Trzy nieprzyjemne rzeczy wydarzyły się niedawno we Lwowie. W zeszły piątek w bibliotece miejskiej odbył się wykład pt. „Polska okupacja – geneza, cechy szczególne, skutki”. W zeszłą niedzielę osoby zmierzające na uroczystości poświęcone pamięci o pomordowanych w Hucie Pieniackiej napotkały na miejscu grupę osób z czarno-czerwonymi flagami, podobne flagi były wywieszone na niektórych obejściach w sąsiedniej miejscowości. Po trzecie – wczoraj we Lwowie odbył się marsz ku czci Romana Szuchewycza. 

Czy coś łączy te trzy wydarzenia? Tak, w każdym przypadku organizatorem lub współorganizatorem była partia Swoboda. A także każde wydarzenie było zręcznie wyreżyserowanym spektaklem. 

Pełna sala

Wykład, wbrew tytułowi nie analizował ani przyczyn, ani skutków „polskiej okupacji”. Prelegentem był Jurij Mychalczyszyn, jeden z liderów Swobody, który metodą żonglowania faktów i niedomówień przedstawił stosunki polsko-ukraińskie z I poł. XX w. jako ciągłe pasmo cierpień i poniżeń narodu ukraińskiego, a Polskę jako agresora, który pragnął podporządkować sobie wszystkich wschodnich i południowych sąsiadów. Dobra dykcja i wrażenie dogłębnej znajomości tematu zapewne wzbudziły zaufanie do prelegenta – sala była pełna. Dodajmy, że to ten sam Mychalczyszyn, który wsławił się nie jedną antypolską prowokacją, a jednak w polskiej wersji Wikipedii znajdziemy jedynie informację o tym, że… (sic!) „zadeklarował się jako zwolennik wybudowania Domu Polskiego we Lwowie”. 

Sołtys rozdaje flagi

Czerwono-czarne flagi do Huty Pieniackiej również przywieźli organizatorzy „manifestacji”. Według wiadomości, uzyskanych na miejscu przez dziennikarkę Kuriera Galicyjskiego, za wywieszenie jej na płocie mieszkańcom pobliskich wsi oferowano po 100 hrywien. Według źródeł ukraińskich flagi rozdawał także sołtys wsi, z poleceniem ich wyeksponowania wzdłuż drogi do Huty. Samo zgromadzenie rozeszło się po kilkunastu minutach (15-stopniowe mrozy okazały się silniejsze niż ich „patriotyzm”). 

Nawet dzieci

Marsz ku czci Szuchewycza był zorganizowany wspólnie z innymi organizacjami nacjonalitycznymi (przynajmniej z nazwy) – Korpusem Narodowym, Drużynami Narodowymi i Prawym Sektorem. Wzięło w nim udział, według szacunków mediów, ok. 1000 osób, z czego dużą część stanowiła młodzież, a nawet dzieci. Uczestnicy nieśli m. in. baner z napisem „miasto Lwów nie dla polskich panów”. 

 

Luksusowy wypoczynek

A teraz zapomnijmy na chwilę o czarno-czerwonych marszach i przenieśmy się na chwilę do czarującego Lwowa. Oto otwiera przed Wami swoje podwoje hotel George – niegdyś „najelegantszy mebel w salonie miasta”. Świeżo odnowione przestronne pokoje czekają na gości. Przed wejściem tabliczki – tu nocował Kiepura, tam Paderewski. Wieczorem można zaszaleć przy muzyce w pobliskim klubie Fashion – jednej z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych lwowskich dyskotek. A może wolicie wycieczkę za miasto? Niecałe 40 km od Lwowa działa Edem Resort&Spa, oferujący wypoczynek na najwyższym poziomie nad brzegiem jeziora. Za bramą ośrodka człowiek zapomina, że jest na Ukrainie. 

Co łączy te trzy miejsca? 

Wszystkie są własnością Igora Kryweckiego i jego rodziny. Kryweckyj podobno rozpoczynał karierę jako mało zacząca postać lwowskiego półświatka. Obecnie jest „odnoszącym sukcesy biznesmenem”, jednym z kluczowych działaczy partii Swoboda i wchodzi do grona jej najważniejszych sponsorów. Wielka polityka, wielomilionowe interesy. W międzyczasie prasa podała informację o tym, że Kryweckyj kręci interesy z Dmytrem Firtaszem, ukraińskim miliarderem, lobbystą interesów rosyjskich na Ukrainie, głównym sponsorem kampanii wyborczej Janukowycza. 

Prywatny nacjonalizm

Dziwne? Jeśli poczytamy antyrosyjskie hasła Swobody, może się wydawać, że tak, ale zupełnie nie, jeśli przyjmiemy, że dla tych ludzi idea partyjna nie jest celem, a jedynie środkiem do celu – kontrola środowisk nacjonalistycznych, których ideologia dawała szansę na zdobycie elektoratu na zachodzie kraju, to nie tylko kontrola wszelkiej maści radykałów, ale także własne interesy za pomocą głosów tego lektoratu. Partia bez programu społecznego czy ekonomicznego wprowadziła deputowanych do rad miejskich i obwodowych (do niektórych większość), którzy głośno krzycząc i wymachując czarno-czerwoną chorogiewką aby przykryć swoje działania na innych polach. Ukraińska prasa pisze wprost, że Swoboda „sprywatyzowała nacjonalizm”. Jednocześnie wizualne nawiązania do III Rzeszy i otwarte prowokacje gwarantują, że ruchy nacjonalistyczne pozostaną marginalnymi.

Kiedy amerykańska firma Chevron chciała wydobywać gaz łupkowy na Ukrainie, potrzebowała zgody władz obwodowych Lwowa. Pojawiły się plotki, że za przegłosowanie tego projektu Swoboda zażądała 450 mln $. Prawda to, czy nie, ale firma, której działalność była bardzo nie na rękę Gazpromowi, wycofała się z Ukrainy. 

 

Gdzie jest wróg?

Wracając do marszu, to wywołał on sporo komentarzy we Lwowie. Niektórzy byli nie tylko zdegustowani owym wydarzeniem, ale wręcz przerażeni:

„Jeśli tego nie można zatrzymać, to nie warto przynajmniej udostępniać”

„Rodzice pewnie w Polsce pracują”

„Koszmar”

„MyHeil!czyszyn”

„Czy to przygotowania do nowego „punktu zapalnego”?

„Normalni ludzie powinni się też mobilizować i wychodzić na masowe akcje, inaczej będą widzeć tylko ich i sprawy pójdą źle”. 

Najbardziej jednak powinien dać do myślenia inny komentarz: „wróg nie jest w Moskwie. Tam jest sponsor”. 

 

 

 

źródła

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jurij_Mychalczyszyn

https://www.radiosvoboda.org/a/29061952.html

https://lb.ua/economics/2013/09/17/227000_svobodu_obvinili_vimogatelstve.html

https://lb.ua/file/person/1050_krivetskiy_igor_igorevich_.html

 

 

dodaj do notanika

7
Dodaj komentarz

6 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Szubas

Nacjonalizmy przeradzające się w szowinizm plenią się ostatnio w wielu krajach. Stara to socjotechnika – znaleźć wroga, najlepiej zewnetrznego i odwrócić uwagę od innych spraw. Czy podobne marsze np. antyrosyjskie też były organizowane?

chicku

dzięki za ten tekst. Rozbija trochę obraz zachodniej Ukrainy jako nacjonalistycznego monolitu.

Maciej Łubieński

Takie zachowania to margines, na Ukrainie i w Polsce. Głośno krzyczą, na szczęście pozostała część społ. jest normalna i tam i tu. Zgadzam się w pełni w kwestii sponsorów, takie sytuacje są kreowane przez Rosję. Komentarze pani Katarzyny jak zwykle celne.

Obywatel MT

Dzięki działaniom władz ZSRR (m.in.: „wymiana przez 30 lat po wojnie Ukraińców na Rosjan”) jak pisze na łamach „The New Republic” Anne Appelbaum – powstało społeczeństwo, którego znaczna cześć na początku lat 90 w ogóle nie identyfikowała się z nowo powstałą, niepodległą Ukrainą. Pod tym względem [Ukraińcy] przypominali ogromną większość postsowieckiego świata: Białorusinów, Kazachów, a nawet samych Rosjan, którzy często w ogóle nie byli przywiązani do swoich nowych państw. Jej zdaniem skutki braku zaangażowania i wiary w państwo są dzisiaj dobrze widoczne na pogrążonym w chaosie i anarchii wschodzie Ukrainy. Applebaum zaznaczyła, że szalejący tam „mężczyźni w kominiarkach” są zwykłymi… Czytaj więcej »

Obywatel MT

Przepraszam, że ponownie „ja”, ale jeszcze jedna ciekawostka dotycząca języka ukraińskiego. Proszę przeczytać artykuł zamieszczony pod adresem: http://www.rp.pl/artykul/805272-Czy-istnieje-jezyk-ukrainski.html

Kazimierz Piotrowski

Od 2007 roku regularnie jeżdżę do Lwowa, Berdyczowa. Nigdy i nigdzie nie spotkałem się z głosami niechęci, wręcz słyszało się troskę o jakość stosunków polsko-ukraińskich. Raz w 2014 roku pod katedrą św. Jura zaczepił mnie mężczyzna w mundurze UPA. Powiedział, że jest z Drohobycza, a jego mama jest Polką. Zapytał się mnie co Polacy sądzą o Ukraińcach. Powiedziałem, że ci co potracili swych bliskich w mordach na Wołyniu miewają złe myśli, a wszyscy inni szukają nici porozumienia… Trochę może optymistycznie przebarwiłem, ale ja tak tę sytuację odczuwam. W Jeleniej Górze gdzie mieszkam spotykam wiele osób z Ukrainy inie widziałem u… Czytaj więcej »

Głos rozsądku.