W dawnej Rzeczpospolitej produkcja wosku była ściśle regulowana przez prawo. Na podstawie przywileju królewskiego miasto mogło posiadać zakład pozyskiwania i przeróbki wosku, zwany woskobojnią lub kapicą (po łacinie: frixatorium). 

Woskobojnia była w każdnym większym mieście. Posiadał ją także Lwów. Znajdowała się ona w obrębie murów miejskich, w południowo-wschodniej części miasta, w okolicach końca dzisiejszej ul. Serbskiej, obok stajni miejskich. Wszyscy posiadający pasieki i produkujący wosk mieli obowiązek wytapiania go w miejskiej woskobojni, za co pobierano niewielkie opłaty.

Wosk pozyskiwany z plastrów oczyszczano, polerowano i malowano. Przysięgły brakarz pobierał próbę i godnością swojego urzędu poświadczał jakość wosku. Opieczętowany pieczęcią miasta wosk mógł być eksportowany – był cenionym w Europie towarem i źródłem sporych dochodów dla patrycjatu miejskiego – wosk był bardzo drogi, za 3-4 świece trzeba było dać równowartość miesięcznej pensji urzędnika (1 złoty). Mieszczanie rzadko korzystali więc z tego rodzaju oświetlenia, popularniejsze były, choć też nie tanie, lampy oliwne i świece łojowe.

Bryły wosku często ofiarowywano jako wota kościołom.

Wosku osobliwie obfity jest tu zapas, tak dalece, iż Niemcy, Włosi i Hiszpania, ile go tylko potrzebują, dostać go mogą (B. Zimorowicz, XVII w.)

Zdarzały się próby fałszowania wosku lub jego nielegalnej produkcji, za co groziły wysokie kary, z karą śmierci włącznie.

Z dawnych czasów, kiedy woski i miód były towarami produkowanymi we Lwowie na masową skalę, pozostały nam tylko nazwy topograficzne: Pasieki Łyczakowskie, Pasieki Halickie, Pasieki Zubrzyckie i ulica Pasieczna.

Nazwy osiedli w południowo-wschodniej części Lwowa: Pasieki Łyczakowskie i Pasieki Halickie wskazywały na prowadzoną tu kiedyś na znaczną skalę hodowlę pszczół. Pasiek było zresztą w dawnym Lwowie i jego okolicach wiele, a w podlwowskich lasach równie wiele barci. Z barci owych miód się dosłownie przelewał, a o jego obfitości w nich świadczy choćby przytaczane w dawnych przewodnikach po mieście, a cytowane ze. starej kroniki zdanie: „Prędzej człowiek mógł się w słodyczy utopić, niżby się do dna takiej miodowej krynicy domacał” (W. Szolginia)

 

* Czy wiesz, że możesz komentować logując się za pomocą facebooka, google, twittera, disqus lub bez logowania? Wystarczy, że klikniesz ramkę Rozpocznij dyskusję> Nazwa> Wolę pisać jako gość. 

źródła

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/09/13/na-ile-zajecy-bylo-stac-golibrode-ceny-i-pensje-w-renesansowej-polsce/

B. Zimorowicz Historya miasta Lwowa, Królestw Galicyi i Lodomeryi stolicy: z opisaniem dokładnem okolic i potróynego oblężenia

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, hasło: Lwów

Witold Szolginia, Urbanistyczna fizjografia dawnego Lwowa

 

 

dodaj do notanika