W związku z konferencją historyczną przyjechał do Lwowa Tadeusz Trajdos.
Wczoraj spotkaliśmy się przypadkiem na cmentarzu (ja pracowałam), a na dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy sobie same przyjemności – przed południem Galeria Obrazów. Dzieła w większości wybitne (Matejko, Malczewki, Fałat, Boznańska, …), ale ekspozycja zupełnie nie pomyślana – sprawia wrażenie chaosu i przypadkowości. W dodatku niektóre płótna źle wyeksponowane, nie wiadomo jak stanąć, żeby coś zobaczyć.
Tadeusz mnie jak zawsze zaskakuje – chodząca encyklopedia! Na temat prawie każdego malarza może coś powiedzieć – a to o warsztacie, szkole czy kolejach życia. Także o nazwiskach, których ja w życiu nie słyszałam (kto z was zna jakiegoś portrecistę węgierskiego XIX w??)
Więc wizyta jednak pozytywna.

Po południu kawa w Ormiance z panią Halą, przy której się umawiamy na następny raz, kiedyś tam… , a wieczorem teatr.

Zaprosiłam Tadeusza do opery, znając jego słabość do tejże sztuki (nie tylko tej…), i mając pewność, że będę w nim miała dobrego towarzysza na przedstawienie. Zaproszenie dostałam od Olka za darmo, całkiem dobre miejsca – 6 rząd na parterze, tyle, że z boku. No, Olek dostał ode mnie wino i bombonierkę – w końcu, za te wszystkie zaproszenia do teatru.
Strasznie mi była wizyta w teatrze w sobotę nie na rękę, ale to był jedyny termin, zresztą potem nie żałowałam, żeśmy poszli.
A grali Bal maskowy. Tematyka jak to u Verdiego – bez niespodzianek – zdrada, miłość (nieszczęśliwa) i tragedia pomyłek. Niemniej wykonanie porządne, zwłaszcza Natalia Kurylciw w roli Oskara – od razu zwróciła nawet moją (dyletancką) uwagę. Natomiast śpiew śpiewem, ale nie mniej ważna (przynajmniej dla mnie) była oprawa plastyczna – kostiumy i dekoracje. Do tej pory stoi mi przed oczami scena finałowa, tytułowy bal maskowy, z bajecznie kolorową ciżbą przebierańców, po środku złote słońce i złoty chłopiec z rogiem, z którego sypał na scenę płatki kwiatów.
Uwagę Tadeusza przykuło co innego – w scenie kiedy Renato rozmawia ze swoją małżonką o jej domniemanej zdradzie, w tle wisi obraz Van Eycka „Małżeństwo Arnolfinich”, który ma na wskroś symboliczną wymowę, a głównym jego znaczeniem jest wierność i uczciwość małżeńska.

Szkoda, że nie mam zdjęć z teatru.
Kto chce zobaczyć Bal Maskowy lwowskiego Teatru Opery i Baletu – w połowie września w  Operze Narodowej Warszawie.

dodaj do notanika
otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send