Ok. 40 km od Lwowa, nieopodal miejscowości Drohowyż w latach 40. XIX w. powstała jedna z największych fundacji dobroczynnych ówczesnej Europy – Zakład dla Sierot i Starców hrabiego Stanisława Skarbka

Fundacja

Skarbek dorobił się swego czasu bajecznej fortuny. Zajmował się m. in. handlem wołami, miał własną rzeźnię w Wiedniu oraz produkcją alkoholu. Z jego inicjatywy i funduszy wybudowano we Lwowie teatr na 2500 miejsc (wówczas trzeci co do wielkości w Europie), był właścicielem trzech miast i 29 wsi. Nie ułożyło mu się życie osobiste – żona odeszła od niego do Aleksandra Fredry (po trwającym 11 lat rozwodzie), z bratem pozostawał w chłodnych stosunkach po tym, jak ten odmówił mu pomocy w obliczu groźby bankructwa. Nie pozostawił potomków. Hrabia nie angażował się w zrywy patriotyczne, potępił powstanie listopadowe, ale działał na rzecz polskiej społeczności poprzez swoje fundacje. Otwarty w 1842 r. teatr był wówczas jedną z dwóch tylko instytucji polskojęzycznych w zgermanizowanym Lwowie (drugą było Ossolineum). W 1843 r. po latach starań Skarbek otworzył Zakład dla sierot i starców. Fundator chciał go początkowo umieścić we Lwowie, ale po nieudanych pertraktacjach z władzami miasta zdecydował, że wybuduje zakład we własnych dobrach. Niestety nie dożył urzeczywistnienia swych zamierzeń – zmarł w 1848 r, a realizacja przeciągnęła się na następne… kilkadziesiąt lat. 

Winowajcą jtego stanu rzeczy była kwestia utrzymania teatru we Lwowie. Władze austriackie zgodziły się na budowę teatru i funkcjonowaniu w nim polskiej sceny tylko pod tym warunkiem, że Skarbek równocześnie będzie utrzymywał scenę niemiecką, która nie cieszyła się zbytnim powodzeniem. Działalność teatru utrzymywana była z tej samej kasy, co zamierzony insytut dla sierot i ubogich, a tylko pomiędzy 1850 a 1872 r. działalność sceny niemieckiej pożarła 300.000 złr. Sam hrabia zresztą obawiał się takiego obrotu spraw:

Ponieważ przedsiębiorstwa teatralne wszędzie straty ponoszą, a ja z dotychczasowego doświadczenia wszelki mam powód obawiania się, aby i tutejsze przedsiębiorstwo teatralne Zakładowi memu uszczerbkiem nie było, postanawiam, aby przedsiębiorstwo teatralne po upływie służącego mi pięćdziesiątletniego przywileju — na rachunek Zakładu więcej prowadzonem nie było, należy je zaniechać, a zabudowanie pod Nrm. 367 w mieście częściowo albo całkowicie jak najkorzystniej wynająć. Ażeby jednak istnienie polskiego teatru na czas, do którego mi przy­wilej służy, publiczności zabezpieczyć, mają być dawane miesięcznie najmniej dziesięć polskich przedstawień w moim Zakładowi poświęconym teatrze. 

„Pięćdziesięcioletni przywilej” oznaczał, że miasto będzie w tym okresie korzystać z gmachu bezpłatnie. Po jego upływie spadkobiercy Skarbka mogą naliczać opłaty za korzystanie z gmachu (tak zresztą się stało – miasto zdecydowało o budowie nowego teatru, a gmach Skarbka pełnił funkcje komercyjne, działało tu m. in. kino).  Dopiero po tym, jak fundacja przestała finansować scenę niemiecką, czyli po roku 1872, udało się zdobyć wystarczające fundusze na ukończenie rozpoczętej budowy i otwarcie instytutu. 

 

Fundacja robiłaby wrażenie we Lwowie, a co dopiero za miastem. Powstał gmach wielkości dworca w kilkusettysięcznym mieście, w którym mieszkało na stałe ok. 400 osób, głównie sierot, które oprócz zakwaterowania i utrzymania otrzymywały wykształcenie i zawód rzemieślniczy.  Resztę stanowili „starcy”.

Wiek, który już sam przez się nadaje prawo przyjęcia do Za­kładu, jest skończony rok sześćdziesiąty u mężczyzn a skończony rok pięćdzie­siąty piąty u kobiet) niezdolni do samodzielnej egzystencji, ale nie obłożnie chorzy czy niepełnosprawni, którym też w miarę ich możliwości zapewniano zajęcie (przyjmowani do Zakładu ubodzy muszą być o tyle zdolni do pracy, ażeby mogli być użyci przynajmniej do najlżejszych zatrudnień, jako to: do skubania wełny, przędzenia, darcia pierza, robienia pończoch i t. p., lub też do usług w Instytucie).

Nauka w Zakładzie

Początkowo nauka rzemiosł odbywała się w działających na miejscu w warsztatach, zatrudnionych było 24 majstrów różnych rzemiosł, z których każdy oprócz pensji otrzymywał dom z ogrodem. Po I wojnie światowej wychowanków zaczęto wysyłać do profilowych szkół w bliższej i dalszej okolicy. Dopiero w 1934 r. wznowiono pracę warsztatów. 

Do Zakładu przyjmowano chłopców w wieku 6-10 lat i dziewczynki 5-8 lat. Pierwsze cztery lata poświęcone były nauce szkolnej, w młodszych klasach 22 godziny tygodniowo, w starszych 26. Pozostałą część dnia zajmowały prace ręczne i prace na rzecz zakładu. Tylko pół godziny rano, godzinę w południe i godzinę wieczorem mieli wychowankowie na jedzenie, modlitwę i ewentualnie odpoczynek. Następne trzy lata były poświęcone nauce zawodu – 8h dziennie w warsztatach, plus oczywiście prace bieżące w Zakładzie. Nauka zawodu obejmowała także przedmioty ogólne, takie jak historia, geografia czy nauki  przyrodnicze, z języków uczono polskiego i niemieckiego – razem 18 h tygodniowo. 

Dziewczęta mają być głównie wprawione do wzorowego wykonywania prac należących do zakresu gospodarstwa domowego, mają wiec uczyć się szyć bieliznę, prząść, gotować, piec, prać, prasować i t. p,, w ogóle wykonywać wszelkie kobiece roboty ręczne. 

Najwięcej uwagi poświęcono organizacji szkoły rzemieślniczej, aby wychowankowie mogli po jej ukończeniu rozpocząć życie zawodowe i utrzymywać się samodzielnie, ale także przyczyniać się do wzrostu ogólnego dobrobytu i poziomu produkcji. Wykonawcy testamentu hr. Skarbka zwrócili szczególną uwagę na kształcenie artystyczne młodzieży, wychodząc z założenia, że przedmioty przez nich produkowane w przyszłości muszą być nie tylko trwałe i użyteczne, ale także piękne. 

Jednym z pierwszych wymagań, na które w krajach wysokiej oświaty i przemysłu szczególną kładą wagę, jest jak najstaranniejsze, wyrobienie smaku i gustu u rękodzielników. Niczem wyrób nie zdobywa sobie tak łatwo pokupu jak wytwornością formy, i tej to osobliwie okoliczności zawdzięcza Francya, iż jej wyroby zdobyły sobie targowicę całego świata, wytrzymując rywalizacyę najlepszych pracowników innych narodów. Nigdzie też nie łożono tyle starania na wyrobienie i udoskonalenie smaku jak we Francyi, a dziś starają się z naj­większą usilnością dorównać jej w tej mierze w Anglii i w Niemczech. Nauka rysunku i modelowania, tudzież harmonii barw stała się najwalniejszym przed­miotem wszystkich szkół przemysłowo-rękodzielniczych. Mało bowiem jest wy­robów rękodzielniczych, w którychby postać nie wpływała na ich wartość; i nawet u drobnego rzemieślnika powodzenie zawisło zwykle od tego, by umiał doskonałość fizyczną wyrobu połączyć z ujmującą formą, t. j. z poprawnością, a jeżeli potrafi, i oryginalnością stylu.

Wychowankowie Zakładu, po ukończeniu nauki, czyli w wieku 14-15 lat otrzymywali odprawę, a najlepsi zaliczkę na rozpoczęcie samodzielnego życia. Nierzadko spotykali się oni później w Ogniskach Drohowyżaków, które oprócz funkcji towarzyskich spełniały też rolę organizacji wspierających wychowanków w regionach. 

Kary

Co ciekawe, statut określał także, w jaki sposób mogą być karani wychowankowie za łamanie regulaminu szkoły. Miało być to w pierwszej kolejności upomnienie lub usunięcie od wspólnych ćwiczeń i rozrywek, następnie zmiana lub uszczuplenie jadła (ale bez uszczerbku dla zdrowia), odosobnienie i dopiero w nadzwyczajnych wypadkach kara cielesna. 

Wymierzenie kary cielesnej może zarządzić tylko Dyrektor, i wyłącznie dla chłopców, a wykonanie takowej nastąpi na odosobnieniu w tegoż obecności. Brutalne obchodzenie się z dziećmi jest surowo wzbronione.

Wyposażenie

W Zakładzie zaplanowano oprócz pomieszczeń mieszkalnych dla wychowanków, pracowników i nauczycieli, warsztatów i sal lekcyjnych także bibliotekę, muzeum (do celów szkolnych) oraz kaplicę (przyjmowano tylko wychowanków wyznania chrześcijańskiego, było dwóch kapelanów: rzymsko- i greckokatolicki). Ponadto instytut posiadał własnego lekarza. Na terenie działała piekarnia, kuchnia i pralnia, magazyny żywności, opłau, odzieży i materiałów potrzebnych w warsztatach, do zakładu przynależał folwark z oborą i ogród. 

Finanse

Dyrektor zakładu miał otrzymywać pensję roczną 1000 złr, co można było porównać z pensją dyrektora banku albo zakupem małego domu na wsi (w tym czasie utrzymanie rodziny chłopskiej to 50-100 złr, a koszt krowy 25 złr). W 1875 r. pensja została podniesiona dwukrotnie ze względu na wzrost cen. Utrzymanie jednego wychowanka kosztowało wówczas 123 złr. rocznie. Zakład miał własny system emerytalny dla swoich pracowników. W testamencie Skarbek wskazał jako dyrektora doktora Adama Baracha Rappaporta, lekarza i społecznika wykształconego w Wiedniu, członka rady miejskiej Lwowa. 

Fundacja była finansowana z dochodów uzyskanych z całego pozostawionego przez Skarbka ogromnego majątku ziemskiego. 

Gmach

W Gmach główny z dwoma skrzydłami bocznymi ma powierzchnię ponad 2300 sążni kwadratowych (8300 m2), czyli mniej więcej tyle, co dworzec w Gdańsku, Łodzi czy Wrocławiu. Jego budowa kosztowała ponad 400 tys. złr. Został oddany do użytku w 1875 r. 

Źródła:

Dokumenta Fundacyi Stanisława hr. Habdank Skarbka tworzącej Zakład sierót i ubogich w Drohowyżu

Informator Rzemieślniczy : miesięcznik : organ samorządu gospodarczego rzemiosła województwa stanisławowskiego. R. 1, 1938 nr 7 (lipiec)

Fundacya Stanisława hr. Skarbka w Drohowyżu : sprawozdanie

Wiosna we Lwowie
Post

zobacz także:

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Pdf mini-guides

Ostatnie wpisy