Grupa 99 – Leżajsk
Moi znajomi z Leżajska przyjechali późno, bo dopiero przed trzecią, choć mieli być wcześniej, i byliśmy umówieni w operze, i nawet Olek by na nich poczekał, mimo, że to były Zielone Świątki, ale okazało się, że jadą od Złoczowa, i najpierw cmentarz, więc opery tym razem nie zobaczyli. Zresztą i tak chodziła ze mną tylko połowa, inni byli zajęci zakupami i raczeniem się kawą po ormiańsku.
Czasu nie było za wiele, zobaczyliśmy tylko cmentarz, a w centrum Rynek – ratusz, najważniejsze kamienice po wschodniej stronie, Ormiankę, dominikanów, katedrę i kaplicę boimów, oraz pomnik Mickiewicza i Szewczenki. Potem odprowadziłam ich do Puzatej Chaty, gdzie czekała już reszta.






