Sprzeczki przy alkoholu i strzelaniny w lokalach na lwowskich przedmieściach nie należały do rzadkości. O jednym z podobnych wypadków informuje Gazeta Lwowska z 4. lutego 1934 r.:

Zabójstwo w Zamarstynowie

„W restauracji Anastazji Dymowskiej, mieszczącej się przy ul. Lwowskiej 74 na Zamarstynowie siedziało wczoraj popołudniu przy piwie dwu młodych ludzi: 28-letni ślusarz Teofil Nawojski, zamieszkały przy tejże ulicy i jego kolega. Po chwili przy sąsiednim stoliku zasiadł funkcjonariusz M.Z.E. 40-letni Stanisław Kamiński.

W pewnej chwili Kamiński uczynił jakąś niepochlebną uwagę pod adresem Nawojskiego, zaś ten nie był mu dłużny. Między oboma powstała sprzeczka, w czasie której Kamiński potrącił Nawojskiego, a ten rzucił w stronę tramwajarza flaszkę i uderzył go w twarz.

Kamiński wydobył rewolwer

i oddał strzał do Nawojskiego,  a po chwili jeszcze dwa strzały. Gdy Nawojski brocząc krwią zwalił się na ziemię, Kamiński strzelił jeszcze kilka razy, nie raniąc nikogo.

Do leżącego bez przytomności Nawojskiego wezwano Pogotowie. Na miejsu zjawił się wkrotce posterunkowy P.P., rozbroił Kamińskiego, odbierając mu rewolwer automatyczny typu „MAB” kalibru 6.35. Charakterystyczne jest, że Kamiński po oddaniu strzałów

kazał podać sobie piwo

i wypił je spokojnie.

Nawojskiego rannego w głowę, szyję i pierś przewieziono karetką do szpitala, gdzie zmarł o godz. 23.15, nie odzyskawszy przytomności.

Sprawca zabójstwa Stanisław Kamiński, funkcjonariusz M.Z.E., zamieszkały przy ul. Stebelińskich, jest żonaty, ż żoną jednak nie żyje. Przed czteroma laty był karany za niebezpieczne pogróżki przeciw żonie, której się odgrażał, że ją zabije. Policja skonfiskowała mu wtedy rewolwer.

Kamiński stanie prawdopodobnie przed sądem doraźnym”.

 

źródło

Gazeta Lwowska. 1934, nr 32