bal w Operze

By Published On: 25 maja, 2008Categories: życie dziś0 Comments on bal w Operze

Po pożegnaniu z grupą w sobotni wieczór zajrzałam jeszcze do opery, żeby się rozliczyć, wypiliśmy z Olkiem najpierw jeden Leżajsk na spółkę, a potem jeszcze jakieś drugie, dołączyła Natalia, a potem jeszcze jedna pani z Polski, Ala, dla której piwa już nie starczyło i musiała pić koniak. Siadła z Natalią na jednym stołku, bo krzesła dla niej też nie starczyło, i chichotały. Pani się okazała przyjaciółką Natalii z Przemyśla, i żoną klienta mojego męża. Którą znałam ze słyszenia, i ona mnie też.

Zastanawiają się, czy lepiej zakładać Towarzystwo Miłośników Opery, czy Towarzystwo Miłośników Natalii, bo jakiś miejscowy poeta się w niej zakochał na zabój, ale na wycieczkę nie pojechał, bo znalazł inną ofertę, tańszą o 10 zł. Alka Natalkę chwali, powiedziała grupie, że ma wiedzę, jakby Oxford skończyła. Pyta mnie, ile mam lat. Mówię, że jesteśmy z Natalką w jednym wieku, a Olek: tak, na jednym roku były w Oxfordzie, tylko ta studiowała polonistyke, a tamta ukrainistykę.

Pośmiałyśmy się nieźle, wypiłyśmy co było do wypicia, a jeszcze gdzieś Natalia wytrzasnęła kanapki i sałatkę – nosiła ze sobą czy co? – aż się spektakl skończył i porozchodziliśmy się do domów.

Jaki świat jest mały. Gdybyśmy się chciały umówić, to nic by nam nie wyszło, tym bardziej w Boże Ciało.

Grupa 94 - Orbis
pan Zygmunt boi się dyrektora

zobacz także:

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pdf mini-guides

Ostatnie wpisy