uroki mieszkania w centrum
Wieczorne wyjście po chleb poskutkowało spotkaniem trójki znajomych (do sklepu jest 150 m) – uroki mieszkania w centrum. Jednym z nich był O.- skąd się w nim mieści tyle słów – z którym rozmawialiśmy m. in. o tym, że w związku z wprowadzeniem Karty Polaka liczba członków towarzystwa polskiego zwiększyła się o 800 osób w zeszłym roku. O. stwierdził, że dola prezesa takiego towarzystwa nie jest łatwa – albo kombinujesz i załatwiasz ludziom na lewo różne rzeczy, albo masz zasady i wrogów. O. ma dylemat, bo podobno jest poważnym kandydatem na kolejnego prezesa.
Beatka oprowadzała jakąś spóźnioną grupę, wykładając im właśnie, kiedy podeszłam, że w tym budynku zmarł Michał Korybut Wiśniowiecki. Ja zawsze dodaję – z przejedzenia.








z blox:
2008/04/09 23:33:59
Korybuta to raczej nie ma specjalnie co żałować :)
2008/04/10 10:01:06
Hej,
nie wiem czy to odpowiednie miejsce na takie pytanie, ale co tam. Otóż wybieram się niedługo do Lwowa odwiedź daaawno nie widzianą rodzinę. Od babci własnej dostałam polecenie przywieźć owej familii jakieś dobra spożywcze. Na Ukrainie nigdy nie byłam, ale przypuszczam, że w sklepach można tam kupić wszytsko, a nie chcę targać przez całą Ukraine (bo przed Lwowem jeszcze Kijów) czegoś, co bez problemu można tam kupić. Na razie dostałam tylko od lwowskiej kuzynki polecenie przywiezienia budyniu. Czy jest coś jeszcze, co w Polsce jest popularne, a na Ukrainie ciężko jest dostać? Szczególnie jakieś słodycze…