Póki my się tu zajmujemy amatorskimi śledztwami w sprawie profanacji cmentarzy i grafitti na budynku polskiego konsulatu we Lwowie, w ukraińskim parlamencie złożono projekty nowych ustaw językowych.

Warto się im przyjrzeć, bo jeśli którakolwiek z tych ustaw zostanie przyjęta, może wywrócić funkcjonowanie Polaków na Ukrainie do góry nogami.

Po co nowa ustawa językowa?

Warto sobie uświadomić, że sytaucja języka ukraińskiego na Ukrainie jest bardzo zła i zgłoszone projekty mają na celu przede wszystkim ochronę tego języka na poziomie państwowym i wyrugowanie języka rosyjskiego z administracji na wszystkich szczeblach, sądownictwie, mediach i innych dziedzinach życia. W obecnej chwili człowiek ukraińskojęzyczny w wielu miejscach na Ukrainie nie może liczyć na porozumienie się w rodzonym języku, a dodatkowo zewsząd jest bombardowany informacją po rosyjsku (po co tłumaczyć na dwa języki, skoro Ukraińcy „i tak zrozumieją”).

Obecna ustawa, uchwalona w 2012 r. przez ekipę Janukowycza zawiera zapisy, które mają chronić języki mniejszości, ale w praktyce działają głównie na rzecz zachowania uprzywilejowanej pozycji rosyjskiego. Wiele osób uważa też, że ustawa jest niezgodna z konstytucją (sprawę wyjaśnia trybunał konstytucyjny).

Oczywiście w projektach nie ma ani słowa o rosyjskim, jest tylko ukraiński – oficjany, państwowy – i inne języki, których rola ma być w różnym stopniu ograniczana, co rykoszetem uderzy także po dozwolonych sferach użycia języka polskiego.

Wszystkie projekty gwarantują swobodę użycia języka w życiu prywatnym i kulcie religijnym, a także zapis nazwisk zgodny z tradycyjną pisownią. Natomiast w sferach oświatowej, kulturalnej, społecznej jest masa raf i podwodnych kamieni, na których może z łatwością rozbić się życie polskiej mniejszości na Ukrainie, jeśli oczywiście któryś z tych projektów zostanie przegłosowany w parlamencie i będzie rzeczywiście restrykcyjnie przestrzegany w życiu.

Jakie są szanse na przegłosowanie któregoś z projektów? Z jednej strony przeciwko będzie zapewne ogromna rosyjskojęzyczna „mniejszość”, a trzy konkurencyjne inicjatywy ustawodawcze same sobie nawzajem odbierają głosy. Z drugiej strony – Ukraina jest w stanie wojny z Rosją i obrona tego, co ukraińskie przed „ruskim mirem” jeszcze nigdy nie była pytaniem tak aktualnym, jak dziś.

 

Choć projekty nie są wymierzone przeciwko mniejszościom, to obecna sytuacja Ukrainy wymusza działania radykalne, co dobrze ilustruje wypowiedź ukraińskiego działacza społecznego Romana Matysa w programie telewizyjnym:

„Podkreślaliśmy, że nie interesuje nas status języka rosyjskiego, białoruskiego, bułgarskiego, jakiegokolwiek innego języka na Ukrainie, mamy to gdzieś, ludzie, to wasze problemy, to wasz język, wasza kultura, wasze korzenie – róbcie z tym coś, zajmujcie się, to was boli, to wasza sprawa. Moja sprawa to to, żeby w państwie Ukraina, gdzie jedynym państwowym językiem, zgodnie z konsytutucją, jest język ukraiński, gdzie konsytyucja gwarantuje mi język ukraiński na każdej płaszczyżnie informacji – tego nie ma”.

Polska mniejszość na Ukrainie (niektórzy wierzą, że licząca ponad milion osób!) nie ma swoich reprezentów w parlamencie, którzy mogliby zadecydować, który projekt jest z ich punktu widzenia najkorzystniejszy czy lobbować jakieś zmiany.

W dalszej części można prześledzić proponowane zapisy i różnice między projektami dotyczące języków mniejszości.

 

Trzy projekty

Choć w istocie wszystkie trzy projekty są do siebie podobne i mają ten sam cel, to „diabeł tkwi w szczegółach”. Wiele mówią już same nazwy ustaw:


(1) O językach na Ukrainie (projekt nr 5556 z 19.12.2016)

(2) O funkcjonowaniu języka ukraińskiego jako państwowego i porządku wykorzystania innych języków na Ukrainie (projekt nr 5669 z 19.01.2017)

(3) O języku państwowym (projekt nr 5670 z 19.01.2017)


Nazwy projektów zdradzają, na co położony jest nacisk w każdym z nich. Proponuję porównać paragrafy, które w każdym z projektów dotyczą innych języków niż ukraiński.

Języki mniejszości

W każdym z projektów języki inne niż ukraiński traktowane są jako obce, ale w niektórych wypadkach mogą być używane na równi z językiem państwowym, jeżeli posługują się nim zwarte grupy mniejszościowe. W projektach znajdujemy następujące zapisy:

(projekt 1)

§4 pkt 1: „Rdzenne narody Ukrainy są wspólntami etnicznymi, które odwiecznie mieszkają na terenie Ukrainy”.

§4 pkt 2: „Miejsca (wsie, miasta) rozpowszechnienia i wykorzystania języków narodów rdzennych i mniejszości narodowych są wyznaczane wyłacznie przez prawo Ukrainy.

Można z tego wywnioskować, że to państwo będzie decydowało, w jakiej wsi jaki język będzie uprzywilejowany – na jakiej podstawie, kto będzie o tym decydował? Nie wiadomo. W optymistycznym wariancie taki status mogą otrzymać miejscowości, w których mniejszości są nieliczne, ale aktywne (np. Lwów), w pesymistycznym – w skrajnym przypadku taki zapis może spowodować, że nikt nie będzie uprzywilejowany.

(projekt 2)

§2 pkt 2: „Językiem mniejszości narodowej jest język obcy, który obywatele Ukrainy, którzy z pochodzenia nie są Ukraińcami, historycznie i w ciągu wielu pokoleń wykorzystywali jako język ojczysty”.

§2 pkt 3: „Językiem regionalnym (minorytarnym) na Ukrainie jest język, inny niż ukraiński, tradycyjnie używany w granicach terytorium ukraińskiego przez obywateli Ukrainy, którzy stanowią mniejszą ilościowo grupę niż reszta ludności Ukrainy. Dialekty i gwary języka ukraińskiego i języki emigrantów nie są językami regionalnymi”.

Wygląda na to, że mamy tutaj próbę wyodrębnienia szczególnego statusu dla języka rosyjskiego, bez wymawiania słowa „rosyjski”. W każdym razie żaden inny język nie podpada pod definicję regionalnego. Takie zróżnicowanie, choć moim zdaniem mocno karkołomne, pozwoliłoby na rozszerzenie przywilejów dla języków mniejszości z jednoczesnym osłabieniem rosyjskiego (co jest głównym celem projektowanej ustawy). Jak się jednak za chwilę przekonamy, to tak nie działa:

(2)

§2 pkt 5: „Przewidziane ustawą działania, mające na celu ochronę i wsparcie języków mniejszości narodowych i języków regionalnych (minorytarnych) są podejmowane, jeśli ilość osób – nosicieli odpowiedniego języka, którzy mieszkają na terenie jednostki administracyjnej (wsi, miasta) stanowi 30 i więcej procent ludności tej jednostki”.

Dalej czytamy, że sam procent jeszcze nie wystarczy, należy zebrać podpisy od wszystkich osób stanowiących tę 30-procentową grupę i wysłać je do parlamentu wraz z prośbą o ochronę. Procedura długa i kłopotliwa, a poprzeczka postawiona tak wysoko, że mało kto do niej doskoczy (np. we Lwowie według ostatniego spisu Polaków jest <1%). Polacy nie załapali się nawet na obecnie obowiązujący próg 10%, za którym zaczynają się jezykowe przywileje.

Trzeci projekt skupia się głównie na ochronie języka ukraińskiego i o językach mniejszości i poszanowaniu ich praw tylko wspomina, ale nie definiuje o kogo chodzi dokładnie, powołując się na zapisy w konsytucji i ustawy „o prawach osób należących do mniejszości narodowych” (projekt tej ustawy dopiero powstaje, więc nie wiadomo, jakie zawiera zapisy, ale ma tam być kilka rozdziałów dotyczących języka, a inicjatorzy zapewniają, że prawa mniejszości będą szanowane).

Język w administracji i urzędach

Projekty ustawy dopuszczają wykorzystanie drugiego języka w administracji, samorządzie, korespondencji z petentami, posiedzeniach roboczych itp., jednak jest to obwarowane wymaganiami, o których była mowa wyżej:

(1) nadanie specjalnego statusu drogą ustawową;

(2) próg 30% plus procedura w parlamencie;

(3) projekt dopuszcza stosowanie innych języków w przypadkach przewidzianych przez ustawę „o prawach osób należących do mniejszości narodowych”.

Szkolnictwo

Jak będzie wyglądała sytuacja szkół z innym niż ukraiński językiem wykładania?

(1)

§16 pkt 3: „Obywatele Ukrainy, należący do mniejszości narodowych, mają zagwarantowane prawo do nauki odpowiednich języków mniejszości w państwowych i komunalnych placówkach oświatowych lub za pośrednictwem narodowych towarzystw kulturalnych”.

§16 pkt 4: „W procesie oświatowym w placówkach przedszklnych i szkolnych dopuszcza się wykorzystanie obok języka ukraińskiego języków mniejszości. Prawo to może być realizowane przez osobne zakłądy, klasy, oddziały. W starszych klasach proces nauczania jest realizowany w języku ukraińskim.

Nie widzę tutaj możliwości dalszego funkcjonowania polskich szkół w takim kształcie, jak obecnie – nauka od 1 do 11 klasy wyłącznie po polsku.

W drugim projekcie w ogóle nie ma mowy o szkołach innych, niż ukraińskojęzyczne:

(2)

§21 pkt 1: „Językiem oświaty jest jezyk ukraiński. Osoby, które należą do mniejszości narodowych, gwarantuje się naukę języka ojczystego w państwowych i komunalnych zakładach oświatowych”.

W tej chwili w szkołach polskich wykładają także historię Polski, literaturę i geografię.

(3)

§17 pkt 4: „Językiem procesu wychowawczo-oświatowego w szkołach ogólnokształcących jest język państwowy. W szkołach z językiem nauczania, będącym jezykiem mniejszości, nauka, oprócz języka ukraińskiego, odbywa się także w języku odpowiedniej mniejszości”.

Oprócz, także?

Radio i telewizja

Nie mamy póki co polskiej telewizji (poza programami internetowymi), ale mamy polskie audycje w radio. Gdyby ktoś kiedyś chciał tę sferę działalności rozwijać, ustawodawca nałoży na niego takie warunki:

(1)

§19 pkt 7: „Organizacje telewizyjne i radiowe, niezależnie od formy własności, nadają audycje ogólnokrajowe po ukraińsku”.

Czyli pozamiatane. W następnym punkcie jest wyjątek dla miejscowości, w których mieszkają mniejszości – tam obok ukraińskiego można używać języka mniejszości, pod warunkiem, że dana miejscowość ma oficjanie status, o którym była mowa wyżej.

(2)

§32 pkt 2: „Organizacje społeczne i komunalne na terenach uznanych za zamieszkane przez mniejszości, mogą obok ukraińskiego nadawać także w języku mniejszości lub regionalnym, ale nie więcej, niż 50% czasu antenowego”.

§32 pkt 3: „Prywatne organizacje radiowe i telewizyjne tworzą i nadają audycje w języku ukraińskim”.

Gdyby taki zapis wszedł w życie, zakończyłoby swój żywot m. in. Polskie Radio Lwów – Lwów nie ma szans na osiągnięcie progu 30% Polaków a tym samym uprzywilejowanego statusu językowego.

(3)

§20 pkt 2: „Audycje radiowe i telewizyjne, niezależnie od formy własności stacji i platformy nadawania transmitowane są po ukraińsku”.

§20 pkt 6: „Dla zaspokojenia potrzeb mniejszości narodowych można nadawać w innym języku, ale nie więcej niż 10% w mediach ogólnokrajowych, 20% w regionalnych oraz 60% w subiektach państwowego nadawania w językach obcych„.

Cokolwiek kryje się pod nazwą „subiekty państwowego nadawania w językach obcych”, procent i tak nie jest zadowalający. Warto zauważyć, że projekt (3) jako jedyny obejmuje także nowe media, a więc również internet.

Prasa

(1)

§19 pkt 4: „Co najmniej 2/3 nakładu drukowanych środków masowego przekazu prywatnej formy własności jest wydawane po ukraińsku”.

§19 pkt 6: „Narodowe towarzystwa kulturalne zarejestrowane na Ukrainie mogą być założycielami drukowanych środków masowego przekazu wydawanych w językach mniejszości.

§19 pkt 6: (…) Jeśli założycielami drukowanych środków masowego przekazu są cudzoziemcy, którzy na stałe mieszkają na Ukrainie, mogą być one wydawane po angielsku lub w innym języku.

(2)

§33 pkt 3: (…) Organizacja społeczna, która reprezentuje interesy mniejszości narodowej i znajdująca się w miejscowości, mającej odpowiedni status, może być założycielem drukowanego środka masowego przekazu w odpowiednim języku mniejszości lub regionalnym”.

§33 pkt 4: „Narodowe towarzystwo kulturalne może być założycielem drukowanego środka masowego przekazu w odpowiednim języku mniejszości lub regionalnym”.

(3)

§21 pkt 1: „Gazety zarejestrowane na Ukrainie są wydawane po ukraińsku.

§21 pkt 2: „Na życzenie założyciela drukowany organ może być wydawany w kilku wersjach językowych, jedna z których – w języku państwowym, przy czym objętość, zawartość, częstotliwość wersji w innych językach  mają odpowiadać wersji ukraińskiej, a nakład wersji ukraińskiej nie może być mniejszy niż 50% łącznego nakładu w innych językach”.

Żaden z projektów nie przewiduje wydawania gazety po polsku przez Polaka urodzonego we Lwowie. Chyba, że jest on jakimś mitycznym „narodowym towarzystwem kulturalnym”, którego zresztą ustawa nie definiuje – być może każdy może być takim jednoosobowym towarzystwem.

Kino

W świetle projektów pod znakiem zapytania stoi także doroczny przegląd filmów polskich „Pod Wysokim Zamkiem”, który odbywa się we Lwowie i Iwano-Frankowsku. Organizatorzy musieliby zamówić ukraiński dubbing wszystkich wyświetlanych filmów, co nie tylko ciągnie za sobą ogromne koszty, ale także zaprzecza samej idei przeglądu – oglądania polskich filmów po polsku (tłumaczenie jest w formie napisów) oraz wykupić dziesięciokrotnie większą liczbę seansów.

(1)

§18 pkt 4: „Wyświetlanie zagranicznych utworów audiowizualnych odbywa się z dubbingiem lub lektorem w języku ukraińskim. W miejscowościach mających odpowiedni status utwory mogą być wyświetlane w językach mniejszości z napisami w języku ukraińskim”.

(2)

§38 pkt 2-3: „Wyświetlanie zagranicznych utworów audiowizualnych odbywa się z dubbingiem w języku ukraińskim. Ilość wyświetleń w języku obcym z napisami ukraińskimi nie może przekraczać 10% seansów”.

(3)

§19 pkt 6: „Wyświetlanie zagranicznych utworów audiowizualnych odbywa się z dubbingiem lub lektorem w języku ukraińskim. Ilość wyświetleń w języku obcym z napisami ukraińskimi nie może przekraczać 10% seansów”.

 

Teatr

(1)

§18 pkt 5: „Przedstawienia teatralne, które są wystawiane w innym języku niż państwowy, mają mieć zagwarantowane tłumaczenie symultaniczne”.

(2)

§36 pkt 3: „Teatry komunalne, założone przez organy samorządowe, które oprócz ukraińskiego wykorzystują język mniejszości narodowej lub regionalny, mogą wystawiać przedstawienia w tym języku bez napisów.

(3)

§19 pkt 2: „Dopuszcza się inny niż ukraiński język wydarzeń kulturalnych, jeśli wymaga tego koncepcja artystyczna lub w przypadkach opisanych w ustawie „o prawach mniejszości”.

 

Zakończenie

Z innych ciekawych zapisów, które znalazłam, jest furtka w projekcie (1):

§23 pkt 3: „Narodowe towarzystwa kulturalne zarejestrowane na Ukrainie mogą w swojej działalności swobodnie wykorzystywać język mniejszości, a także odpowiednie języki obce”.

Czyli, jak się odpowiednio postarać, to można pewnie będzie zarejestrować towarzystwo, które w swoim statucie będą miały wydawanie gazet, audycje radiowe i telewizyjne, festiwale filmowe i teatralne, a nawet prowadzenie szkół i przedszkoli.

Znalazłam też w projekcie (2) punkt, który dotyczy mnie osobiście:

§44 pkt 3: „Firmy zarejestrowane na Ukrainie powinny udpstępniać informację o swoich usługach po ukraińsku”.

Można też w innym języku, ale małym druczkiem poniżej. W projekcie (3) natomiast znalazł się zapis dotyczący wycieczek turystycznych:

§19 pkt 7: „Językiem obsługi turystycznej jest język państwowy. Obsługa turystyczna cudzoziemców może być wykonywana w innym języku – w tym celu organizowane są osobne grupy turystyczne”.

Ale już polskie dzieci z Bukowiny muszą zwiedzać po ukraińsku, nie ma zmiłuj.

Projekt (2) proponuje z kolei, aby w „miejscowościach tradycyjnego zamieszkania osób, które korzystają z tradycyjnych nazw geograficznych w innych językach” (ach, te definicje!) dopuścić wykorzystanie tych nazw, na przykład na drogowskazach. Moim zdaniem Lwów się łapie, jak sądzicie? ;)

 

* Tłumaczenia zapisów prawnych są wykonane przeze mnie i zawierają skróty, nie mogą być więc wykorzystywane literalnie; przybliżają tylko ogólny sens danego sformułowania;

** Czy wiesz, że możesz komentować logując się za pomocą facebooka, google, twittera, disqus lub bez logowania? Wystarczy, że klikniesz ramkę Rozpocznij dyskusję> Nazwa> Wolę pisać jako gość. 

źródła:

http://w1.c1.rada.gov.ua/pls/zweb2/webproc4_1?pf3511=60750

http://w1.c1.rada.gov.ua/pls/zweb2/webproc4_1?pf3511=60952

http://w1.c1.rada.gov.ua/pls/zweb2/webproc4_1?pf3511=60953

https://youtu.be/KBiWMaSP21U?list=PLAHpnQ4F1EUKkdehwwT2defRRk9Ok73Ny

  • Rafal Szczerba

    Ukraina sie miota. Wg mnie jedynym skutecznym sposobem krzewienia ukrainskiego jezyka jest zbudowanie silnego i atrakcyjnego panstwa ukrainskiego, z ktorym, w naturalny sposob, ludzie chca sie identyfilkowac. Metoda kija przyniesie odwrotne skutki. Da argument separatyzmom a w skrajnym przypadku rozzlosci nawet spokojnych polakow, goszczacych u siebie coraz liczniejszych ukraincow.

  • Dawid Rozencwajg

    W cziasach gdy nie ma komu raderko zetrzeć napisów hańby z Polszego konsulatu Pozazdroscić separtysom oni maja Lube Dobrzyniecką) :) , Gdy Lachy cichaczem przemykają po Lwowie z paczką dla Polaka , gdy w Polszy stacjonuje 2 milionowa Armia Ukrainców z których Połowa gotowa rezać Lachów. (a mają karty Polaka)……………No to co my możiemy zrobić szanowna Pani . Nawet Rodzimi Polacy ze Lwowa chcą do Sejmu i chcą o ten Lwów walczyć z kuluarów na Wiejskiej ………….. Co możemy………………………Taci zwykli ludzie jak mi ………………https://youtu.be/lapcXxxhwRE