenie jej pod obrady parlamentu;

Czy 10% w Radzie Obwodowej to trochę nie za wiele, jak dla społeczności liczącej (wg ostatniego spisu ludności) 0,07% ludności regionu? Postulat obowiązkowej nauki polskiego dla wszystkich także wykracza poza prawa należne mniejszościom narodowym. A iniclatywa ustawodawcza na Ukrainie należy wyłącznie do prezydenta, rządu lub deputowanych, i rada obwodowa nie ma tu nic do gadania. Czyżby autor petycji o tym nie wiedział? I kim on w ogóle jest?

Otóż – nie wiadomo. List jest podpisany przez Serhija Zapałowskiego. Rada Obwodowa nie rozpatrzyła petycji, ponieważ nie zawierała wymaganych przy korespondencji z władzami danych: ani adresy, ani telefonu, ani numeru dokumentu czy innych danych, które pozwoliłyby na identyfikację osoby. Do mediów kopię nadesłał, prosząc o wsparcie inicjatywy, „w imieniu polskiej społeczności Wołynia” korzystając z konta mailowego podpisanego „Mariusz Grabczak” (grabczak@ukr.net). Kiedy jednak dziennikarze zwrócili się do polskich organizacji w poszukiwaniu obu panów, okazało się, że w ty środowisku nikt o nich nie słyszał.

 

 

 

źródło:

https://konkurent.in.ua/news/luck/15589/ak-volinyan-hochut-posvariti-na-polskij-tematici.html