Pożar na wysypisku śmieci pod Lwowem skłonił wiele osób do zastanowienia, czy warto jechać teraz do Lwowa. Cały czas dostaję pytania w tej sprawie, dlatego postanowiłam napisać kilka słów na ten temat.

Co się stało we Lwowie?

Dwa tygodnie temu pod Lwowem zapaliło się wysypisko śmieci.  Wysypisko jest przepełnione, użytkowane od 70 lat, w ostatnich latach wielokrotnie podejmowano temat budowy spalarni (podobno władze miasta odmówiły juz 43 firmom). Pożar udało się tymczasowo wygasić, ale w trakcie akcji zginęło 4 strażaków – osunęła się skarpa i przygniotła ich góra odpadów. Wkrótce pożar wybuchł ponownie i do dziś nie udało się go ugasić.

Skąd ta panika?

O ile we Lwowie panuje poważne zaniepokojenie sytuacją, o tyle w Polsce jest już prawie panika. Z pewnością przyczyniły się do tego publikacje prasowe, takie jak np. „bardzo rzetelny” artykuł niezaleznej.pl (http://m.niezalezna.pl/81582-katastrofa-ekologiczna-pod-lwowem-toksyczna-chmura-dotrze-do-polski). Jak wiadomo, większość internautów czyta tylko nagłówki, a z tego dowiadujemy się, że we Lwowie była katastrofa ekologiczna i że istnieje toksyczna chmura, która w dodatku może zagrażać Polsce. Źródła tych informacji mało kto już będzie dociekać, a są nimi podobny portal ukraiński oraz… media społecznościowe.

Oficjalne komunikaty

Tymczasem ukraińskie media podają oficjalne komunikaty ukraińskich służb dotyczące katastrofy.

Pierwszy dotyczy wody. Woda dostarczana do Lwowa jest badana codziennie przez służbę wodociągową. Badania nie wykazały żadnych skażeń.

Drugi komunikat ma związek ze stanem powietrza. Zostały zbadane 3 próbki: pod samym wysypiskiem (1), kawałek dalej (2) oraz przy najbliższych miejscu pożaru zabudowaniach (3).

Ich rezultaty są następujące: próbki (1) i (2) wykazują wzrost szkodliwych substancji, ale bez przekroczenia dopuszczalnych norm. Poziom skażenia określono na niewielkie niebezpieczeństwo. Próbka (3) została określona jako bezpieczna.

Szkoda, że nie podali dokładnych cyfr, można by porównać z krakowskim smogiem.

Ukraińcy się nie boją

Nie słyszałam o ani jednej osobie, która by opuściła miasto ze względu na rzekome zagrożenie. Lwowiacy bardziej są zaniepokojeni sytuacją z wywozem śmieci i rozwiązaniem problemu budowy spalarni.

Oficjalne komunikaty uspokajają. Tak, wiem, jak wybuchł Czarnobyl, też mówili, że wszystko jest pod kontrolą. Ale jednak wtedy czasy były trochę inne, i skażenie wykazały przyrządy pomiarowe aż w Szwecji.

O „drugim Czarnobylu” mówiono juz kilka lat temu, kiedy pod Lwowem wykoleił się pociąg z fosforem. Też była panika, biura podróży odwoływały wyjazdy, a tureccy robotnicy budujący trasę do Kijowa uciekli w popłochu. Tylko miejscowi chłopi stwierdzili, że jeśli przeżyli Czarnobyl, to i to przeżyją.  Kiedy po kilku dniach okazało się, że skażenia nie ma i robotnicy wrócili do pracy, nie znaleźli połowy pozostawionego ciężkiego sprzętu. Cześć odnalazła się potem w okolicznych stodołach.

Myślę,  że na podstawie tych informacji każdy może podjąć decyzję, czy warto jechać do Lwowa w obecnej sytuacji.  Gdyby pojawiły się jakieś nowe dane, na pewno Was poinformuję.

 

 

 

 

 

dodaj do notanika