Dzisiejszy internet pokazał mi, i to od razu w kilku miejscach zachętę do „uwolnienia lwów” na Cmentarzu Orląt. Autorem oryginalnego wpisu jest Bartłomiej Zdzisław Jasiński, a wpis został już udostępniony ponad 300 razy – tak przez osoby prywatne, jak i przez rozmaite strony, często z komentarzem, np. Kresowe Zdjęcia piszą wprost „uwolnijmy wspólnie lwowskie Lwy na Cmentarzu Orląt”. 

Z dyskusji pod zdjęciem wynika, że mało kto, nawet sam autor, orientuje się w sprawie zasłonięcia Lwów. Pisze on, że zostały zasłonięte w celu „podobno ochronnym, bo nie ma kasy na restaurację. Coś jednak nie dowierzam w te słowa…” (pisownia oryginalna).  W innych komentarzach padają przypuszczenia, że lwy zasłonięto przez herby Lwowa na tarczach, czy że figury zostały ostatnio odrestaurowane. Wszystko to mija się z prawdą. 

Historia Lwów

Dwa posągi lwów stały przed wojną przy bramie wejściowej na główny taras Cmentarza Orląt. W łapach trzymały tarcze w napisami: „ZAWSZE WIERNY – TOBIE POLSKO”. Po wojnie lwy zniknęły z cmentarza, a jego teren zdewastowano z nakazu władz sowieckich. Figur jednak nie zniszczono – wykorzystano je jako ozdoby różnych miejsc we Lwowie, a w końcu dróg wyjazdowych. Oczywiście polskie napisy starto, zastąpione zostały herbami sowieckiego Lwowa (przedwojenny herb wyglądał nieco inaczej).  

Cmentarz Orląt w 1975 r. fot. J. Łebkowski

W latach 1989-2005 teren cmentarza był odnawiany dzięki firmie Energopol, której prezes uzyskał zgodę od władz na porządkowanie terenu. Po upadku ZSRR prace były kontynuowane, ale dochodziło też do konfliktów ze stroną ukraińską na temat kształtu odnowionego cmentarza. Jednym z punktów spornych były lwy, które nie wróciły wówczas na swoje miejsce. 

Powrót na Cmentarz

Powróciły dopiero 10 lat później, 16 grudnia 2015 roku. Rozmowy na ten temat prowadziła ze strony polskiej Fundacja Dziedzictwa Kulturowego, mająca na swoim koncie wiele lat wspólnych prac z Ukraińcami przy projektach restauracji zabytków kresowych, a pozwolenie wydała główna konserwator zabytków Lwowa, Lilia Onyszczenko. Pozwolenie to nigdy by się nie odbyło, gdyby nie postawa Polaków w czasie Majdanu, a także spontaniczna pomoc wolontariuszy po wybuchu wojny w Donbasie. 

Lwowska prasa pisała wówczas o „powrocie historycznych figur” i o tym, że na wiosnę mają być poddane restauracji. Dykta, która zakryła figury miała je do tego czasu chronić przed deszczami i śniegiem. 

„Polska prowokacja”

Nie wszystkim jednak w smak był powrót lwów. W lutym 2016 r. gazeta internetowa „Vgolos” opisała całą akcję jako polską prowokację. W artykule podkreślano przede wszystkim, że powrót lwów dokonał się bez spełnienia wymaganej przepisami procedury, a także bez decyzji (głosowania) w Radzie Miejskiej – a więc nielegalnie. Deputowany frakcji „Swoboda” Oleh Pańkewycz zgłosił nawet do policji… kradzież figur z ich poprzednich miejsc. Rada Obwodowa zwróciła się do odpowiednich organów z prośbą o sprawdzenie, czy lwy nie mają antyukraińskiego charakteru. 

Obawy wynikały także z wymowy napisów na tarczach, choć żaden z nich się nie zachował, ani też polska strona nie planowała ich odnowienia. Na tarczach miał się znaleźć jedynie herb Lwowa. 

Restauracja stanęła pod znakiem zapytania, a wkrótce kwestia lwów całkowicie utknęła w martwym punkcie przez pogarszające się stosunki polsko-ukraińskie. 

Apel nacjonalistów

O tym, że sprawa nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać, i nic w życiu nie jest czarno-białe, świadczy jeszcze jeden fakt. Część polskich i ukraińskich środowisk nacjonalistycznych wystosowała wspólny apel do władz Lwowa w obronie lwów, w którym piszą m. in. „zwracamy się do władz miasta Lwowa o zaprzestanie działalności mogącej prowokować konflikty i rozpoczęcie działalności na rzecz dialogu i współpracy naszych narodów.” (całość można przeczytać tu). Nie sympatyzuję ani z jednymi, ani z drugimi, ale warto odnotować fakt, że nawet tak skrajne, wydawałoby się, przeciwieństwa, potrafią się czasem dogadać. 

Na zakończenie

Niestety impas trwa, i będzie trwał, póki nie poprawią się stosunki polsko-ukraińskie. „Misja” uwalniania lwów przynosi więcej szkody, niż pożytku – samowolna demolka skrzyń nie zwróci figurom wolności, co najwyżej zaogni już i tak napięte nastroje. Za stan lwów i ich odpowiednie zabezpieczenie oraz zasłonięcie odpowiada Polskie Towarzystwo Ochrony nad Grobami Wojskowymi i każde uszkodzenie skrzyń musi być przez nich naprawiane. Ciagnie to za sobą koszty i siły (pamiętajmy, że członkowie towarzystwa to w większości emeryci). Jestem na Cmentarzu co drugi dzień i widzę, jak proces niszczenia skrzyń ostatnio przybrał na sile.

Ciekawe, czy ktoś, kto odrywa kolejne kawałki dykty pofatygował się do kaplicy, gdzie zawsze siedzi dyżurny towarzystwa, i zapytał go o zdanie? Smutne to, że do demolki jest tylu chętnych, a do prowadzenia rozmów – mało. 

 

Źródła:

https://zaxid.net/na_tsvintari_orlyat_u_lvovi_vstanovili_istorichni_skulpturi_leviv_n1376848

http://vgolos.com.ua/articles/polska_provokatsiya_na_lvivskomu_tsvyntari_206706.html

 

 

dodaj do notanika

1
Dodaj komentarz

1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Miliński

Droga Pani Katarzyno, Gwoli ścisłości: oprócz napisów Zawsze Wierny oraz Tobie Polsko, na wspomnianych przez Panią tarczach były jeszcze herb Lwowa oraz godło Rzeczypospolitej, co zresztą dobrze widać na załączonym przez Panią zdjęciu. I to, zdaje się, jest kością niezgody przy zaakceptowaniu przez stronę ukraińską planu renowacji figur. Jeśli zaś na nowych-starych lwach ma się znaleźć tylko herb Lwowa (pytanie jaki?), to trudno mówić o renowacji. To wręcz nowy projekt pomnikowych lwów. A jeżeli chodzi o napisy na lwich tarczach, to nie usunięto ich po wojnie. Inskrypcji nie było już w 1942 r. Przypuszczam, że padły ofiarą akcji „odpolszczania Lwowa”… Czytaj więcej »