… i po świętach. Na chwilę.

Święta upłynęły nam pod znakiem odwiedzin, filmów, jedzenia i wyprzedaży. Uważam, że to bardzo dobry pomysł, że wyprzedaże zaczynają się tuż po świętach, bo wcześniej się na nic nie mogliśmy załapać, najwyżej na jakieś nędzne resztki i to tylko, kiedy przyjeżdzaliśmy ne ferie. Ja to w centrum handlowym zupełnie tracę rozum, mało brakowało, że przepuściłabym całe swoje honorarium za film :O. Ale nie. Kozaczki sobie kupiłam nowe, obcas 7,5 cm, najwyższy jaki dotąd miałam. „Prosto z Włoch”, pewnie tak samo jak Gino Rossi („…Niektórzy klienci Gino Rossi również czuli się rozczarowani po odkryciu, że ich buty pochodzą ze Słupska, a nie z Mediolanu”). Na Ukrainie coś, co nie jest z Włoch, w ogóle nie ma racji bytu. Tylko włoskie produkty są stylowe i dobre jakościowo. Spodnie, płaszcze, rajstopy, bielizna, ba! – nawet kafelki (Kaja – skomentujesz?), no a buty to już przede wszystkim. Jakie by nie były, ważne, że włoskie. Polska chyba zresztą nie jest tak daleko w tyle za swoim wschodnim sąsiadem, jeśli chodzi o te trendy :). 

Obejrzeliśmy Notting HillTestosteronVinciLejdisŚwiadek Koronny i Kola.   

Jedynym tak naprawdę wartym obejrzenia był film Kola.  

Z naszymi polskimi produkcjami różnie, raz lepiej, raz gorzej, najlepiej chyba wypadł w mojej ocenie testosteron, nie nudziliśmy się na tym filmie, i nie rozczarowało mnie zakończenie, czego już niestety nie można powiedzieć o Lejdis. Oba filmy o relacjach damsko-męskich, pierwszy widzianych męskim okiem, drugi – kobiecym. Zabawne, rozprawiające się z typowymi stereotypami. Lejdis to oczywista odpowiedź na Testosteron, jednak zabrakło trochę polotu, ii przede wszystkim pomysłu na zakończenie historii głównych bohaterek, tu scenarzysta poszedł po najmniejszej linii oporu. Dobre dla zabicia czasu, podobnie jak zręcznie zrobiony Vinci (duży plus dla Machulskiego za niebanalne zakończenie). Minusem wszystkich tych filmów jest jednak obsada – nie, żebym miała coś do Adamczyka, Więckiewicza, czy Szyca (kto to w ogole jest??) – ale dlaczego wciąż te same twarze w tych wszystkich filmach? Więcej aktorów w Polsce nie ma? 

Co do Notting Hill, to nawet nie wiem, czy warto mu poswięcać jakikolwiek komentarz. Stracony czas i tyle. Nawet nie komedia romantyczna, a po prostu gniot nie do zniesienia, ożywiony tylko przez malowniczą postać Spike’a. Do oglądania przy prasowaniu, nie więcej.  

 

A świąteczne obżarstwo niestety pozostawiło po sobie sporą warstwę tłuszyku w strategicznych miejscach na moim ciele :(  W dodatku za dwa tygodnie powtórka… 

 

nie umiem czytać :(
Sylwester we Lwowie

zobacz także:

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pdf mini-guides

Ostatnie wpisy