wieczór papieski, podczas ktorego okazałam się nauczycielką

Wieczór poezji Słowackiego, pod własną muzykę i akompaniament fortepianu śpiewała pewna pani. Ładnie. Klasyka i mniej znane (dla mnie) utwory. „Niechaj mnie Zośka…” łapie za serce. Staje przed oczami malowniczy Krzemieniec.
Po koncercie film „Świadectwo”. Dobry film, wyważony, nie grający na patriotycznych uczuciach, pokazujący papieża jako wyjątkowego człowieka. Ładnie nakręcony, delikatny smak scen rozgrywających się przed wojną, umiejętnie postarzanych, budzących zaufanie oryginalnością realiów. Częste ujęcia z góry, jakby sam Jan Paweł II wspominał swoje życie. Trafnie dobrana muzyka.
Jestem pewna, że sporo osób na sali płakało. Ja nie, ale wprowadził mnie ten film w jakąś lekką zadumę…

Dawali książki, dla nauczycieli, bo to dzień nauczyciela, ale my też dostałyśmy. N. w sumie słusznie – przecież jest nauczycielką.

Poszłyśmy do O., a tam atmosfera zupełnie inna… jakiś generał-profesor, drugi profesor-Niemiec, jakieś kobitki i dwie puste butelki koniaku. Czułam się zażenowana tym wszystkim.

Spacer przez nocne miasto, bar (trzeba było brać tylko sałatkę owocową), gadatliwa N. i cichy dziś O.
Odprowadzili mnie do domu.

Visit Us On FacebookVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest