Jeszcze jest dość chłodno, ale nie ma wątpliwości, że wiosna przyszła już do Lwowa.

Zdjęcia zrobione dziś w ogrodzie botanicznym Akademii Medycznej (zamknięte na cztery spusty, ale ten piękny fioletowy kobierzec widać przez siatkę od strony ul. Schimserów).

Kiedy robiłam zdjęcia, podeszło do mnie dwóch panów w strojach roboczych.

– Dzień dobry. – Przywitali się uprzejmnie. – Czy wie Pani, jak nazywają się te kwiaty?

– Nie wiem. – Rzeczywiście nie wiem, jak są krokusy po ukrańsku.

– Szafran.

– Taki do jedzenia?

– Do jedzenia?! – Pan popatrzył na mnie z politowaniem. – Szafran, nie kasztan!

dodaj do notanika