„Święty Antoni z Padwy nie nazywał się Antoni, tylko Ferdynand, i pochodził z Lizbony”. 

Święty Antoni był podobno najpopularniejszym łyczakowskim świętym. Imię to było w tej dzielnicy tak popularne, że posłużyło za radiowy pseudonim Henrykowi Vogelfangerowi, który na antenie przeistaczał się w nieco naiwnego, ale do rany przyłóż łyczakowskiego batiara – Tońcia.

Kościół św. Antoniego powstał w XVII w. jako drewniany i służył franciszkanom. Był to już drugi klasztor franciszkanów we Lwowie. W XVIII w. został przebudowany na murowany dzięki fundacji księcia Janusza Antoniego Wiśniowieckiego, którego dworzanin przywdział franciszkański habit. Przy wyposażeniu wnętrza nowego kościoła pracowali najwybitniejsi rzeźbiarze związani w tym okresie ze Lwowem – ołtarze wykonał Tomas Huetter, kamienną figurę Matki Boskiej Niepokalanie poczętej i figurę św. Antoniego – obie stojące przed kościołem – przypisuje się Sebastianowi Fesingerowi.

13 czerwca odbywa się tu wielkie święto – wspomnienie św. Antoniego. Wiernych jest tak wielu, że nie mieszczą się w kościele. Na mszy polowej parafianie i goście gromadzą się na placyku za kościołem, przynoszą ze sobą do poświęcenia lilie – symbol męczeństwa. A święty Antoni tradycyjnie zapewnia pogodę ;)

 

dodaj do notanika