wystawa
Chyba byłam akurat w Olesku (z 50-tką turystów na głowie), kiedy zadzwoniła Grażynka.
– Daj swoich pięć zdjęć na wystawę. Na jutro.
W ten sposób moje zdjęcia znalazły się na wystawie „Miasto-Natchnienie” organizowanej przez Konsulat i Lwowskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych. Wczoraj było otwarcie tej wystawy, dobrze, że Iza do mnie zadzwoniła, bo ja chyba jakaś nieprzytomna jestem, myślałam, że trzeba przyjść na 18.oo, a o 18.oo to się już wszyscy porozbiegali.
Wystawa będzie czynna tylko do 3. maja. Ale tych kilka dni moje zdjęcia będą wisiały w jednej sali ze zdjęciami Georga Borysowskiego, Aleksego Iutina, pracami Walerego Bortiakowa.



Przyszło wiele osób, które znam (między innymi Roman, z którym nigdy nie mogę się umówić, bo to strasznie zajęty człowiek jest, a także Aleksander Szczołkunow, u którego kończyłam kursy fotografii tu, we Lwowie – na środkowym zdjęciu rozmawia z kobietą w czerwonej bluzeczce;) ale były też i takie, których ja nie znałam, a one znały mnie… bo, jak się okazuje, mojego bloga czytają również we Lwowie, i to nie tylko Artur! Wyobraźcie sobie, mojego bloga czyta nawet pani Jasia! Pani Jasia mnie pochwaliła za dobre pióro i także za sposób głoszenia swoich poglądów, prawdy… Staszku, pomyślałbyś kilka lat temu, że sama pani Jasia mnie będzie chwaliła? Długa droga za mną, prawda? Opinia pani Jasi jest dla mnie szczególnie ważna, nie tylko dlatego, że jest zasłużoną działaczką, odznaczoną Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, ale też dlatego, ujmuje serce swoją skromnością, podejściem do ludzi, religijnością. Przypomina mi trochę moją, już nieżyjącą, babcię.
Tylko teraz wszyscy boją się ze mną rozmawiać, bo a nuż opiszę?
Pozdrawiam wszystkich czytających i namawiam do ujawnienia się :)








