i po świętach
Wróciliśmy z Polski. Na granicy horror, przekraczanie jej poza kolejnością zajęło 1,5 godziny. Za ostatnim szlabanem w Rawie Ruskiej rozpościera się szeroka (dziurawa) asfaltowana droga aż po horyzont.
Pierwszy raz nie doznałam uczucia szczęścia że jadę do Lwowa. Było już ciemno, kilkanaście metrów za szlabanem zatrzymał nas milicjant. Właściwie tylko kiwnął pałką, żebyśmy zjechali na pobocze. Nie podszedł, zatrzymał następny samochód. Kiedy otworzyliśmy okno, żeby zapytać o co chodzi, warknął tylko „pojechał”.
Wzdłuż trasy co kilkaset metrów krzyże.
Nieprzyjemne powitanie.
zobacz także:
Subskrybuj
Login
0 komentarzy
Najstarsze









