Dawno nie wchodziliśmy w lwowskie zakamarki? Dziś mam dla Was coś specjalnego. Wyjątkowa klatka schodowa, o której już dawno wiedziałam, ale dopiero niedawno udało mi się ją zobaczyć na własne oczy, a to dlatego, że jest przez mieszkańców zamykana na klucz. Przechodząc tamtędy zobaczyłam starszego pana, który akurat wchodził. Zapytałam, czy mogę obejrzeć witraże. Wpuścił mnie i nawet był na tyle miły, ze powiedział, żebym się nie spieszyła, on później wyjdzie zamknąć. 

Kamienica znajduje się przy ul. Zaryckich 4 i jest w stylu późnej secesji połączonej z motywami klasycznymi. Prostą klatkę schodową zdobią witraże, a w zasadzie pseudowitraże (malowane na szkle) w tym samym stylu. Znajdziemy tu girlandy z liści i owoców, rudowłose anioły, a także egzotyczne krajobrazy z wiatrakami i żaglowcami na pełnym morzu. Niestety nie wypatrzyłam sygnatury ani podpisu artysty. 

Z kamienicą jest związana też historia pewnej rodziny żydowskiej, która emigrując po wojnie ze Lwowa do Ameryki ukryła rodzinne dokumenty zakopując je w piwnicy. Kiedy po latach chcieli je odzyskać, okazało się, że nowi właściciele mieszkania… zrobili w piwnicy wylewkę z betonu ;)

 

 

dodaj do notanika

5
Dodaj komentarz

2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa z Krakowa

Przepiękne te witraże….

Paweł

Żal serce ściska, że te lwowskie perełki nie są w żaden sposób prawnie chronione i corocznie cudowne odrzwia, witraże, ornamenty giną wskutek wandalskich remontów zwanych „euroremontem”, gdzie wymienia się „stare” (w domyśle: bezwartościowe) na nowe. Najgorszymi wrogami Lwowa są dzisiejsi lwowianie…