Rumun powiedziałby „dupa manifa” (po manifie). Ale i Polak i Ukrainiec (czy może – Polka i Ukrainka?) mogą się podpisać pod tym stwierdzeniem. Okazuje się, że trzy prowizoryczne transparenty, słaby megafon, przemówienie czytane z kartki i kilka haseł skandowanych przez kilkanaście osób, to zbyt mało na manifestację. Wyszło raczej żałośnie… na moje oko było ok. 50 osób, z czego większość z Polski, do tego drugie tyle przeciwników demonstracji – głównie młodych chłopaków, którzy maseczkami i szalikami zasłonili swoje twarze i skutecznie zagłuszali demonstrujące krzycząc „hańba”. Nie zabrakło też kobiet protestujących przeciwko manifie, jedna starsza kobieta podeszła krzycząc „dziewczęta, umyjcie się”. Do tego kilkunastu policjantów, którzy pilnowali, żeby się obie grupy nie pobiły (kilka razy było blisko). Po 15 minutach było po wszystkim.

Przy okazji do demonstracji podłączyła się organizacja Opór, tylko nie do końca wiadomo, po której stronie – w osobie dwóch młodych dziewczyn rozdawała ulotki, z których można było wyczytać, że na Litwie rodzice podają państwo i towarzystwa genderowskie do sądu za to, że ich dzieci bawią się w pedałów i lesbijki, a w Holandii na wyborach startuje partia pedofili, i takie organizacje działają pod hasłami walki o prawa kobiet.
„Szanowne kobiety, zastanówcie się! Czy nie jest dla was obraźliwym i poniżającym to, że Wasze prawa wrzucają do jednego worka z prawami różnych zboczeńców? Wam, dumnym, niezależnym i pewnym siebie nie jest potrzebna pomoc pedałów!”

 
Posted by Picasa

Poza tym… nie jestem pewna, czy polskie feministki do końca rozumieją, że obszar poradziecki ma swoją specyfikę, jeśli chodzi o równouprawnienie. I długą tradycję walki o nie, tyle, że w trochę innym stylu i kontekście, niż to robią współczesne panie. Kobiety na traktory! 
dodaj do notanika