Łysenki 33 (dawna Kurkowa). Tę kamienicę zna cały Lwów, a to za sprawą Iryny Dutkewycz, restauratorki malarstwa ściennego. Podczas rutynowego remontu Iryna, która mieszka w tej kamienicy, zauważyła, że spod wapna, którym pobielone są ściany, prześwieca kwiat róży. Dzięki jej staraniom państwowa administracja budynku („ŻEK”) zaprzestała jakichkolwiek prac na klatce schodowej. Od kilku lat Iryna sama, za własne i zebrane od mieszkańców i nielicznych darczyńców pieniądze odkrywa kolejne fragmenty polichromii i odnawia je. 

Motyw róż pojawia się także na płytkach posadzkowych oraz na supraportach – rzeźbionych elementach nad drzwiami. Podobne ozdoby można spotkać i w innych kamienicach lwowskich z przełomu XIX i XX w. Każda z nich miała kiedyś także zdobioną polichromią klatkę schodową. Większość tych malowideł została pokryta wapnem zaraz po wojnie, część bezpowrotnie zniszczyły remonty ostatnich lat. 

Ja odwiedziłam to urokliwe miejsce dzięki otwartym warsztatom akwarelowym prowadzonym dla studentów Politechniki Lwowskiej przez Tetianę Kazancewą. 

W trakcie warsztatów byłą okazja i do wysłuchania historii od samej restauratorki, a także poznania mieszkańców kamienicy, którzy są bardz sympatyczni i wspierają odnawianie polichromii. Jeden sąsiadów ma zespół, który śpiewa piosenki Budki Suflera ;)

Podczas spaceru po Łyczakowie warto zawinąć pod ten adres i poczekać, aż ktoś z mieszkańców będzie wychodził (drzwi są zamknięte na zamek) – z pewnością pozwolą zerknąć do środka. Dodatkową niespodzianką będzie widniejąca na fasadzie stara polska reklama – też odsłonięta spod tynku.

 

dodaj do notanika