„Mój pierwszy raz”
Jakiś czas temu zadzwonił do mnie niejaki pan Mirek (pan-z-warszawy, hi hi) z zamiarem zwerbowania mnie do gazety. Zamiar się udał, a przy okazji wypiliśmy herbatę i sympatycznie porozmawialiśmy. Dopiero jak zamknęły się za mną drzwi redakcji, to się przestraszyłam. Przecież ja nie mam nic ciekawego do powiedzenia, a co dopiero do napisania, w gazecie!
Wymęczyłam jednak felieton. Oddzwonili z redakcji, że bardzo fajny. Mile połechtało ambicję. Przyjemnie było zobaczyć swoje zdjęcie w gazecie.
Ale to jeszcze nie wszystko. Felieton wysłałam bez tytułu. Kilka dni później wysiadam z grupą turystów pod Cmentarzem Łyczakowskim, gdzie już czekał Pan Gazetka, sprzedający rodakom polskojęzyczną prasę. Zadowolony podszedł do nas i wywijając gazetą spytał: – to pani? Na ostatniej stronie moje zdjęcie i tytuł… „Mój pierwszy raz”. Nie powiem, gazeta miała wzięcie, ale ostatecznie moi turyści byli jednak rozczarowani – myśleli, że to dodatek erotyczny.








