sen
Taki sen przyśnił mi się dziś w nocy.
Jestem na Cmentarzu Łyczakowskim. Jest noc, ale nie jest ciemno – jest śnieg, odbija poświatę księżycową i światełka zniczy. Na cmentarzu nie ma nikogo oprócz mnie. Jestem boso, w koszuli nocnej. Nie czuję chłodu. Boję się, ale wiem, że muszę TAM dojść. Przechodzę przez cały cmentarz i przez płot wchodzę na zamknięty Cmentarz Orląt. Klękam w śniegu i modlę się. Nagle zauważam w oddali zbliżającą się postać mężczyzny. W pierwszej chwili boję się, ale natychmiast strach przechodzi – czuję, wiem, że idzie tu po to, po co ja. Podchodzi, rozmawiamy. Rzeczywiście przyszedł w tym samym celu, przyjechał aż z Warszawy.









komentarze:
17 lutego 2007 13:28
I mnie sni sie czasami cmentarz Lyczakowski, dokladniej to, ze jestem na krotko we Lwowie, juz musze wyjezdzac, a nie zdazylem dotad odwiedzic cmentarza. Budze sie przerazony…
—-
26 listopada 2007 10:43
Przeczytałem Pani Kasiu prawie wszystko resztę i zdjęcia zostawiam na póżniej – bardzo podoba mi sie Pani pisanie o Lwowie.Będę tu czestym gościem .Zyczę wiele dobrego.
piotr paczosa
—–
28 stycznia 2009 17:41
Łezka mi leci ….
Pozdrawiam z Suleowka
Qba