Zima 1934 r. obfitowała w głośne wydarzenia kryminalne we Lwowie – najpierw pasierb zabija swoją macochę, nieco później w Parku Stryjskim przypadkowy przechodzień odnajduje poćwiartowane zwłoki… jeszcze nie zapadł wyrok w tej sprawie, kiedy na terenie Targów Wschodnich znów znaleziono zwłoki.

Mordertwo i samobójstwo dwojga małżonków

Gazeta Lwowska z 26 lutego 1934 r. donosi:

„Nieliczni przechodnie spostrzegli wczoraj po godzinie trzeciej po południu na jednej z ławek na placu Targów Wschodnich tuż za Pałacem Sztuki nieruchomo siedzących dwoje ludzi: mężczyznę i kobietę. Byli oparci o siebie, zastygli w bezruchu. Dopiero zbliska można było zorjentować się, że nie żyją. Mężczyzna był lekko przechylony w tył, a s ust jego i skroni sączyły się wązkie strumyczki krwi. W kurczowo zaciśniętej ręce kobiety tkwił mały browning. Na brązowem jej futrze zakrzepły pasemka krwi z przestrzelonej skroni.

Przechodnie zawiadomili telefonicznie policję. Na miejsce przybyli wkrótce kierownik Wydziału śledczego P.P. kom. Mika, kom. Bartuzel, oraz kom. Weber.

Ustalono, że tragicznie zmarłymi są zarządca dóbr z Łopatyna, Jakób Korner, oraz jego żona. W liście pozostawionym przez nich, a zaadresowanym do brata zarządcy, Emila Kornera, oboje piszą, że powodem ich wspólnego samobójstwa jest nieuleczalna choroba Jakóba.

Wpierw prawdopodobnie strzeliła żona Kornera do swojego męża, a potem dopiero skierowała lufę browningu w swoją skroń.

Zwłokami zaopiekowała się rodzina”.