Kawiarnia, która należy do klasyki i legend lwowskich. Powstała jako jedna z pierwszych po oderwaniu się Ukrainy od ZSRR, kiedy dopiero budziło się życie kawiarniane we Lwowie i od początku zgromadziła wokół siebie artystów i muzyków. Możecie więc być pewni, że usłyszycie tu tylko dobrą muzkę, przede wszystkim jazz, blues, etnorock – często na żywo, zwłaszcza wieczorami pod koniec tygodnia.

Miejsce jest dobrze przede wszystkim, żeby posiedzieć z przyjaciółmi, wypić piwa, poczuć atmosferę, w której odpoczywają miejscowi.

Można także coś zjeść – kuchnia jest utrzymana  w tradycjach galicyjskich z różnymi wpływami, które w tejże Galicji były obecne. Zjemy tu m. in. flaczki, zupę po węgiersku, mięso po huculsku czy przygotowywane na miejscu pierogi. „Specjalnością” zakłądu jest tzw. lwowski snickres – słonina w czekoladzie.

Niestety knajpa zaliczyła u mnie pierwszą wpadkę – byłam niedawno z grupą 4 osób na obiedzie i o moim zamówieniu kelner… zapomniał. Czekałam na swój obiad godzinę i nawet nie zostałąm za tę sytuację przepropszona. Jedna wpadka może się jednak zdarzyć każdemu – gdyby to się powtórzyło, dam Wam znać, i ocena też na pewno się zmieni.

Adres: koniec ul. Ormiańskiej

Ceny: średnie

dodaj do notanika