Pierwsze stowarzyszenia polskie

W okresie poprzedzającym bezpośrednio Wiosnę Ludów, dzięki aktywności działaczy polskich, do których należeli m. in. Leon Sapieha, Aleksander Fredro, Wacław Zaleski i Kornel Krzeczunowicz, we Lwowie powstały pierwsze polskie organizacje o charakterze ekonomicznym: Towarzystwo Kredytowe Ziemskie, Galicyjskie Towarzystwo Gospodarcze i Galicyjska Kasa Oszczędności. Rozwinęły one swoją działalność i przetrwały do II wojny światowej, a ich gmachy do dziś są ozdobą Lwowa (zobacz: Galicyjska Kasa Oszczędności i Bank Kredytowy Ziemski). Otwarto także Akademię Techniczną, ale jej językiem wykładowym był niemiecki.

1846, 1848

W 1846 r. wybuchło powstanie narodowe, w którym Galicja Wschodnia praktycznie nie wzięła udziału. W małym stopniu dotknęła te tereny rzeź galicyjska, która zebrała krwawe żniwa na zachodzie prowincji. Dla zbadania jej przyczyn i skutków której został wysłany z Wiednia cieszący się zaufaniem cesarza Wacław Zaleski.

Wiosna Ludów i wybuch zamieszek w Wiedniu rozbudził nadzieje narodów zamieszkujących Galicję na zmiany. Lwowiacy, skupieni wokół Dziennika Mód Paryskich, wystosowali adres do cesarza z żądaniem szerokiej autonomii oraz swobód obywatelskich i narodowych, którego autorem był m. in. Fr. Smolka, a podpisy pod nim zbierane były w domu krawca T. Kulczyckiego przy pl. Mariackim 11. Wobec pierwotnych ustępstw namiestnika Galicji zapanowała atmosfera ogólnego święta, wiwatowano na czesć cesarza, a nawet ogłaszano odzysaknie niepodległości. Po zniesieniu cenzury wyszedł pierwszy numer Dziennika Narodowego, kolejnego pisma w języku polskim, podejmującego tematykę społeczną i polityczną. Język polski stał się wykładowym na lwowskich uczelniach. Czołowymi politykami lwowskimi byli w tym okresie Leon Sapieha, Agenor Gołuchowski, Aleksander Fredro, Leszek Dunin-Borkowski, Franciszek Smolka. Aktywny udział w wypadkach brali także także pisarz Józef Dzierzkowski, literat i historyk August Bielowski, właściciel Dziennika Mód Paryskich Tomasz Kulczycki i inni. Nadzieję na zmiany dawało zwołanie w Wiedniu sejmu składającego się z przedstawicieli różnych narodowości (obradom przewodniczył Fr. Smolka), gubernatorem pierwszy raz w historii został Polak – Wacław Zaleski.

Zawiedzione nadzieje

Radość jednak nie trwała długo – już po kilku miesiącach polityka zaborcy dokonała zwrotu, artyleria austriacka „na wszelki wypadek” zbombardowała Lwów, a wszystkie wcześniej wprowadzone swobody zostały cofnięte. Zaleski utracił najpierw wpływ na wydarzenia w Galicji, a później stanowisko. Obrady sejmu zostały zamknięte. Wszelkie starania o autonomię dla Galicji nie przyniosły rezultatu. Wobec tej porażki z polityki wycofał się Franciszek Smolka oraz dotknęty osobistym nieszczęściem Tomasz Kulczycki.

Język niemiecki i ukraiński stały się urzędowymi dla Galicji wschodniej (wobec słabego skodyfikowania ukraińskiego na tych terenach w praktyce używano tylko niemieckiego, który określono „tymczasowym językiem krajowym dla Rusinów”). 

Wróciły prześladowania, procesy polityczne, aresztowania. Wielu działaczy z 1848 r. trafiło do twierdz austriackich w Kufsteinie i Spielbergu. Nie oszczędzano nawet dzieci – w 1858 r. głośnym echem odbił się proces „konspiracji dzieci”, aresztowani mieli po 14-20 lat.

Ukraińcy

Ukraińcy w czasie Wiosny Ludów założyli dwie konkurencyjne organizacje – propolski Ruski Sobór, w którym działała także polska arystokracja ukraińskiego pochodzenia (m. in. Sapieha i Dzieduszyccy) oraz Główną Radę Ruską, która postulowała odrębność narodu ukraińskiego. Ruski Sobór wydawał pod redakcją Iwana Wahilewicza gazetę „Dnewnyk Ruskij”, która drukowana była na przemian alfabetem łacińskim i cyrylicą, gdyż ostateczna decyzja na korzyść cyrylicy jeszcze w owym czasie nie zapadła. Na Zjeździe Słowiańskim w Pradze w 1848 r. przedstawiciele polskich i ukraińskich organizacji podpisali umowę, gwarantującą Polakom i Ukraińcom równe traktowanie w Galicji Wschodniej, nie weszła ona jednak w życie, a stanowisko zaborcy odsunęło na dalszy plan marzenia o autonomii czy szczególnych prawach dla mniejszości narodowych.

 

Tekst został napisany dla przewodnika po Cmentarzu Łyczakowskim, ale po sugestiach recenzenta aby skrócić wstęp, nie wszedł ostatecznie do książki.