kontrole przewodników
Wśród lwowskich przewodników zawrzało jak w ulu. Gdzie się tylko nie obejrzeć, kogo nie spotkać, temat jest jeden: sprawdzają. Nasze władze przed majówką wytoczyły ciężkie działa. Dwóch czarno ubranych panów zachodzi przewodników od tylu, sprawdzają licencje, dokumenty. Strach pomyśleć, co będzie na majówkę.
Aby legalnie oprowadzać wycieczki po Lwowie, trzeba przejść sporo szczebli wtajemniczenia. Najpierw kurs przewodników (cztery egzaminy), potem egzamin przed komisją akredytacyjną Rady Obwodowej, potem w Wydziale Turystyki Rady Miasta otrzymuje się identyfikator. Aby otrzymać licencję i identyfikator trzeba mieć działalność gospodarczą albo stałą umowę z firmą turystyczną i „skierowanie” na każdą wycieczkę. Innych form zatrudnienia, jak na przykład umowa-zlecenie, nie przewidziano. Ani wolontariatu.
Zrobił się niezły popłoch, bo nie wszyscy mają już skompletowane wszystkie dokumenty (identyfikatory wydają od jesieni), a wiele osób, które miały podpisane umowy z firmami, faktycznie pracowały na własną rękę i nie miały żadnych skierowań. Wiele osób się wystraszyło kontroli, bo choć na razie nikt mandatów żadnych nie nakłada (ja przynajmniej nie słyszałam), to żadna przyjemność tłumaczyć się w obecności grupy turystów. A tu już terminy pozamawiane, majówka się zbliża, i jak tu odmówić?
Przestraszyli się też polscy piloci, którzy oprowadzali po Lwowie. Przynajmniej niektórzy. Pierwszy raz w życiu firmy, dla których pracowali, zaczęły się rozglądać za miejscowymi przewodnikami. A tych i tak zawsze było za mało, a przy obecnym zamieszaniu zrobiło się jeszcze jakby mniej.
Wiele plotek, które do mnie doszły, wskazywało by na to, że nowe uregulowania są skierowane w dużej mierze na ochronę miejscowych firm turystycznych. Przewodników pracujących na własną rekę wypytują, czemu nie współpracują z firmami, i niby jakie to straty te firmy przez nich ponoszą. Sprawdzają „skierowania” na wycieczki. Skończy się na tym, że wszyscy będą zakładać własną działalność, żeby mieć spokój i nie tłumaczyć się za każdym razem, skąd wzięła się wycieczka.
Ciekawe, co będzie dalej?







