
grupa 170: nauczyciele z Łap
Grupa nauczycieli z Łap, którzy przyjechali do Lwowa dopiero wczoraj o 1.oo w nocy, wykazała zaskakującą żywotność.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy o 9.oo od Wysikiego Zamku, dalej miała być katedra św. Jura, ale trafiła się okazja zobaczenia opery wewnątrz, więc zawróciliśmy, zwiedziliśmy operę, kawałek Rynku i był czas wolny. Po czasie wolnym, obładowani zakupami poszliśmy do autobusu, pojechaliśmy na Jura, zrobiliśmy kółko i wróciliśmy do centrum. Miała być jeszcze tylko jedna katedra, ale po zwiedzeniu Ormianki i kilkunastu miniutach na mszy ormiańskiej (ksiądz nas zaprosił do posiedzenia chwilę) okazało się, że grupa ma ochotę dalej zwiedzać! Więc jeszcze katedra łacińska i pomnik Mickiewicza.
W czasie wolnym poszłam z kilkoma paniami na kawę ormiańską, parzoną na piasku wulkanicznym, jak nam uprzejmie wyjaśnił jakiś pan.
Czasu wolnego było chyba jednak za dużo, bo ostatnie pół godziny prawie wszyscy w komplecie przesiedzieli na schodkach na Rynku.
Wieczorem była jeszcze kolacja z kapelą – tam okazało się, że grupa nie jest tak zmęczona, jak by się mogło wydawać ;) Impreza była na całego, tańce przeniosły się nawet na ulicę!
Ja poszłam po 21.oo, bo jednak mnie zamęczyli ;) Ciekawe, o której skończył się wieczór…
Piloci sprzedali mi fajny tekst: chyba zacznę go stosować. „Z tym miejscem związana jest bardzo ciekawa historia. Ale ja jej nie znam ;P”
Jutro cmentarz.















