Piwo 1716

By Published On: 22 czerwca, 2020Categories: krótkoTags: , , , 8 komentarzy on Piwo 1716

Wszyscy pewnie kojarzą piwo „1715”, produkowane przez lwowski browar, którego właścicielem obecnie jest Carlsberg. 1715 to niby data założenia browaru, co nie do końca jest prawdą, ale mniejsza z tym.

Teatr Piwa Prawda (należący do grupy FEST!), który też wszyscy kojarzą (ten przy Rynku) wymyślił mały trolling, mianowicie wypuścił piwo z nazwą „1716” i łudząco podobną etykietką. Przedstawiciele Prawdy uważają, że nie da się pomylić piwa filtrowanego z niefiltrowanym, przemysłowego z kraftowym, w dodatku droższym 6-7 razy. Carlsberg uważa, że ma prawo iść do sądu. Prawda uważa, że prawda jest po ich stronie, bo „lwowskie” jest produkowane w Zaporożu.

FEST! często prowadzi działania promocyjne (i nie tylko) na granicy prawa lub już poza tą granicą. Wcześniej browar wyprodukował piwa z wizerunkiem Putina, Merkel i Obamy (ciemne).

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1312148852317850&id=214497555416324

Brzydkie Czerniowce
Powodzie w Karpatach

zobacz także:

Subskrybuj
Powiadom o
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Marketingowo Pravda wymiata, ale piwo moim zdaniem mają paskudne, dużo gorsze od (niektórych) piw Carlsberga. O wiele bardziej smakują mi sezonowe piwa w Kumplu.

Z tym piwem to też jest ciekawe zjawisko. Jak piję „1715” we Lwowie – to mi smakuje. Jak je kupię w Warszawie, albo nad naszym morzem – to jest pijalne mniej niż średnio.
Najbardziej przy ostatniej wizycie pasowało mi beczkowe „Czernichowskie”. Klimat lat 80-tych. Pycha. Nie trafiłem go jednak po naszej stronie granicy, więc nie wiem, czy nie ma takiego samego rozjazdu jak z tym „Lwowskim”.
Nie jestem natomiast amatorem kraftówek. Spróbowałem raz tego Putina – i łee, nigdy więcej… ;)

Cha cha, faktycznie, na to nie wpadłem :D

O siema Paweł :) jeśli mogę mieć głos w dyskusji, to dla mnie Czernichovske Bile i Biła Nich’. A potem długo długo nic.

Ooo, siemanko Brachu :)
Miałem na myśli Czernichowskie Switłe. Jestem wierny klasyce, której na imię Jasne Pełne :)
Może się uda w końcu przysiąść przy jakimś kuflu we Lwowie. Jest sporo chętnych… ;)

Czernichowskie jest świetne, ale ja tęsknię za Berdyczowskim. Piłam je w Krzemieńcu i nigdzie indziej go nie widziałam.

Z obszarów piwnych tęsknot – to moim numerem jeden jest „Sławutycz Premium” (taki z granatowo-białą etykietką) z końca lat 90-tych. Schłodzony smakował jak „Warszawskie” pite dziesięć lat wcześniej. Nie do podrobienia. Niestety podobno już niedostępny.
A’propolis – w Warszawie pogoda typowo barowa – tu może pomóc tylko piwny wieczór :)

Pdf mini-guides

Ostatnie wpisy