DAI / SKARGA
Opowiadanie prawdziwe – z życia Ukraińca:
Bylem wczoraj w DAI (drogowka). 2 tyg temu zatrzymano mnie i spisano protokol podpisania ktorego odmowilem (w protokole napisane bylo ze wyprzedzalem mniej niz 50m do przejscia dla pieszych). Nie bylem pewien czy ma inspektor racje dlatego odrazu zaproponowalem ze dam 50uah i pojade sobie dodomu (wracalem ok 21:00 po meczu w pilke z kolegami). Inspektor jednak chcial pisac no to powiedzialem – ze prosze bardzo ale podpisywac nie bede. W rzeczywistosci na skrzyzowaniu jest przejscie dla pieszych (rog ul.Witowskiego i ul. Bulgarskiej) i przystanek tramwajowy. Ulica ma ok 10m szerokosci i tory tramwajowe w obie strony – blizej do srodka ulicy – tak ze tramwaj mozna objechac po prawej. Kiedy podjezdzalem do skryzowania jechala przede mna „marszrutka” ktora (jak to za zwyczaj bywa) GWALTOWNIE wlaczyla prawy kierunkowskaz i zatrzymala sie na przystanku – mnie odrazu wyprzedzil jakis czarny samochod no a po nim ja objechalem busa – inspektorow na skrzyzowaniu bylo 4 !!! machneli wiec i na niego i na mnie. Po czym on po krotkiej rozmowie odjechal sobie no a ja mialem przyjemnosc siedziec 10min u nich w samocodzie i czekac az spisza dane z moich dokumentow i sam protokol bedzie napisany. Inspektor powiedzial ze obwiniaja mnie w wyprzedzeniu na skrzyzowaniu – zaczal mi pokazywac ksiazeczke Przepisy Ruchu Drogowego – ze nie wolno wyprzedzac w odleglosci mniej niz 50m do przejscia dla pieszych (na terenie zabudowanym). Wyprzedzenie – to manewr ktory wedlug PRD wiazy sie z wyjazdem na przeciwlegly pas. Wiec ja mu – nie wyjezdzalem na przeciwlegly pas, on – ze wyjechalem i ze nie dalo by rade objechac „marszrutke” nie wyjezdzajac na przeciwlegly pas. Ja na to – ze nie podpisze, on na to – ze moje prawo. Spisal protokol, zawolali dwoch osob ktorzy swoimi podpisami zaswiadczyli ze odmowilem podpisania i tyle. Nastepnego dnia pojechalem do nich i napisalem SKARGE – ze sie nie zgadzam, ze inspektor byl uprzedzony i ze nie wyprzedzalem.
Wczoraj dzwoni do mnie tel – zapraszaja na 20:00 do „komandyra wzwodu”. Powiedzialem OK, ale po niedlugim zastanowieniu sie oddzwonilem i powiedzialem ze nie dam rady na 20:00 bo mam wazne spotkanie (czytaj – pilka z kolegami na 19:30) i jak by przynajmniej dzien wczesniej uprzedzili. Powiedzili ze moze byc na 21:00
Przyjechalem akuranie na 20:59 – przy wejsciu stalo z 8-10 inspektorow i na moj widok zapytali do kogo – odpowiedzialem do pana R. na rozpatrzenie SKARGI i odrazu slysze jak jakies dziewczyny z holu krzycza: „To do nas! My tez na niego czekamy!” Wszedlem do srodka, wsiadlem sobie kolo dziewczyn – okazalo sie ze tez napisali skarge i ze … czekaja od 20:00 (bo nie mieli waznego spotkania a ja mialem :D) Nie powiedzialem oczywiscie o tym jak zapracowany jestem i dlaczego jestem na 21:00 a nie na 20-ta. W miedzyczasie podsluchalem rozmowe. Jedna z dziewczyn, patrzac sie na zgromadzonych u wejscia inspektorow, opowiadala drugiej (3-cia podtakiwala) jak by to fajnie bylo zabrac od instruktorow jedna taka palke… Bo wedlug niej „pieniadze tam chowaja”. Nie odrazu – bo idac do pracy nie moga przy sobie duzo miec, ale jak troche popracuja i uzbieraja to chowaja wlasnie do palki by w wypadku kontroli nie miec nic w kieszeniach.
Kilka minut pozniej wszedl kapitan, pan R. „Kto do mnie?” – powiedzialem ze dziewczyny byly pierwsze no i odsiadlem sie, razem ze mna tez 2 dziewczyny i pozostala tylko 1 – ta co wlasnie skarge pisala.
R: – Czytaj co tam napisalas!
D: …. zaczela czytac swoja skarge no i dalej zrobilo sie wesolo. Nie jestem w stanie tego doslownie opisac, ale okazalo sie ze :
– protokol byl napisany z powodu tego ze dziewczyna nie miala prawa jazdy i prowadzila samochod bez nr rejestracyjnych.
– w skardze napisala ze siedziala w zaparkowanym OZNAKOWANYM samochodzie sprzodu, na miejscu pasazera, podszedl inspektor i zaczal wymagac lapowki a ona odmowila.
Jak to czytala Pan R. na to:
„TAK! W cyrku jestesmy? Co to jest? Cyrk? Bierz kartke i pisz!” Zawolal jakiegos serzanta i powiedzial mu ze ma ja zabrac bo juz ma jej dosc i niech ona tam napisze papier ze byla na rozpatrzeniu zaistnialej sytuacji. Jak juz odchodzila dodal jej:
„Ty mnie znasz, wiesz kim jestem! Juz mam tego dosc – 2 razy Ci przeszlo a 3-ci juz nie przejdzie!”
Powiedzial serzantowi zeby jeszcze napisala podanie by wydali jej prawo jazdy w zwiazku z osiagnieciem pelnoletnosci. Ona na to tylko „ale przeciez umiem jezdzic…” A ja sie dopiero polapalem – niezle – czyjas curusia ktora Pan R. zna i ma jej dosc ale nie moze nic zrobic – prowadzi nieoznakowany samochod bez prawa jazdy i jeszcze skargi pisze…
Potem byla moja kolej.
R.: Jak masz na imie, Taras?
Ja: Wasyl
R.: Ok, Taras – co tam z Twoja skarga?
Ja: inspektor stwierdzil ze wyprzedzalem a ja sie nie zgadzam.
Pozniej krotka lekcja zasad wyprzedzenia w terenie zabudowanym ktora grzecznie wysluchalem. Napisalem taki sam swisetk jak ta dziewczyna musiala napisac – ze zaproszono mnie i dokladnie rozpatrzono zaistniala sytuacje. Zawolal inspektora ktory byl juz dobrze przygotowany – przyniosl ladnie rozrysowane miejsce gdzie mnie zatrzymano z zaznaczonymi odleglosciami: szerokosc drogi, odleglosc do torow i t.p. – biedny inspektor musial sam tam jeszce raz jechac i wszystko dokladnie zmierzyc (z rysunku wynikalo ze szedokosc jednego pasa to 4,9m).
Pan R. powiedzial inspektorowi zeby wypowiedzial sie na temat sytuacji bo moja wersje juz slyszal. Inspoktor ze „skrzyzowanie, DUZA MARSZRUTKA…” :) ja ze „jak duza?”, Pan R. „no ile miala? 3 metry?” Ja z usmiechiem „gdie zescie widzieli takie marszrutki?” On odparl ze przykladowo a ja odrazu ze nawet jak by miala 3M to moj samochod ma okolo 1,6-1,8m i napewno sie zmieszcze jak sie postaram na 1 pasie razem z marszrutka.
Pozniej do mety – nie wolno wyprzedzac – ja ze wyprzedzenie to wyjazd na przeciwlegly pas a ja nie wyjezdzalem – mijalem „marszrutke” na swoim pasie.
No i na tym stanelo – pan R. powiedzial ze podejmie decyzje o ktorej zostane poinformowany.
Ciekawie swoja droga jaki będzie „wynik”. Kolega, przykładowo dostał w kopercie zdjęcie z protokołem za wykroczenie w terenie zabudowanym – jechał 90. Nie było na zdjęciu znaku „teren zabudowany” i stwierdził ze oskarży w sadzie. Ale jak mu dzwoniłem 2 dni temu z pytaniem i co tam – powiedział ze zapłacił te 350 uah bo to się nie opłaca – szkoda czasu… W moim wypadku jeśli zdecydują ze inspektor miał racje raczej nie wypada płacić – będę musiał iść do sadu mimo ze tez uważam ze szkoda czasu za te 350uah – „powiedziałeś A, musisz powiedzieć B”
Tak naprawdę nie jestem pewien czy nie wyjechałem na ten przeciwległy pas – białej linii niema bo ulica z bruku, ale jestem pewien ze nie maja dowodów udokumentowanych – tylko skowo inspektora. I jeśli by tego mogło starczyć było by to moim zdaniem bez sensu – mógł by każdego zatrzymać i powiedzieć ze …. jechał na czerwone, wyprzedzał…







