1. maja był wolny, czyli bez żadnych turystów na głowie, więc postanowiliśmy sami popróbować, jak to jest być turystą, i wybraliśmy się na wycieczkę. Naszym pierwszym celem był Uniów z jego słynną ławrą.Ze Lwowa wyjeżdża się trasą tarnopolską, ul. Łyczakowską, przez Winniki i dalej w kierunku Złoczowa.

Uniów znajduje się w bok od trasy, to jest spory rozjazd, najpierw w lewo na Gliniany, a kilkadziesiąt metrów dalej w prawo na Przemyślany. Tam skręcamy. Dalej już właściwie jest jedna druga, i pod koniec wskazówki „do klasztoru >”. Jedzie się przez nalowniczą wieś Jaktorów, która, jeśli wierzyć informacji przy wjeżdzie, liczy sobie ponad 600 lat. Po drodze mijaliśmy piękną pistacjową chatę z fioletowymi oknami – niestety nie zatrzymałam się, żeby zrobić zdjęcie :(.
Ławra zachwycająca – wspaniale zachowana obronna architektura z XVI w, a jednocześnie czysta i piękna pogoda, i piękna wiosna.

Uniów

Według podań, klasztor na pobliskiej górze istniał już od końca XIV w, założony przez księcia litewskiego Fedora Lubartowicza (w połowie XIV w. te ziemie częściwo dostały sie pod panowanie Litwinów, którzy rościli sobie do nich pretensje jako do spadku po żonie ostatniego ksiecia halickiego, jerzego II, nota bene Piasta). W tymże klasztorze pochowano księżną kijowską Aleksandrę, teściową Władysława Jagiełły.
Przez długi czas klasztor cieszył się przywilejem stauropigii, tak jak i lwowskie bractwo przy cerkwi uspieńskiej, to znaczy był niezależny od miejscowej hierarchii kościelnej. Dobre czasy skończyły się dopiero za Zygmunta Starego, choć sprawę załatwiono polubownie – poddano klasztor zwierzchności władyki, ale tylko w wartswie duchowej – dobra materialne tej zwierzchności nie podlegały.
W 1549 r. klasztor, wówczas drewniany, został spalony przez Tatarów.
Z jego odbudową związana jest następująca legenda:
Aleksander Wańska Łahodowski, szlachcic z sąsiedniegoi Łahodowa, zaniemógł. W czasie choroby ukazała mu się Marka Boska i powiedziała, że uzdrowi go woda z pogorzeliska. Łahodowski rozpoczął poszukiwania, i znalazł źródło bijące niepodal spalonego klasztoru. Woda z tego źródla go uzdrowiłą, w podzięce za co ufundował już murowane zabudowania klasztoru. Źródełko nadal bije tuż obok klasztornego muru.

Łahodowski został pochowany w podziemiach cerkwi, a kopia jego renesansowego nagrobka stoi na dziedzińcu (orginał w Lwowskiej Galerii Obrazów).

Zabudowania tworzą czworobok, w środku z trzech stron do murów przylegają zabudowania klasztorne, na czwartej jest wieża bramna z renesansowym portalem. W narożnikach wznosiły się baszty (zachowały się dwie). Niegdyś dookoła klasztoru była fosa i wały.

Pośrodku dziedzińca stoi cerkiew, też obronna, z masywnymi przyporami, zdobiona barokowym szczytem z wolutami. W środku polichromie z lat 30-stych XX w. Tutaj jest przechowywana cudowna ikona Matki Boskiej (tej, która ukazała się Łahodowskiemu).

Przełom XVI i XVII w, oraz w pierwsza połowa w. XVII to nie najspokjniejsze czasy dla Uniowa. Najpierw władyka lwowski siła zajmuje klasztor (1597) i mianuje archimandrytą swojego krewnego. Przeciwni mu mnisi wygnali go i oddali klasztor pod opiekę właściciela okolicznych ziem, jednak chyba nie był on właściwą osobą, bo sprzedał klasztor byłemu archimandrycie.
W 1627 podczas odpustu klasztor najechali zbrojnie Andrzej Łahodwski (wnuk fundatora) i jego szwagier. Wymagali od mnichów opłaty za „opiekę” nad nimi, zrabowlai klasztor, zranili i zabili kilka osób.
Wkrótce miała miejsce kolejna próba osadzenia siła w kalsztorze noewgo archimandryty, który miał wprowadzić prawosławnych mnichów na łono kościoła grekokatolickiego. Mimo przewagi zbrojnej, napotkał on na bierny opró mnichów, a wkrótce klasztor został odbity przez jego przeciwników, a on sam najpierw uwięziony w piwnicy, a potem obity kijami i wygnany. Katolicyzm klasztor przyjął w 1700 r. (jak i reszta diecezji lwowskiej).
Od tego czasu w Uniowe był klasztor bazyliański. Archimandtryą (i zarazem metropolitą lwowskim) był tu Atanazy Szeptycki, metropolita kijowski i reformator zakony bazylianów. W 1790 r. klasztor został przez austriaków zlikwidowany, od 1817 r. mieściła się tu tylko letnia rezydencja metropolitów. Tu został pochwany Michał Lewicki, metropolita lwowski (1774-1858).
Mnisi powrócili do Uniowa po I w. św. dzięki Andrzejowi Szeptyckiemu. Byli to studyci – zakon odnowiony przez niego, on też zgodnie z tradycją stał się archimandrytą Uniowa.
W czasie II wojny światowej Andrzej Szeptycki ukrywał w kasztorze wielu Żydów, jednym z nich był Adam Daniel Rotfeld, polski minister spraw zagranicznych.
Po jego śmierci Andrzeja Szeptyckiego archimandrytą został jego brat Klemens (obecnie błogosławiony, zmarł na zesłaniu w 1958 r.).
Za czasów radzieckich było tu więzienie i dom starców. Aby zatrzeć ślady dawnej historii, zmeiniono nawet nazwę miejscowości (d starej powrócono w l. 90-tych). Już za niepodległej Ukrainy klasztor wrócił do studytów. Wzorcowe prace remontowe to zasługa ojca Sebastiana, który był archimandrytą uniowskim w l. 90-tych.

 

Korzystamy z przewodnika „Ziemia Lwowska”

Grzegorza Rąkowskiego,

wyd. Rewasz.

Polecam.

dodaj do notanika
otwórz notatnik

notatnik

skasuj listę info

Teraz możesz zebrać swoje ulubione miejsca, opisywane przeze mnie, w na jednej liście.
Z pewnością ułatwi to planowanie podróży do Lwowa!

Lista będzie nadal dostępna przy kolejnych wizytach z tego samego komputera, nawet bez logowania. zamknij
wyślij na e-mail... udostępnij na Facebook... widok mobilny

Send your list to a friend

FROM: (Your email): TO: (Your friend's email): Your message:
Send