Dziś zajrzymy do łazienki i jej okolic. Zapewniam, że i tam znajdą się różne arcyciekawe rzeczy. 

Łazienka

Łazienka w momencie kupienia przez nas mieszkania była przechodnia. Nie jest to dla Lwowa specjalnie dziwna sprawa, widziałam już łazienkę, przez którą wychodziło się na balkon. Trudno powiedzieć, jak wyglądał układ oryginalny, bo żadne z dziwi nie były autentyczne. Łazienka od razu mnie ujęła, ponieważ na ścianach i na podłodze wciąż znajdowały się oryginalne, stare kafelki. Ponieważ przesuwaliśmy w tej części ściany, kafelki zostały ostrożnie zdjęte. Nie wszystkie udało się uratować, ale wystarczająco, by ozdobiły dwie ściany po przebudowie. 

IMG_4996 DSC_0157 IMG_4993 IMG_4990

Zarówno płytki ścienne, jak i podłogowe były firmy Villeroy&Boch. 

Zostały wygotowane, aby pozbyć się resztek farby. Płakać mi się chciało, kiedy pod tynkiem w kuchni ukazały się ślady podobnych płytek… 

Niestety nie zachowała się ani wanna, ani umywalka – poprzedni właściciele stwierdzili, że do niczego się nie nadawały i wyrzucili je. Udało nam się kupić starą wannę w innym lwowskim mieszkaniu (też się ktoś pozbywał starocia). Kosztowała 2000 uah, czyli ok. 250 zł. Nieco mniej wyniosła jej restauracja. Przy okazji kupiłam też na aukcjach internetowych wanienkę-miniaturkę.

Płytki z podłogi zostały wyłożone na wyściu na balkon, co pokazywałam w poprzednim odcinku. 

Wygospodarowaliśmy też miejsce na kabinę prysznicową pod oknem. 

Toaleta

Zwróćcie uwagę na oryginalny mechanizm „górnopłuku” z mosiężnym haczykiem przytrzymującym łańcuszek spłuczki. 

Kosztem tego pomieszczenia i kawałka korytarza udało się wygospodarować miejsce na jeszcze jedną, małą łazienkę. Nie ma tu nic oryginalnego, prócz stolika od maszyny Singer, specjalnie w tym celu zakupionej. Łazienka w stylu retro – teraz pewnie bym już inaczej wybrała. 

Podejrzewam, że w mieszkaniu mogła być jeszcze jedna łazienka/toaleta – gruba rura kanalizacyjna biegła także przez komórkę w kuchennej części mieszkania (nr 8 na planie). Znajdowało się tu także kolejne ujęcie wody. I co się tam tylko nie znajdowało… 

Tę komórkę też zlikwidowaliśmy – w zamian mamy jadalnię w kuchni. 

I na koniec, kolejna część serialu:

dodaj do notanika