Nazwałam gabinet tak, umownie, bo jest to miejsce z którego w tej chwili piszę dla Was ten tekst. W rzeczywistości drugi po salonie (i połączony z nim) pokój pełni w naszym domu różne funkcje. Tu stoi stół roboczy, tu rodzina zbiera się za świątecznym stołem, tu lubi spać kot. A kiedy przyjeżdża z Warszawy nasza córka, wtedy pokój należy tylko do niej. 

Królestwo Jury

Pamiętacie Jurę, poprzedniego współwłaściciela mieszkania? Salon i gabinet należały właśnie do niego, a wcześniej do jego rodziny (w dalszych dwóch pokojach mieszkała inna rodzina, o tym opowiem innym razem, bo też ich poznaliśmy). W salonie Jura miał skład, a w gabinecie mieszkał. W pokoju było bardzo ciemno, bo nie działała górna lampa, zasłony były zawsze zaciągnięte, a w poprzek pokoju stała wielka przedwojenna szafa, dzieląc go na dwie części. Praktycznie cały pokój był pozastawiany sprzętami z różnych epok. 

IMG_4907

Jak widać, czas się tu trochę zatrzymał. 

 

W tym bałaganie można było jednak wypatrzeć kilka ciekawych rzeczy – przede wszystkim piękny biały piec o klasycznych formach (biały piec był sporo droższy niż kolorowy i zazwyczaj stawiano taki w mieszkaniu tylko jeden – w salonie). Poza tym etażerki na książki, wspomniana szafa (którą ktoś dostarczył tu aż z… Poznania!) i masywne biurko, prawdopodobnie z lat 30. 

Biurko to jest wyposażone w ciekawy mechanizm – zamknięcie dużej szuflady blokuje wszystkie boczne. Dopiero po jej uchyleniu można z nich korzystać. W ten sposób jednym kluczem można zamknąć całe biurko. 

Remont

Najpierw zrobiliśmy bałagan nie mniejszy, niż Jura:

Później jednak pokój zaczął nabierać kształtów. Jego główną ozdobą są trzy duże okna wykończone u dołu boazerią. 

Tak wyglądała w momencie zakupu:

W trakcie pracy:

…i po odnowieniu:

Odnowiony został także piec:

W tym pokoju odkryliśmy (dzięki Włodkowi Kostyrce) także ślady dawnych polichromii na suficie. Był to owal z drobnych, fioletowych listeczków, biegnący wzdłuż ścian, najwyraźniej nawiązujący stylistyką do pieca. Niestety ktoś się postarał, aby malowidła zniszczyć zanim je zamalowano, w dodatku ten pokój był kiedyś mocno zalany, tak że nie udało się uratować nic. 

 

Po remoncie

Postanowiliśmy wyeksponować piec, robiąc mu kolorowe tło z kwiecistej tapety z wzorem trochę nawiązującym do Williama Morrisa. Wykorzystaliśmy starą poznańską szafę (niestety jednych drzwi nie dało się do końca wyprostować) oraz biurko, przy którym właśnie siedzę. 

 

dodaj do notanika

5
Dodaj komentarz

2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
korek77

Czy zdradzi Pani jaka jest nazwa tej tapety? Bardzo ładna.

Ewa z Krakowa

Piec po renowacji – cudo, co szczególnie widać na tle tapety..
Bardzo ciekawa aranżacja, łącząca stare elementy z nowoczesnymi.
A co z kuchnią?