Sto kilometrów od Lwowa, za Bolechowem, niepodal wsi Bubniszcze można podziwiać wyjątkowe zjawisko przyrodnicze. 

Jest to ciągnący się około kilometra pas piaskowcowych ostańców, o formach przypominających niekiedy wieże i baszty sięgające wysokości kilkudziesięciu metrów, ściany przecięte głębokimi szczelinami. Skały utworzyły się 57 mln lat temu na dnie morskim.

Ze względu na swoja formę skały od zarania dziejów były wykorzystywane przez ludzi, o czym świadczą sztuczne pieczary znajdujące się w skałach. Przypuszczalnie znajdowały się tu świątynie pogańskie, a po przyjęciu chrześcijaństwa – klasztory skalne. Legenda umiejscawia tutaj także kwaterę herszta karpackich opryszków – Oleksy Dobosza, choć podobno Dobosz miał być tu tylko raz – w 1744 r. Możliwe, że zapewniały także schronienie okolicznej ludności w czasie najazdów turecko-tatarskich.

Mieszkańcy pobliskiego Bolechowa byli przekonani, że to właśnie Skały Dobosza natchnęły Kraszewskiego do napisania „Starej Baśni”.

Skały była atrakcją turystyczną już na przełomie XIX i XX w., mimo iż wówczas sam dojazd z Bolechowa zajmował 3 godziny. Można tekże było dojść pieszo od stacji kolejowych w Stryju lub Synowłódzku. Ówcześni turyści pozostawili po sobie wyryte na skałach napisy. To tutaj latem 1890 r. spotkali się przypadkiem, aby połaczyć się na resztę życia Maryla Młodnicka i Wacław Wolski.

Skały niejednokrotnie były też świadkami ludzkich tragedii. W 1922 r., w czasie wycieczki szkolnej zginął rażony piorunem profesor lwowskiej szkoły realnej, Zdzisław Thullie, syn słynnego profesora Politechniki Lwowskiej, pioniera żelazobetonu w Polsce, Maksymiliana Thullie.

Dziś można tu spotkać alpinistów ćwiczących wspinaczkę, tu odbywają się mistrzostwa Lwowa w alpiniźmie, a za czasów radzieckich także Młodzieżowe Mistrzostwa ZSRR.

Zamek

Największy kompleks nosi nazwę Zamek. Skały otaczają tu coś na kształt dziedzińca, otoczonego z trzech stron skałami. Z czwartej strony znajdują się pozostałości rowu i wału obronnego. Za wałem widać pozostałości sztucznego stawu i tworzącej go tamy. Za samym dziedzińcu są pozostałości drewnianych dobudówek, po lewej stronie wyraźnie widoczny ślad mocowania dachu. W głąb wiedzie pieczara wykuta ręką człowieka, wyposażona w kamienne ławy wzdłuż ścian. Być może tu było schronienie dla ludzi. Po lewej stronie znajduje się jeszcze jedna pieczara i ślady drewnianej dobudowy – według przypuszczeń tu mogła znajdować się stajnia; podobno istniała jeszcze w XVIII w. Za nią kolejna pieczara, która mogła mieć znaczenie gospodarcze. W 1969 r. prowadzono tu badania, które potwierdziły istnienie fundamentów przybudówek. Ściany noszą ślady obróbki narzędziami z metalu.

Pomiędzy środkową częścią a częściami bocznymi przebiegają głębokie szczeliny skalne. Prawą szczeliną można bezpiecznie przejść na drugą stronę masywu. Wewnątrz szczeliny odkryto również ślady belek, możliwe, że szczelinę zamykały wrota. Po lewej stronie, nad pieczarą „gospodarczą” znajduje się wykuta w skale studnia szeroka na dwa metry o głęboka na 6 metrów (mogąca pomieścić 24 tys. litrów wody). Studnia jest od góry nakryta sztucznie utworzoną kopułą. Można było w niej zbierać wodę deszczową lub przechowywać przyniesioną wodę.

Z dziedzińca kamienne schodki prowadzą na „dach”. Z płaskich powierzchni na szczycie skał rozciąga się widok na okoliczne góry, m. in. na szczyt Paraszki.

Z prawej strony dziedzińca otwiera się wejście w jeszcze jedną szczelinę – prowadzi ona na drugą stronę kompleksu skalnego, w pewnym momencie zwężając się w bardzo wąski przesmyk, stąd nazwa szczeliny – Czyściec.

Historia

Kompleks skalny nigdy nie został dokładnie przebadany przez archeologów, wszystkie hipotezy operają się więc raczej na przypuszczeniach i porównaniu z podobnymi obiektami (skalny klasztor w Rozhirczu, Tustań).

Entuzjaści „starożytności” w połowie XIX w. przedsiębrali szereg wypraw badawczych do Bubniszcza. temat ten interesował szczególnie dwóch uczonych ukraińskich, członków tzw. „Ruskiej Trójcy” – Iwana Wagilewicza i Jakowa Hołowackiego. Pierwszy z nich twierdził, że odkrył na skałach napisy przypominające runy. Dziś napisów, które widział Wagilewicz, nie sposób już odnaleźć, a tym samym zweryfikować jego teorii, którą zresztą nawet jego towarzysze uważali za fantasmagorię.

źródła:

(ua) bardzo ciekawy artykuł opisujący różne aspekty zagadnienia – od historycznych po turystyczno-sportowe, z szczegółowymi mapkami i odsyłaczami do literatury, z którego korzystałam – http://www.karpaty.com.ua/?chapter=12&item=374

www.nto.pl – Moje Kresy. Bolechów i jego legendy (1) Stanisław S. Nicieja

http://skelja.at.ua/load/skeli_dovbusha/1-1-0-2

 

dodaj do notanika