Witkacy we Lwowie

Wpisy pojawiają się coraz rzadziej, i właściwie muszę się przyznać, że znudziło mi się pisanie tego bloga. Za dużo znajomych go czyta, a co gorsza, coraz częściej w rozmowie słyszę „tylko nie opisz tego na blogu” – jakbym tu kogoś obsmarowała, albo wydała najskrytsze tajemnice. Może formuła tego bloga już się wyczerpała? Może powinnam przestać pisać i … pojawić się anonimowo w zupełnie innym miejscu?

 

***

Czytałam ostatnio trochę o Witkacym, przypadkiem trafiłam na jakiś artykuł, potem kolejny. W jednym z nich została wysunięta teza, że Witkacy wcale nie popełnił samobójstwa, że była to tylko kolejna mistyfikacja z jego strony. Na wieść o wybuchu wojny Witkacy wraz ze swoją długoletnią kochanką, Czesławą Oknińską opuszcza Warszawę i udaje się na wschód. 18.09.39 r. w majątku Wielkie Jeziora dociera do nich wieść o tym, że Armia Czerwona przekroczyła granice polską. Witkacy zabiera Czesławę na spacer do lasu, z którego wraca ona sama, pod wpływem mocnych środków uspokajających, twierdząc, że Witkacy podciął sobie tętnicę szyjną i zmarł. Ona miała też popełnić samobójstwo, ale zwymiotowała część zażytych leków. Jest jednak w kiepskim stanie, zapada w sen i budzi się dopiero po pogrzebie.

Wiele elementów tej historii budzi zastrzeżenia. Jedyną osobą, która widziała zwłoki Witkacego, był właściciel majątku, który miał znaleźć artystę w lesie. Czy to nie dziwne, że tylko on poszedł go szukać? Że nikt nie widział ciała przed pogrzebem, w jego trakcie? Sama Oknińska wielokrotnie opowiadała o tych wydarzeniach później, za każdym razem podając… nieco inna wersję. Po wojnie odebrała od dentysty sztuczna szczękę Witkacego, której on sam nie zdążył zabrać przed wojną. Po co jej była? Sprzedawała także obrazy namalowane przez Witkacego, które według innego źródła miały zostać zniszczone w czasie Powstania Warszawskiego.

Zainteresowanie budzi także fakt, że kiedy wyekshumowano grób w Wielkich Jeziorach w 1988 r., nie znaleziono w nim szczątków Witkacego, a jakiejś młodej kobiety. Potwierdziła to oficjalnie ekspertyza po kolejnej ekshumacji, już z cmentarza zakopiańskiego.

Jaka by nie była prawda, sprawa jest zagadkowa.

Jeszcze jedna ciekawostka; Witkacy początkowo nie chodził do szkoły, a pobierał nauki w domu. Jednak w 1897r. (chyba) zdał do II kl. szkoły realnej we Lwowie. Nie uczęszczał regularnie na zajęcia, tylko zdawał egzaminy jako ekstern. Ciekawe, która to była szkoła?

linki z komentarzy:

http://blog.yanidel.com/

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=610482

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090831/PRZEMYSL/229441191

01

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest