lwów wycieczki lwów przewodnik po lwowie

Lew z Cmentarza

Niektórzy wiedzą, bo pisałam już o tym na FB, że w naszej obecności zwiało plandekę z lwa na Cmentarzu Orląt. Jak wiadomo, lwy nie wróciły na cmentarz przy jego oficjalnym otwarciu w 2005 r., a dopiero 10 lat później, w 2015 r., na fali propolskich sympatii związanych ze spontaniczną pomocą, której nasi rodacy udzielili Ukraińcom w wojnie z Rosją. Inicjatorami ze strony polskiej była Fundacja Dziedzictwa Kulturowego, partnerem po stronie Ukraińskiej – główny konserwator zabytków Lwowa. Niestety, w całej akcji pominięto Radę Miasta, co przyczyniło się do późniejszych problemów – w uzgodnieniach z 2005 r. był zapis, że na cmentarzu nie możne będzie wprowadzać żadnych zmian bez zgody Rady. Co bardziej nacjonalistycznie nastawieni jej członkowie zaczęli więc protestować, a nawet odgrażali się, że zgłoszą sprawę do prokuratury. Nieprzyjemności miała też p. konserwator. Ostatecznie lwy zostały (kolejne ich przenoszenie mogłoby oznaczać ich ostateczny koniec), ale zasłonięte w skrzyniach z dykty. Skrzynie ucierpiały podczas tegorocznych huraganów, a jedna rozleciała się całkowicie i zastąpiła ją plandeka z brezentu. A że plandeka trzyma się też na słowo honoru, to czasem można ujrzeć lwa w całej okazałości. I taka okazja właśnie się nadarzyła. Dwa dni później lew znów był zasłonięty.

5 3 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Dzień dobry!

Ciekawe czy doczekamy lwów bez plandek i skrzyń? Kuriozalna sytuacja, wszędzie we Lwowie lwy stoją, na cmentarzu przeszkadzają…

Pozdrawiam, MŁ

Ale miała Pani wyjątkowe szczęście :-)

Niczemu niewinne
Stoją nieme.
A jednak-krzyczą
w polskim języku !
<3

O, jak miło.

Najwyraźniej siły natury mają więcej zdrowego rozsądku niż lokalni decydenci. Nic tylko boki zrywać.

Żenada.

Piękny widok…
Szkoda, że nie podczas mojego pobytu.

Dzień dobry!

Jak ja byłem we wrześniu to odchylaliśmy plandekę żeby kolega zobaczył co pod nią stoi.
Nie mieliśmy tyle szczęścia co Katarzyna, niestety.

Pozdrawiam,
Maciej Łubieński

Taaak…
Dziesiątki ciężarówek wysyłanych ze sprzętem anty-covidowym na Ukrainę, w tym właśnie do Lwowa.
Spotkania na najróżniejszym szczeblu – prezydenckim, takim, śmakim – ostatnio cykliczna konferencja w Jaremczu. Deklaracje „znakomitych stosunków”, „wzajemne zrozumienie”, poparcie, to, śmo.
A LWY W KARTONACH. A żeby się detaliści nie rzucili – zasłonięte!
To wszystko co się w relacjach PL-UA rozgrywa bzdura. Jesteśmy na stałym minusie, ale zero refleksji.
Dosyć tego.
Przestańmy tolerować te oczywiste upokorzenia. Stop.
Tych genetycznych potomków rodzonych po stodołach wiejskich ćwoków nie stać wobec nas, za to wszystko co dla nich robimy, na najdrobniejszy, symboliczny gest jakim jest chociażby np. zdjęcie tej pilśni, czy czegoś tam z naszych lwów na Cmentarzu Orląt.
Koniec tolerancji. Tfu!
To jest po prostu obrzydliwość.

„Dziwny to jest człowiek, w którym, widać tyle dobrego, co i złego mieszka” :-)
To tak z mojej ulubionej lektury, do refleksji. Wiem, że lektura nie najwyższych lotów ale sentyment mi pozostał z dzieciństwa.

Że niby ja, jak Kmicic? A, dziękuję, bardzo zacna postać :) Oj tak, nie ukrywam, przywaliłbym im szabelką po tych durnych łbach, za te biedne lwy, z najwyższą przyjemnością, i raczej nieprędko mnie ta chętka  przejdzie.
Pamiętam całą, zresztą całkowicie dla mnie niespodzianą sprawę ich powrotu na Cmentarz. Patrzyłem na działania jednej z osób odpowiedzialnych za tę operację i nie dawałem wiary, że to się uda, tkwiłem bowiem w przekonaniu, że za mego życia to się po porostu nie wydarzy. Powrót lwów na ich miejsce był jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Potem wyszło jak wyszło. Procedury, zapisy umowy, nie ci urzędnicy, co trzeba – i przede wszystkim zła wola jednej, ukraińskiej strony.
Przerabialiśmy to w dyskusji na lwow.info – że Ukraińcy są u siebie gospodarzami i jak będą chcieli to te lwy przerobią na pył, miał, czy kruszonkę. W porządku, myślałem, faktycznie mogłoby tak być.
Ale minęło wiele czasu – na refleksję, właśnie, było wiele miesięcy, my Polacy ładujemy tam czas, serce i pieniądze – a ich nie stać nawet na taki mały symboliczny prosty gest. Bardzo liczyłem w tej sprawie na zdroworozsądkowy w polskich kwestiach KN Azow, ale ten też gdzieś tam w tym całym wschodniackim bałaganie przepadł bez żadnej siły przebicia.
No i dobra, skoro tak, to niech ci ukraińscy gospodarze przerobią sobie na miał cały stary polski Lwów, usypią z tego kopczyk triumfu nad odwiecznym polskim wrogiem – i będzie święty spokój.
Tylko nie pchajmy się tam już z żadną pomocą. Mamy swoje polskie sprawy, polskie potrzeby, zostawmy Ukrainę samej sobie, bo ona nas po prostu, najprościej mówiąc, nie chce.
Zresztą pomysł na rychłą, rosyjską ekspansję i tak musimy wypracowywać sami i całkowicie od nowa.
Ukłony i pozdrowienia ;)

Nic nie przeoczyłem, odnoszę się wyłącznie do lwowskich czynników oficjalnych. Nadskakujemy im, niesiemy pomoc,  jesteśmy mili, grzeczni, układni – a w zamian otrzymujemy jedynie policzek i upokorzenie. Dla mnie już wystarczy.
Węgrzy traktują Ukraińców z buta. W swej masie uważają ich za „dzikusów”, „zwierzęta”, ‘Azjatów’. Taki Jobbik oficjalnie mówi o odzyskaniu Karpatalji (Zakarpacia), Fidesz to samo tylko nieoficjalnie. A mimo wszystko dumny turul, fundamentalny symbol Węgier i węgierskości w Munkaczu jakoś na Palance nadal sobie stoi nie niepokojony i nie wiedzieć czemu Ukraińcom zupełnie nie przeszkadza, prawda? Jak czują nad sobą bata, który może być zamieniony na cięższy sprzęt, to od razu im się włącza naturalny chłopski szacunek i pokora.
Nie jestem dyplomatą, żeby musieć silić się na okrągłe słówka, kiedy zalewa mnie krew i trafia szlag.
Kto rządzi obecnie we Lwowie widać zresztą po zapaści cywilizacyjnej tego miasta, które za 50 lat się zacznie po prostu rozpadać. Natomiast nic nie mam do zwykłych, ukraińskich, prostych ludzi. Wręcz przeciwnie – wciąż darzę ich szczerą, nieskrywaną sympatią.
I oczywiście pamiętam, że z niekłamanym entuzjazmem pomagali nam oni te lwy z powrotem na Cmentarz Orląt przytargać.

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest