Jeszcze chyba nie ...

akademkoncert

Jeszcze chyba nie pisałam, że od jakiegoś miesiąca moja córka chodzi do szkoły muzycznej na fortepian. Bardzo chciała, zwolniło się miejsce, Natalia zadzwoniła, i ja uległam, choć byłam przeciwna – uważałam, że szybko jej się znudzi, i że bardziej by jej się w życiu przydały tance, niż ten fortepian. Ale chodzi. Natalia chwali. No niech.

Dzisiaj miała swój pierwszy koncert akademicki – akademkoncert – coś w rodzaju egzaminu. Zagrała jedną krótką piosenkę i etiudę. Mogło być lepiej, ale jak na miesiąc nauki chyba i tak nieźle. 

 

Dostała na zachętę 11 (na Ukrainie skala ocen jest od 1 do 12). Na marginesie, oceny są traktowane jak punkty, i nie ma takiej oceny, która by nie zaliczała. Kiedy uczeń zglosi, że jest nieprzygotowany, nauczyciel nie może go pytać. A dyscyplina w szkolach jest zupełnie inna niż w Polsce – szoły są 11-lasowe, tzw. średnie. Idzie się do szkoły od 6 lub 7 lat, bo nie ma zerówki – to zależy od decyzji rodziców i pedagoga szolnego. Wiele szkół ma obowiązkowe mundurki (nasza nie), nie wolno chodzić z rozpuszczonymi włosami, i dzieci są mniej rozwydrzone.

 

Wracając do akademkoncertu – to ciężko było wysiedzieć dwie godziny i wysłuchać tego wszystkiego… Choć były dzieci, które grały bardzo ładnie. Poniżej dwóch moich faworytów.

 

A naszemu dziadkowi spodobała się nauczycielka od fortepianu, kiedy odprowadzal Martę we wtorek na lekcję, przyniósł jej bombonierkę ;)

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest