grupa 91
Pani S. ze znajomymi.
Pani S. bardzo starannie przygotowywała się do wyjazdu. Najpierw napisała do mnie. Potem pisałą do konsulatu, czy ktoś się na mnie nie skarżył. Potem dzwoniła do mnie. Zaproponowałam jej jeden motel, ona pyta o drugi. Drugi w remoncie. Zaproponowałam restauracje, – a jaka? A moze nie ta, a inna? Co pani mysli o tej innej? – a co będzie na obiad? a jak podane?
No, nieźle ja z nimi będę miała, myślę.
A było sympatycznie. Chodziliśmy trzy godziny (tyle było zamówione), zaprosili mnie na obiad.
Tylko pilot był dziwny. „Mam dla pani upominek” – i podsuwa folderek. „Musi pani koniecznie do nas przyjechać”. I cmok w rączkę. I wizytówkę daje. A na wizytówce imię, nazwisko i zawód: historyk-publicysta.








