
grupa 169: urzędnicy z Wielkopolski
Czułam się jak z „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, bo przyjechałam na cmentarz ze sporym wiencem („po tym znaku rozpoznawczym pana rozpoznałem”), który delegacja urzędników wielkopolskich złozyła na Cmentarzu Orląt. O co chodzi, ostatnio wszyscy składają wieńce?
Urzędnicy wracali z Winnicy, w której okolicach juz od kilku lat prowadzą programy pomocy Ukraińcom. Idzie jak po grudzie, przebicie się przez komunistyczną mentalność to prawdziwe wyzwanie…
Zaprosili mnie na obiad do hotelu, potem zwiedzaliśmy stare miasto. W czasie wolnym porwał mnie starosta pilski, wybieraliśmy razem prezenty dla jego wnuków, mnie tez zrobil podarunek.
Dzień kończył się kolacją w „Złotym wieprzu” na Rynku – fu, nie chodźcie tam – ryz był rozgotowany i bez smaku, na kawę czekaliśmy chyba z pół godziny.













