Ostatnie lata I Rzeczpospolitej były dla Lwowa latami zastoju i upadku gospodarczego i kulturalnego, którego dopłeniły zniszczenia w czasie konfederacji barskiej i związanego z nią najazdu wojsk rosyjskich, które zajęły Lwów na ostatnie lata przed rozbiorem . W 1772 r., w wyniku I rozbioru Rzeczpospolitej, Lwów dostał się pod panowanie austriackie.

Historyczna anegdota mówi, że Maria Teresa, cesarzowa austriacka, odznaczająca się cnotami, rozumem i dobrem sercem, ze wstrętem, a ze łzami w oczach podpisała pierwszy rozbiór Polski (S. Buszczyński). Galicja była jedną z najuboższych i najbardziej zacofanych prowincji austriackich. Wraz z nową, zaborczą władzą przyszłedł szereg zmian – jedną z nich było podyktowane względami sanitarnymi wyniesienie przepełnionych cmentarzy parafialnych poza granice miasta – tak powstał w 1786 r.Cmentarz Łyczakowski, jeden z najstarszych cmentarzy miejskich w Europie.

Germanizacja

Pierwsze dziesięciolecia po rozbiorze to dla Lwowa okres germanizacji, upadku tępionego przez zaborcę polskiego życia naukowego i kulturalnego. Polacy nie byli dopuszczani do wyższych stanowisk w administracji, na ich miejsce przyszli Niemcy, Węgrzy, Ślązacy, a także Czesi i Słowacy, gdyż zaborca wymagał od urzędników znajomości języka polskiego, ukraińskiego lub innego słowiańskiego. Polacy otrzymali namiastkę prowincjonalnego sejmu – Stany Galicyjskie, które nie miały większego znaczenia politycznego – mogły zgłaszać postulaty cesarzowi, ale jak powszechnie mawiano „prosiły o to, czego nie dostawały i dziękowały za to, o co nie prosiły” (K. Bartoszewicz, Dzieje Galicji).

Katarzyna z Potockich Kossakowska, znana z ciętego języka, miała powiedzieć samej Marii Teresie, że czuje się w Wiedniu dużo bezpieczniej, od kiedy wszyscy austriaccy kryminaliści otrzymali urzędy w Galicji.

Język niemiecki zastąpił polski w szkołach i urzędach. Planowano nawet wprowadzić kary za noszenie stroju narodowego.

Hofrat Koranda, Czech, wysłany w sprawach szkolnictwa do Galicyi, proponował napisanie podręcznika historyi Polski w tym duchu, aby zohydzić polską przeszłość, wykazując uczniom mniemane polskie barbarzyństwa, kładąc nacisk na zbytek i zepsucie, panujące w Polsce. (K. Bartoszewicz, Dzieje Galicji)

Teatr

Jednak nawet na tej pustyni intelektualnej co rusz pojawiały się jaskółki odrodzenia narodowego – w 1780 r. powstał polski teatr we Lwowie, w którym grali artyści sceny warszawskiej, w tym Wojciech Bogusławski, który obejmie wkrótce kierownictwo teatru – to on w 1798 r. wystawi we Lwowie pierwszego polskiego „Hamleta”. Po Bogusławskim, zmagając się przez kilka lat z zakazami i cenzurą zaborczą polski teatr uruchomił na nowo Jan Nepomucen Kamiński, który sprowadził do Lwowa jedną z najwybitniejszych aktorek polskich swojej epoki, Anielę Aszpergerową, a po nim pałeczkę przejął hrabia Stanisław Skarbek, fundator działającego do dziś gmachu teatralnego.

Ossolineum

Drugą polską instytucją działającą w I poł. XIX w. we Lwowie był Zakład Narodowy im. Ossolińskich, przeniesiony do miasta w 1827 r. z Wiednia. Posiadający bogatą bibliotekę i wydawnictwo, stał się on kuźnią polskich kadr naukowych, zwłaszcza dla tych, którzy nie mogli liczyć na miejsce na zniemczonym uniwersytecie lwowskim ze względu na swoją działalność patriotyczną, jak choćby wyrzucony ze studiów za spiskowanie Karol Szajnocha czy Franciszek Godebski – powstaniec listopadowy. W Zakładzie znalazł także spokojną przystań powstaniec i więzień polityczny August Bielowski, początkowo działający na polu literatury.

 

Na niwie literackiej aktywny był Leszek Dunin-Borkowski, również powstaniec, borykając się z cenzurą austriacką większość utworów podpisywał pseudonimem, a oryginały niszczył. To z jego inicjatywy w 1840 r. powstało pierwsze we Lwowie polskie pismo literackie – Dziennik Mód Paryskich.

 

Walka o niepodległość

Młodzież galicyjska wspomagała rodaków pod zaborem rosyjskim, biorąc licznie udział w powstaniu listopadowym.

Uniwersytet pustoszał z każdym dniem. Kiedy prof. Maus czytając „katalog” wymówił nazwisko jednego z nieobecnych, a któryś ze słuchaczy odezwał się: „poszedł do Polski”, zacny „legendowy” profesor rzekł z naciskiem: „spełnił swą powinność. Zapewne i pan ją spełnisz!”(K. Bartoszewicz, Dzieje Galicji).

Ci, którym udało się wrócić, po wieloletnich prześladowaniach i przymusowej emigracji spoczną później z honorami w kwaterze weteranów powstania na Cmentarzu Łyczakowskim.

Powstały także organizacje spiskowe, które na różny sposób walczyły z zaborcą. Spiskujący ścigani byli z całą bezwzględnością, osadzani przez władzę w ciężkich więzeniach (po roku spędzonym w celi Karol Szajnocha prawie stracił wzrok), zamknęły się przed nimi możliwości nauki i kariery. Spiskowali nie tylko Polacy, ale także przedstawiciele innych narodowości osiadłych w Galicji, jak pochodzący z rodziny austriacko-węgierskiej Franciszek Smolka, który za udział w spisku został skazany na karę śmierci, wspomniany już Karol Szajnoacha – syn Czecha, osiadłego w Galicji czy Józef Reitzenheim, syn Austriaka, wychowywany wręcz we wrogości do wszystkiego co polskie, który pod wpływem środowiska podjął decyzję o przyłączeniu się do powstania listopadowego.

 

Tekst został napisany dla przewodnika po Cmentarzu Łyczakowskim, ale po sugestiach recenzenta aby skrócić wstęp, nie wszedł ostatecznie do książki.