Piwo 1716

Wszyscy pewnie kojarzą piwo „1715”, produkowane przez lwowski browar, którego właścicielem obecnie jest Carlsberg. 1715 to niby data założenia browaru, co nie do końca jest prawdą, ale mniejsza z tym.

Teatr Piwa Prawda (należący do grupy FEST!), który też wszyscy kojarzą (ten przy Rynku) wymyślił mały trolling, mianowicie wypuścił piwo z nazwą „1716” i łudząco podobną etykietką. Przedstawiciele Prawdy uważają, że nie da się pomylić piwa filtrowanego z niefiltrowanym, przemysłowego z kraftowym, w dodatku droższym 6-7 razy. Carlsberg uważa, że ma prawo iść do sądu. Prawda uważa, że prawda jest po ich stronie, bo „lwowskie” jest produkowane w Zaporożu.

FEST! często prowadzi działania promocyjne (i nie tylko) na granicy prawa lub już poza tą granicą. Wcześniej browar wyprodukował piwa z wizerunkiem Putina, Merkel i Obamy (ciemne).

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1312148852317850&id=214497555416324

0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Marketingowo Pravda wymiata, ale piwo moim zdaniem mają paskudne, dużo gorsze od (niektórych) piw Carlsberga. O wiele bardziej smakują mi sezonowe piwa w Kumplu.

Z tym piwem to też jest ciekawe zjawisko. Jak piję „1715” we Lwowie – to mi smakuje. Jak je kupię w Warszawie, albo nad naszym morzem – to jest pijalne mniej niż średnio.
Najbardziej przy ostatniej wizycie pasowało mi beczkowe „Czernichowskie”. Klimat lat 80-tych. Pycha. Nie trafiłem go jednak po naszej stronie granicy, więc nie wiem, czy nie ma takiego samego rozjazdu jak z tym „Lwowskim”.
Nie jestem natomiast amatorem kraftówek. Spróbowałem raz tego Putina – i łee, nigdy więcej… ;)

Cha cha, faktycznie, na to nie wpadłem :D

O siema Paweł :) jeśli mogę mieć głos w dyskusji, to dla mnie Czernichovske Bile i Biła Nich’. A potem długo długo nic.

Ooo, siemanko Brachu :)
Miałem na myśli Czernichowskie Switłe. Jestem wierny klasyce, której na imię Jasne Pełne :)
Może się uda w końcu przysiąść przy jakimś kuflu we Lwowie. Jest sporo chętnych… ;)

Czernichowskie jest świetne, ale ja tęsknię za Berdyczowskim. Piłam je w Krzemieńcu i nigdzie indziej go nie widziałam.

Z obszarów piwnych tęsknot – to moim numerem jeden jest „Sławutycz Premium” (taki z granatowo-białą etykietką) z końca lat 90-tych. Schłodzony smakował jak „Warszawskie” pite dziesięć lat wcześniej. Nie do podrobienia. Niestety podobno już niedostępny.
A’propolis – w Warszawie pogoda typowo barowa – tu może pomóc tylko piwny wieczór :)

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest