służba zdrowia

Chyba zapoczątkuję nową kategorię wpisów, związanych w dużej mierze z medycyną. Mogłaby się nazywać „przychodzi baba do lekarza”, ale ten tytuł już jest spalony, więc odpada. Może wymyślę coś innego.

Dzisiaj byłam na pobraniu krwi (i oddaniu moczu). Pojemniczki na mocz, które w Polsce można kupić w każdej aptece, tutaj są rzeczą nieznaną. Pozostaje stara dobra metoda wyparzania słoiczka, a i to widać niekoniecznie, bo są tacy, co oddają mocz do analizy w plastikowej butelce po coca-coli (może potem wychodzą im w badaniu pałeczki coli ;).

Nauczona doświadczeniem wiedziałam za to, że trzeba mieć ze sobą taką igiełkę do przekłucia palca (krew do analizy pobiera się z palca). To już nie dziwi, tutaj do lekarza nigdy nie idzie się z pustymi rękami – na zastrzyk ze strzykawką, do ginekologa z rękawiczkami, itp. Jednak igiełek w aptece nie było.

W laboratorium sezon urlopowy – nie było kolejki. Pani przyjęła mnie bez igiełki. – To już nie trzeba mieć swojej? – Nie trzeba. Spirytus trzeba mieć swój.

Więc jednak, mimo kryzysu, sytuacja w ukraińskiej służbie zdrowia nie jest taka zła ;)

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest