Wstyd się przyznać, ale dopiero pod koniec zeszłego roku pierwszy raz byłam w Stanisławowie! W dodatku krótko i służbowo, ale zdążyłam się nieco zorientować, gdzie warto coś zjeść czy przynajmniej wypić kawę. 

Mieszkańcy Stanisławowa pewnie dorzuciliby jeszcze kilka adresów. Ja piszę z punktu widzenia turystki, o miejscach, które odkryłam dla siebie i mnie się spodobały. W ogóle trzeba przyznać, że sam Stanisławów był dla mnie odkryciem. Bardzo ciekawe i przyjemne miasto.

W drogę!

23 restauracje

Manufaktura, pl. Mickiewicza 6. – pierwsze miejsce, które odwiedziłam jeszcze z turystami, dzięki ich rekomendacji. Przyjemna, zaciszna kawiarnia w nowoczesnym stylu. Można napić się kawy lub coś niewielkiego przygryźć. Sympatyczna atmosfera, ceny „nie gryzą” ;)

Mnufaktura, Iwano-FrankiwskMaunfaktura, Iwano-Frankiwsk

fot. „Manufaktura”, Iwano-Frankiwsk

Kawiarnia należy do sieci 23restorany (nie, nie ma ich dwudziestu trzech – ale może będzie?). Sieć ma jeszcze następujące lokale: „Howoryt Iwano-Frankiwsk” („Mówi Iwano-Frankiwsk), pl. Rynek 8; restauracja „Fabrica”, Ormiańska 8; restauracja „Urban Space”, Hruszewskiego 19; oraz cukiernia „Delikacia”.

Do dwóch ostatnich zakładów też zajrzałam. Urban Space to przestronna, jasna sala, nowocześnie urządzona, w ktorej działa… studio radiowe. Co prawda akurat nie nadawało. Jest to także przestrzeń dla wydarzeń kulturalnych, prezentacji, dyskusji. W dodatku restauracja działa na niecodziennych zasadach: większość zarobków jest przeznaczana na cele społeczne, a współwłaścicielem mógł zostać każdy, kto zainwestował w projekt.

W każdym z lokali jest też kramik z oryginalnymi podarunkami ze Stanisławowa, kubeczkami, ręcznie robionymi notesami, fukiśnymi skarpetkami, artystycznymi pocztówkami. Można także kupić ksiażki, w końcu miasto to zagłębie ukraińskiej literatury.

Wszystkie punkty znajdują się przy Rynku lub w bardzo niewielkiej od niego odległości.

restauracja Urban Space , fot. 23restorany.uarestauracja Urban Space , fot. 23restorany.ua Скриншот 04.03.2016 184940.bmpfot. „Ubran Space”, Iwano-Frankiwsk

Pasaż Gartenbergów

Miejsce mnie nie zachwyciło, ale nie mogę o nim nie wspomnieć ze względu na jego rangę historyczną. W secesyjnym pasażu z początku XX w. zrobiono „aż za bardzo” remont i umieszczono kawiarnię, restaurację i klub nocny. Zabrakło niestety atmosfery fin de sieclu. Na szybką kawę, nie więcej.

Stanisławów. Pasaż Gartenbergów

Stanisławów. Pasaż Gartenbergów

 

Familia

ul. Niezależności 31, strona w facebook

Obiad jedliśmy w restauracji napotkanej przypadkiem podczas spaceru, i był to strzał w dziesiątkę. Ciepłe, choć spore wnętrze, urządzone w ciepłych, pomarańczowych tonach z dużą ilością roślin i drewna stwarza zaciszną, domową atmosferę. W menu wiele ciekawostek czerpiących z miejscowych tradycji kulinarnych, przede wszystkim kuchni huculskiej. Pięknie i szybko podane, a co najważniejsze – bardzo smaczne!

Na pamiatkę zabrałam papierową podkładkę zdobioną motywami różnych sprzętów ludowych.

Restauracja jest położona przy ruchliwym deptaku, obowiązkowym punkcie wycieczek, więc będąc w Stanisławowie trudno jej nie minąć.

Niestety restauracja nie odpowiedziała na pytanie, czy można skorzystać z ich zdjęć, więc póki co, do obejrzenia tylko na ich stronie.

 

U Wojciecha i p. Młynarzowej

ul. Czornowoła 5, wojceh.if.ua;

Wieczorem wyszłam już sama na zwiady i odkryłam jeszcze dwa fajne miejsca, mieszczące się pod tym samym adresem. Pierwsze z nich to „Wojciech”, o którym informację znalazłam w przewodniku po Iwano-Frankiwsku. Zainteresowana polskobrzmiącą nazwą postanowiłam odwiedzić zakład. Mieści się on w suterenie budynku i jest małym muzeum etnograficznym – ściągnięto tu chyba wszystko, czego się używało na wsi podstanisławwoskiej od kół od wozu, żelazek i drutowanych garnków po haftowane portrety Szewczenki.

fot. „Wojciech”, Iwano-Frankiwsk

Niestety nie miałam już siły jeść tego dnia, gdyż posiliłam się przed chwilą w lokalu wyżej, w „Świetlicy pani Młynarzowej”. O ile Wojciech jest rustykalny, o tyle pani Młynarzowa ma ambicje mieszczańskie. Zjemy tu w towarzystwie giętych mebli, secesyjnych kafli i radioodbiorników w stylu retro. Mnie, miłośniczkę takich klimatów wnętrze zachwyciło (podobnie jak i jedzenie, które mi podano). Dodatkowym plusem była bardzo miła i życzliwa obsługa.

Warto zboczyć nieco z wyznaczonej ścieżki, żeby tu trafić. Pozytywne wrażenia gwarantowane.

 

/dziękuję opisanym lokalom za udostępnienie zdjęć.

Czy wiesz, że możesz komentować logując się za pomocą facebooka, google, twittera, disqus lub bez logowania? Wystarczy, że klikniesz ramkę Rozpocznij dyskusję> Nazwa> Wolę pisać jako gość. 

 

dodaj do notanika