opera

W lutym (bodajże) br. z okazji seminarium dla przewodników miejskich odbyło się specjalne spotkanie uczestników owego seminarium z dyrektorem opery lwowskiej. Pan dyrektor, trzymając gości godzinę na schodach w westybulu, rozprawiał o tym, jak wzniosłą sztuką jest sztuka operowa, i że do teatru powinno się chodzić jak do świątyni. I jeszcze że teatr kontynuuje najlepsze przedwojenne tradycje.

Czy jest ową świątynią Lwowska Opera?
Refleksje po wizycie .

Orkiestra nie ma fraków. Czasem na przedstawieniu w ogóle nie ma orkiestry, bo jest tylko jeden skład i często jeździ na tournee (dziś była).
Kostiumy aktorów niewyszukane i nie pierwszej świeżości (na „Jeziorze Łabędzim” połowa łabędzi szara).
Jeśli jest balet, scenę pokrywa gumoleum (bo parkiet za śliski do tańczenia).
W cenie 2 hrywien można w szatni wypożyczyć… lornetkę plastikową made in China.

I na deser:
toaleta jest płatna.

 

0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

No to muszę przyznać, że przez 10-lat nieco sie w operze zmieniło – np toaleta nie była płatną :)

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest