Ciszej nad tymi trumnami

„Tam, gdzie lwowskie śpią Orlęta…” – taki tytuł nosi album o Cmentarzu Obrońców Lwowa. Niestety, od pewnego czasu Orlęta nie mogą oka zmrużyć, przez przewalające się nad ich głowami burze i płonące race. 

Władza upomina i doradza

Nową awanturę (którą to już w życiu lwów spod Pomnika Chwały?) rozpętała tym razem Lwowska Rada Obwodowa. Dla wyjaśnienia jest to odpowiednik władz wojewódzkich. Rada ta nie ma najmniejszych kompetencji w sprawie Cmentarza Orląt, a jednak 26 października „w trosce o dobro stosunków polsko-ukraińskich” wystosowała pismo, w którym zwraca uwagę na nielegalnie ustawione na cmentarzu figury Lwów i potępia brak reakcji ze strony miasta. Nieprzypadkowo też w tekście skrytykowano „propolskie, antyukraińsko nastawione osoby”, które „drogą oszustwa starają się ustawić zabronione pomniki we Lwowie”. Zakończono pełnym patosu przypomnieniem, że godność narodowa nie może być zdawkową monetą dla polityka. Odezwa została wystosowana do MSZ, rządu, i specjalnej komisji, która zajmuje się cmentarzami i pomnikami wojennymi. 

Z tonu przebija „my tam nic do Polaków nie mamy, ale szanujmy się, nie jak te sprzedawczyki z miasta” – w piśmie wymieniono z nazwiska osobę, która dała pozwolenie na powrót lwów na cmentarz. Przypomnijmy, że merem Lwowa jest – wielokrotnie już oskarżany przez „patriotów” o działanie na rzecz Polaków i szkodę własnego narodu – Andrij Sadowyj. W dodatku Sadowyj zamierza startować w wyborach prezydenckich na wiosnę (taki sport narodowy – podobną chęć zgłosiło 35 innych osób), więc taki drobny kamyczek do jego ogródka. 

„Na polskich lwach idę na prezydenta”. źródło: http://forpost.lviv.ua

 

Dodam jeszcze, że całą akcję potępili… nacjonaliści ukraińscy z Nacjonalnego Korpusu, pisząc m. in., że „niszczenie lwów w Mieście Lwa tylko dlatego, że postawili je Polacy, jest śmiechu warte i tragikomiczne”. 

https://www.facebook.com/NCLviv/photos/a.1861453450770327/2263024037279931/?type=3&theater

 

Pełne tłumaczenie tu:

Wśród nacjonalistów ukraińskich istnieje także środowisko widzące sens w rozwijaniu przyjaznych kontaktów z Polską

 

Dym na cmentarzu

Oczywiście w Polsce zawrzało, MSZ wystosowało jak zawsze notę, prezydent rozmawiał z prezydentem, ksiądz Isakowicz-Zalewski napisał felieton, a na forach internetowych zrobiło się lepko od przekleństw i wyzwisk. Sprawa wędrowała między gabinetami ukraińskich urzędników jak gorący kartofel, bo przecież każdy rozumiał, że to nie na serio z tym usuwaniem figur, tylko tego, „szanujmy się”, ale nikt też nie chce być tą propolską szują przecież. Sprawa ostatecznie wróciła do Lwowa i ma być rozpatrywana na sesji rady miasta. 

Tymczasem grupka „niezwykle pomysłowych” młodych ludzi kilka dni przed 11. listopada wślizgnęła się tylnym wejściem na Cmentarz Orląt i dosłownie… narobiła dymu. Odpalili kilkanaście rac i rozciągnęli szerokie na cały cmentarz transparenty sławiące Orlęta Lwowskie i pewną śląską drużynę piłkarską. Cała akcja trwała podobno tylko kilka minut i przeszła całkiem niezauważona (?), dopiero po kilku dniach zrobił się powtórny dym, tyle, że internetowy, kiedy nagranie zostało opublikowane w sieci. Pomysłodawcy mają już następców, którzy, trzeba przyznać zupełnie amatorsko, próbują powtarzać ich wyczyn. 22 listopada administracja cmentarza zatrzymała trójkę studentów, którzy odpalali race, czy świece dymne na cmentarzu. 

 

Gdzie ten patriotyzm?

Moim zdaniem, i jedni i drudzy, zachowując się w swoim mniemaniu patriotycznie, postąpili równie głupio nierozważnie. Czy takie akcje przyniosą jakiś skutek? Ukraińcy są u siebie, jeśli zechcą, usuną te lwy, a nawet zetrą je na proszek i posypią nim alejki w parku stryjskim. Tylko co tym osiągną oprócz poczucia, że zachowali dumę narodową? Jeszcze mniej pożytku z robienia stadionu na cmentarzu, pomijając, że nie mieści się to nie tylko w żadnej znanej polskiej tradycji, ale i w głowie, to po prostu działa na szkodę samego Cmentarza i lwów. Moim zdaniem najlepszym patriotą jest ten, który cicho, ale systematycznie pracuje dla dobra swojego kraju. Łatwiej jest zrobić wyskok na weekend do Lwowa, szybka akcja, pewnie trochę adrenaliny, a jeszcze łatwiej pisać głupoty w ciepłym gabinecie na Wałach Gubernatorskich, niż codziennie odgarniać śnieg na cmentarnych alejkach czy dyżurować całymi dniami w zimnej kaplicy. 

Czcić pamięć, to dbać o cmentarze i szanować to miejsce, a nie pokrzyczeć i uciec. I zostawić to nam, tym co zostali we Lwowie i kontynuują tu kulturę i język polski. A wszystkich śmiałków zapraszam tu osiedlić się na stałe, wyżyć z tej wypłaty i emerytury i wrzeszczeć choć codziennie. A my tutaj mamy jeszcze dużo do zrobienia, a teraz prawie codziennie czytamy nekrologi o odchodzących Polakach przedwojennego Lwowa. A ci studenci i inni gdyby pracowali codziennie to nie mieliby czasu na bezsensowne uczynki pseudopatriotyzmu. (A. Gordijewska, z dyskusji na forum internetowym)

Odpalanie rac, niszczenie skrzyń, w których znajdują się lwy, nie przypadły też do gustu Polskiemu Towarzystwu Opieki nad Grobami Wojskowymi, które w wydanym specjalnie oświadczeniu potępiło wszelkie działania urągające powadze miejsca i niezgodne z prawem, co z tego jednak, jeśli są tacy, co i w swoim „patriotyzmie” opinię lwowskich Polaków mają za nic? 

Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi z niepokojem przygląda się niewłaściwemu niekiedy zachowaniu osób…

Opublikowany przez Janusza Balickiego Czwartek, 22 listopada 2018

 

Ciszej więc, Panowie i Panie, nad tymi trumnami, dajcie odpocząć Orlętom, bo batalia toczy się już nie o groby, a na grobach. 

 

 

źródła

https://dorzeczy.pl/…Fire-show-na-Lyczakowie.html

https://zaxid.net/…n1470398

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
48 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

Pani Katarzyno, jak zwykle trafia Pani w sedno…

Zgadzam się w 100 %. Co by było, gdyby tak się zachowali Niemcy we Wrocławiu?

Czyli, jak się zachowali? Weszli na cmentarz ewangelicki, zaczęli go filmować i odpalili race z barwach Niemiec dla uzyskania większej symboliki ujęć? Nie mam nic przeciwko.

Pomyliła Pani i zlała w jedno dwa wydarzenia. Zatrzymani polscy studenci, którym grożą 4 lata więzienia, to nie ta sama grupa, co kibice. Studenci przyjechali do Lwowa, żeby nakręcić etiudę filmową o tym mieście. Na Cmentarz Orląt udali się oni też tylko, aby go sfilmować. Nie mieli oni żadnych transparentów, nic nie krzyczeli. Jedynie odpalili biało-czerwone race i wyciągnęli polską flagę, żeby zrobić efektowne ujęcia, mające stanowić tło do opowieści o Orlętach. Uważa Pani, że to huligaństwo i należą im się 4 lata więzienia?

Studenci oczywiście nie zasługują na 4 lata więzienia, a jedynie na grzywnę za huligaństwo, czyli rozpalanie rac na cmentarzu, a dodatkowo długoletni zakaz wjazdu na Ukrainę. Tylko tyle, bo za głupotę podszytą nacjonalizmem się nie karze.

Panowie studenci właśnie zostali ukarani karą grzywny. Swoją drogą, co to za pomysł odpalać race na cmentarzu, na cmentarzu zapala się znicze i ewentualnie modli. Cóż, dziś niektórzy zakonnicy hołdują innemu modelowi wykształcenia swoich studentów…

Ci studenci przygotowywali etiudę filmową o Lwowie i Orlętach Lwowskich. To miało być zaliczenie na zajęcia. Nie odpalili tych rac na cmentarzu, żeby robić zadymę, lecz tylko, aby uzyskać efektowne ujęcia. Niczego nie zniszczyli i nie hałasowali. Pomodlić też się pomodlili. Jedno jest pewne – nie sikali do zniczy i nie robili Krzyża z puszek po piwie, jak absolwenci innych uczelni niż ta z Torunia, która tak ci przeszkadza.

Ależ mnie żadna uczelnia nie przeszkadza, mogę nie zgadzać się z jej „linią programową”. Race kojarzą się z kulturą stadionową, może we Lwowie również. Wielokrotnie byłem na cmentarzu Orląt i Łyczakowskim, nikt mnie nie aresztował, nie zwracał uwagi mimo, że robiłem zdjęcia i kręciłem filmiki (za co dodatkowo zapłaciłem przy kupnie biletu). Jak ktoś swoim zachowaniem i brakiem wyobraźni prowokuje takie sytuacje sam sobie jest winien. Dla mnie oba cmentarze i Lwów również są ważne ale warto pamiętać, że są za granicą i powinniśmy się dostosować do reguł ukraińskich. Może warto było uprzedzić zarządców cmentarzy, zapytać o zgodę. Wypada jak się jest nie u siebie. Zgody pewnie by udzielono i nie byłoby tematu. Zawsze warto odwrócić sytuację i wczuć się w rolę Polaków we Wrocławiu lub Szczecinie (tak na marginesie polecam piękny cmentarz niemiecki). Ciekawe jak zareagowałaby polska policja na odpalanie rac na Powązkach albo cmentarzach krakowskich?

Zgadzam się odnośnie tego, że ci studenci powinni poprosić o zgodę na filmowanie i odpalenie rac, ale nie podoba mi się tak restrykcyjne podejście władz ukraińskich do tych chłopaków, czyli straszenie 4-letnim więzieniem, odebranie paszportów itp. Wystarczyło wypisanie mandatu i pouczenie, a nie przeczołgiwanie ich, jak przestępców. Myślę, że zrobiono to celowo, aby pokazać Polakom, kto tu rządzi.

Tak się składa, że we Lwowie rządzą Ukraińcy…

Ale to nie oznacza, że muszą tak okropnie traktować polskich studentów, którzy tylko filmowali Cmentarz Orląt i opalili race, ale nie dla demonstrowania czegokolwiek, a uzyskania symbolicznych ujęć.

Ci chłopacy przygotowywali etiudę filmową o Lwowie i Orlętach Lwowskich jako zaliczenie na zajęcia. Nie odpalili tych rac na cmentarzu w celach chuligańskich, lecz aby uzyskać efektowne ujęcia. Niczego nie uszkodzili, niczego nie podpalili. Jedynym ich błędem było to, że nie wystąpili o zgodę do władz. Ale to nie tłumaczy tego, jak zostali potraktowani – groźba 4 lat więzienia, odebranie paszportów, ciągłe ciąganie po komisariatach. Ostatnie zdanie twojej wypowiedzi świadczy o tym, że kultywowanie pamięci o Orlętach Lwowskich uważasz za nacjonalizm – brak mi słów na bezmiar głupoty, której dowodem jest to, co napisałeś.

Ale ci studenci nie byli następcami tych kibiców i przyjechali tam w innym celu – proszę zatem nie mieszać i nie zlewać w jedno tych dwóch grup. Kibice zrobili zadymę, zachowali się konfrontacyjnie i sfilmowali swój „wiec”. Studenci natomiast robili tylko etiudę filmową na zaliczenie zajęć. Race odpalili nie w celu demonstrowania, ale dla uzyskania klimatycznych ujęć. Czy nie można już robić na Ukrainie filmów opowiadających o Orlętach? Czy studentów, których jedyny błąd polegał na tym, że nie zapytali o zgodę, trzeba straszyć 4-letnim więzieniem, odbierać im paszporty i ciągać po komisariatach? Tak postępuje się z sojusznikami?

Cytat: „Prosze mi tylko wyjasnic, czym sie rozni filmowanie wybrykow na cmentarzu od „krecenia etiudy filmowej”.

Naprawdę nie dostrzega Pani różnicy, czy nie chce jej dostrzec? Skoro muszę Pani tłumaczyć takie oczywistości, proszę bardzo – cmentarz nie jest miejscem na demonstracje lub wiece, zatem kibice nie powinni zrobić tego, co zrobili, a jeszcze dodatkowo tego filmować, aby szczycić się swoim chuligaństwem, natomiast studenci udali się na cmentarz nie w celu demonstrowania poglądów lub robienia zadymy, ale po to, aby go sfilmować dla upamiętnienia spoczywających tam Orląt. Ci studenci niczego nie dewastowali, niczego nie krzyczeli. Jedynie odpalili race, ale nie żeby demonstrować, ale dla uzyskania symbolicznych ujęć. Przecież w filmie, w którym Pani wystąpiła też odgrywano sceny na Cmentarzu Orląt – a zatem chuliganiła tam Pani razem z ekipą, idąc tokiem Pani rozumowania.

Oglądałem – ewidentnie są tam sceny, kiedy oprowadza Pani wycieczkę po Cmentarzu Orląt, a następnie są ukazane ujęcia z tej nekropolii, na końcu zilustrowane inscenizacją śmierci Antosia Petrykiewicza. Co więcej, w innych scenkach, mających służyć za rekonstrukcję wydarzeń z 1918 roku, grupa młodzieży przebrana za Orlęta zawiesza polskie flagi na lwowskich budynkach, a zdejmuje ukraińskie. To dopiero chuligaństwo… Polscy studenci natomiast tylko odpalili race, aby sfilmować Cmentarz Orląt w kolorach bieli i czerwieni, a Pani jest oburzona, jakby dokonali tam jakieś dewastacji albo antyukraińskiej prowokacji – chyba jest Pani mało obiektywna i bardziej ukraińska od rodowitej Ukrainki – cóż, przypadłość neofitów.

Ten dokument był zrealizowany w 2009 roku. Wtedy, krótko po pomarańczowej rewolucji oraz akcji Prezydenta Kaczyńskiego w Gruzji, władze ukraińskie były mniej konfrontacyjnie nastawione do Polaków, niż ma to miejsce teraz. Już wtedy występował kult UPA, ale nie był on jeszcze tak rozwinięty, jak teraz. Stąd zapewne bardziej liberalne podejście i zgoda na wspomniane ujęcia. Teraz Ukraińcy boją się nawet odsłonić lwy na Cmentarzu Orląt, więc wątpię, aby można było zrealizować ponownie dokument z takimi scenami. Myślę, że ci studenci nie zrobili niczego złego. Owszem, powinni wystąpić o zgodę na filmowanie i odpalenie rac, ale to nie tłumaczy i nie usprawiedliwia tego, jak potraktowali ich Ukraińcy. To wszystko powinno skończyć się na mandacie lub upomnieniu, a nie na straszeniu tych chłopaków 4 latami więzienia, odbieraniu im paszportów, ciągłych przesłuchaniach itp. Obraża ich Pani nazywając ich chuliganami.

Cytuję jeden z Pani komentarzy: „Filmy można robić, i takie powstawały, sama nawet w jednym wzielam udzial. Prosze mi tylko wyjasnic, czym sie rozni filmowanie wybrykow na cmentarzu od „krecenia etiudy filmowej”.” Czyli według Pani studenci, tak samo, jak wcześniej kibice, dopuścili się „wybryków na cmentarzu”, a zatem, w domyśle, są chuliganami. Ponadto w swoim wpisie napisała Pani: „22 listopada administracja cmentarza zatrzymała trójkę studentów, którzy odpalali race, czy świece dymne na cmentarzu.” A zatem pominęła Pani fakt, że ci studenci kręcili tam etiudę filmową, a race nie służyły do demonstracji, czy burd, ale tylko do nadania ujęciom z cmentarza biało-czerwonych barw.

Ale TOnGW w swoim oświadczeniu nie odnosi się do tych studentów, lecz do osób, które uszkadzają skrzynie, w których zamknięto lwy oraz do kibiców. Cytat: „Przykładem tego w ostatnim okresie były samowolne próby odsłonięcia oczekujących na renowację figur lwów przy kolumnadzie memoriału czy zapalanie rac przez kibiców jednego z polskich klubów piłkarskich”. Nie ma tam słowa o studentach.

Może i to oświadczenie zostało wydane w dniu aresztowania studentów, ale w żaden sposób nie odnosi się ono do tego wydarzenia. Jeżeli jednak rzeczywiście Towarzystwo zajęło stanowisko przeciwko studentom, to mocno się dziwię, bo ci chłopacy, poza niedopełnieniem starań o formalną zgodę na filmowanie, nie zrobili nic złego i na pewno nie zasłużyli na przeczołgiwanie ich przez ukraińskie służby, jak przestępców.

Jeżeli filmowanie Cmentarza Orląt i odpalenie na nim rac przez trzech polskich studentów wywołuje pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich i skutkuje utrudnianiem życia Polakom mieszkającym na Ukrainie przez władze tego państwa, to chyba jest coś nie tak ze stosunkiem Ukrainy do Polski. Ukraina ciągle bawi się w kultywowanie zbrodniczej UPA, a jakoś nie słyszałem, żeby z tego powodu Polska represjonowała 3 miliony Ukraińców, które znajdują się nad Wisłą lub ochładzała stosunki z władzami w Kijowie. Skoro Ukraina tak represyjnie reaguje na niedopatrzenie grupki studentów z Polski, naprawdę trzeba się zastanowić, czy jakikolwiek sojusz polsko-ukraiński ma sens, bo póki co tylko wchodzimy Ukraińcom w d…, a oni nawet lwów na Cmentarzu Orląt nie są łaskawi odsłonić.

A jak Pani skomentuje to, że lwowska rada obwodowa ogłosiła wczoraj rok 2019 w obwodzie lwowskim Rokiem Stepana Bandery i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów? Jak Pani odniesie się do słów Wjatrowycza, że film „Wołyń” to propaganda? To są prawdziwe skandale.

Wtrącę się, jeśli Państwo pozwolą.
1. Dla Ukraińców UPA to jak dla nas AK. I nic tego nie zmieni. Bandera jak dla nas Piłsudski. Szczególnie dla Zach. Ukrainy, dla wschodu banderowcy to określenie pejoratywne.
2. Wiatrowycz to ostatnio bardziej polityk niż historyk, radykalizuje wypowiedzi zamiast tonować. Po stronie polskiej dzieje się to samo, niestety… Choć trzeba przyznać, że ostatnio się poprawia, obecny minister spr. zagr. to nie słoń w składzie porcelany. Obecnemu obozowi zabrakło przywódcy z wyobraźnią, który umiał doceniać dobre stosunki z sąsiadami…
4. Lwów ukraiński reaguje na kwestie UPA, narodowości, czczenia Orląt Lwowskich (w końcu dzięki min. Im Lwów pozostał polski a Ukrainie nie udało się zbudować państwa w dwudziestoleciu) zupełnie inaczej niż reszta Ukrainy. Stąd uchwały i pomruki. Przypomnę, że to my zaczęliśmy od zaburzenia pomnika UPA w okolicach Przemyśla, notorycznego wypominania Wołynia gdzie się tylko dało, później była ukraińska odpowiedź i tak dalej i dalej…
5. Film „Wołyń” tak jak „Kler” jest przerysowany, taki reżyser.
6. Tak to już jest, że postrzeganie różnych spraw, szczególnie historycznych, jest zależne od narodowości.
7. Pozwólmy Ukraińcom wybrać bohaterów, nasi „Wyklęci” święci nie byli a Ukraińcy nam nie wybierają kogo mamy czcić.
8. Trzeba wybierać to co łączy, nie to co dzieli i nie dążyć do konfrontacji. Mamy bogatą, wspólną historię do której oba narody mogą odwoływać się bez sporów.

W takim razie niech Ukraińcy odczepią się od naszego prawodawstwa, które słusznie zrównuje zbrodnie nazizmu, komunizmu i banderyzmu, ale widzi Pani, jakoś nie chcą tego zrobić.

Piłsudski nie był zbrodniarzem wojennym i nie urządzał czystek etnicznych. AK również nie prowadziła działań, mających na celu wymordowanie całej ludności danej narodowości na określonym terytorium. To nie są rzeczy porównywalne. UPA to nie była zwykła partyzantka, ale coś na zasadzie einsatzgruppen. Co do Rzezi Wołyńskiej, to nie wydaje mi się, aby było w Polsce głośno o tym ludobójstwie. Owszem, mówią o tym często zwykli Polacy, ale elity stronią od tego tematu, gdyż nie chcą drażnić Ukraińców. Odnośnie likwidacji pomnika UPA w Polsce – bardzo dobrze, że monument upamiętniający ludobójców został zdemontowany. Nie można pomnika UPA w Polsce przyrównywać do Cmentarza Orląt i słynnych lwów, bo chyba o zbudowanie takiej symetrii Panu chodziło. Otóż Orlęta walczyły z strzelcami siczowymi, a nie kobietami i dziećmi.

Nie jest moim zamysłem bronić dobrego imienia Bandery ale akurat podczas Rzezi Wołyńskiej Bandera siedział w obozie (razem z gen. Roweckim), co do jego działań w dwudziestoleciu, są bardzo podobne do działań Piłsudskiego, jeden walczył z Rosją carską, drugi z Polską międzywojenną. Ma Pan rację, ideologią Państwa Podziemnego i AK nie był nawet przez chwilę szowinizm, nacjonalizm czy ludobójstwo choć zdarzały się sytuacje niechlubne, morderstwa cywili, itp. Dla Polaków UPA nie jest zwykłą partyzantką, dla Ukraińców jest. Prócz mordowania Polaków UPA walczyła ze wszystkimi: Niemcami, Rosjanami i wszelkimi oddziałami partyzanckimi. UPA nie była powołana do mordownia Polaków, walczyła również o Ukrainę, również na terenach po II wojnie przyznanych Polsce. Czasami ramię w ramię z pozostałościami po AK walczyła z komunistami w Polsce. Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie stawia pomników zbrodniarzom, zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Pomniki AK, UPA upamiętniają ludzi walczących za swoją ojczyznę, nie zbrodniarzy. Elity nie stronią od wspominania o Wołyniu, słychać to w mediach. Politycy odwiedzający Lwów właśnie drażnią Ukraińców (vide MSZ we Lwowie w więzieniu na Łąckiego, aż się prosi o określenie „dyplomatołek”). Nie przyrównuję pomnika UPA do Cmentarza Orląt i nie uważam, że Ukraińcy robią dobrze utrudniając życie ToNGW, Orlęta zajmują w naszej historii miejsce szczególne ze względu na wiek walczących i chęci zamanifestowania polskości oraz przynależności Lwowa do ówczesnej Polski. Gdyby to ode mnie zależało nie zburzyłbym pomnika UPA, opisałbym tylko, że prócz walki o Ukrainę UPA była odpowiedzialna za Rzeź Wołyńską. Akurat walka o lwy została dobrze podsumowana przez ochotników z batalionu Azow. Kuriozalne, że we Lwowie gdzie na każdym kroku są lwy akurat przeszkadzają te lwy. Wyciszanie emocji, niewspominanie na każdym kroku o wzajemnych krzywdach spowoduje z czasem, że lwy wyjdą ze skrzyń. Podsumowując: uważam, że należy eksponować to co łączy, nie to co dzieli. Mamy niepowtarzalną szansę przesunąć cywilizację zachodnią o cały ogromny kraj na wschód, przy okazji poprawić bezpieczeństwo Polski i Europy co przy nieobliczalnych działaniach Rosjan jest bezcenne. Nie zmarnujmy tego pamiętając jednocześnie o naszej historii.

Odnośnie Bandery, chociaż przebywał w niemieckim obozie w latach 1941-1944, istnieją relacje świadczące o tym, że kontaktował się ze swoją organizacją, a zatem brał udział w przygotowaniach do Rzezi Wołyńskiej. Niemcy nie traktowali go też jakoś szczególnie źle, bo wiedzieli, że może im się jeszcze przydać.

Niech nie przyrównuje Pan Bandery do Piłsudskiego. Frakcja Bojowa PPS napadała wprawdzie na pociągi, na rosyjskich stójkowych, urzędników, ale nie brała na cel ludności cywilnej, jak to robił OUN/UPA. Zresztą Bandera wcale nie był traktowany w międzywojennej Polsce w sposób, który mógłby tłumaczyć później jego okrucieństwo. Chociaż udowodniono mu udział w przeprowadzeniu zamachu na ministra Pierackiego, w wyniku którego ten polityk został zamordowany, i skazano wpierw na karę śmierci, to jednak szybko zamieniono ją na dożywocie, a we wrześniu 1939 roku wypuszczono go, a nie zastrzelono, co władze polskie mogły uczynić bez problemu w warunkach wojennych.

Gdyby UPA była normalną partyzantką, walczącą z AK, a jej żołnierzy polegliby na terenach dzisiejszej Polski, owszem, mógłby na ich cmentarzu znajdować się pomnik. Ale UPA była organizacją diaboliczną na równi z SS czy NKWD, mającą na celu wymordowanie wszystkich Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Takim ludziom nie można wznosić pomników w naszym kraju. Jeżeli polegli na terenach polskich, niech mają tu swoje groby, ale żadnych pomników ku czci UPA. Orlęta natomiast walczyły z wojskiem ukraińskim, nie zabijali cywili. Szlachetnego przeciwnika należy szanować i Ukraińcy powinni zezwolić na odsłonięcie lwów, zwłaszcza że są one symbolem tego miasta.

Polacy wielokrotnie dali dowody na to, że wspierają Ukrainę, że darzą ją sympatią, a animozje z przeszłości odkładają na dalszy plan – tak było podczas pomarańczowej rewolucji w 2004 roku, a później podczas Majdanu w 2014 roku. To Ukraińcy jednak wciąż wykopują upiory przeszłości. Chociażby jeden z byłych ukraińskich ministrów stwierdził, że w Polsce jest 1,5 miliona Ukraińców, którzy na znak „chwycą za kopie”. Tak postępują sojusznicy?

Porównuję Banderę z Piłsudskim w kwestii metod walki, nie ludobójstwa w którym albo uczestniczył albo nie. PPS też zdarzało się mordować lub próbować mordować polityków czy monarchów. Nie porównuję postaci Bandery i Piłsudsiego bo format nie ten. Bezpośrednio za ludobójstwo odpowiedzialne było dowództwo na miejscu z Kłymem Sawurem.

Napisałem, że Zachodni Ukraińcy uważają UPA za normalną partyzantkę, nie że nią była. Zawsze można oddzielić morderstwa od walki narodowowyzwoleńczej. Jeśli Ukraińcy mieliby inną równie silną patyzantkę odwoływaliby się pewnie do niej. Ale nie mają a na czymś muszą budować poczucie tożsamości narodowej. Stąd te upiory.

Upiory pojawiły się również w Polsce, po 2015r. i straszą do dziś. M.in. dlatego, że upiory siedziały cicho i na fali poparcia Ukrainy przez Polskę po 2014r. lwy z Cmentarzy wróciły na swoje miejsca. Wybaczy Pan te polityczne wstawki ale jak wstaje się z kolan trzeba patrzeć jak nisko jest sufit żeby się nie poobijać a my się bez sensu obijamy a potem znów na kolana zamroczeni spotkaniem z sufitem. A wrażenie pozostaje… Niektórych kwestii po prostu nie trzeba tykać bo się nie dogadamy.

Zdanie jednego wojskowego, z wyglądu mocno zmęczonego życiem, nie może rzutować na stosunki pol.ukr. Przypomnę, że Ukraińcy robią gesty związane z Rzezią Wołyńską, Prez. Poroszenko składał kwiaty pod pomnikiem pomordowanych.

Ostatnio opublikowano badania, które pokazują, że Polska jest najbardziej przyjaźnie postrzeganym przez obywateli Ukrainy państwem.

Z naszej strony trzeba trochę zrozumienia i czasami przemilczenia pewnych rzeczy. Reagować trzeba jak ktoś powie, że Rzezi nie było albo będzie głosił nieprawdę.

Ale Ukraińcy właśnie negują Rzeź Wołyńską, a rada odwodu lwowskiego uczyniła rok 2019 rokiem UPA i Bandery. Czy zatem Polacy mają milczeć w takiej sytuacji? Czyli uważa Pan, że mamy zapomnieć o ofiarach Wołynia, aby Ukraińcy nas polubili? My nie możemy zapomnieć o Wołyniu, a nieustannie sól na tę ranę sypią właśnie Ukraińcy przez gloryfikowanie UPA i Bandery oraz wystąpienia Wjatrowycza i jemu podobnych. To również oni nie pozwalają na powrót lwów na Cmentarz Orląt i pokazowo aresztują i zastraszają polskich studentów, którym wystarczyło wypisać mandat i puścić wolno. Czyli my musimy z Ukrainą postępować, jak z jajkiem, a oni nam mogą pluć w twarz i nie ma problemu? Do zgody i przyjaźni potrzebna jest wola dwóch stron. A rząd PiS, który tak Pan atakuje, akurat jest wielce proukraiński i nie podejmuje żadnych działań w celu obrony pamięci o Wołyniu i Orlętach, za co wielokrotnie był krytykowany choćby przez środowiska narodowców lub Kukiz15. Ochłodzenie relacji z Ukrainą nastąpiło natomiast za rządów PO, która uczyniła reset w relacjach z Rosją.

Jeżeli negują to powinniśmy rzeczowo odpowiadać i dyskutować. Już kilka razy na tym forum pisałem, że nie powinniśmy zapominać o naszej historii. Kilka razy odwiedziłem Ukrainę i miałem okazję rozmawiać z Ukraińcami. Nie negują faktów a jedynie starają się osłabić ich wymowę (że oni też ginęli, że była to odpowiedź na rzekome działania Polaków, itd). Z psychologicznego punktu widzenia jest to zrozumiałe. I wydaje się, że pomimo trudnej, wspólnej historii nas lubią. Mimo tego, że na przestrzeni wieków, za wyjątkiem Wołynia to częściej Polacy byli górą.

Studenci powinni dostać mandat i na grzywnie się skończyło – bo decydował o tym chłodno, bez emocji rozumujący sąd. Zatrzymała studentów policja, na wniosek ochrony cmentarza wyczulonej i poirytowanej próbami oswobodzenia lwów, tudzież koszulkami z mapą II RP z zaznaczonym Lwowem noszonymi przez młodych turystów, bo i takich kiedyś widziałem.

Ja nikogo nie atakuję, ewentualnie delikatnie wbijam szileczki. Jak bym atakował używałbym zupełnie innego sposobu formułowania myśli. Rzeczywiście rząd PO utrzymywał poprawne stosunki z Rosją ale do czasu wojny w 2014r. Później te stosunki uległy pogorszeniu, min. przez kwestię ukraińską. Trochę brak Panu konsekwencji: PO przez lepsze stosunki z Rosją ochłodziła stosunki z Ukrainą rządzoną przez Janukowycza, który okazał się prawie namiestnikiem Kremla?

Jak to rząd PIS nie podejmuje działań w celu obrony pamięci? Wg mnie oczywiście, jednym z niewielu pozytywnych działań PIS jest polityka historyczna, w sensie kultywowania pamięci o historii. Mam wrażenie, że są środowiska, które by przyklasnęły propozycjom p. Żyrynowskiego. Tutaj ufam polityce rządu i temu, że sternik zachował w pamięci działania tragicznie zmarłego p. Prezydenta.

Kwestia Rzezi Wołyńskiej, Cmentarzy Lwowskich jest żywa jedynie na Ukrainie Zachodniej a to jedynie wycinek ogromnego Państwa. Na Ukrainie Słobodzkiej Bandera i UPA jest oceniany tak jak w Polsce a pamięć o np. nauczycielach kierowanych do pracy na terenie d. ziem polskich, którzy stracili życie zamordowani przez UPA jest wciąż żywa. Mordowali ich dlatego, że byli przysłani przez komunistyczną władzę a UPA walczyła z sowieckim państwem. Na Ukrainie też są różne zdania i opinie. Tak na marginesie takie same działania podejmowali nasi „Wyklęci”.

Radzę Panu zapoznać się z treścią tajnej notatki polskiego MSZ z marca 2008 roku, pt. „Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy”, która została odtajniona w październiku 2015 roku. Pokazuje ona wprost, iż rząd Platformy Obywatelskiej nie był zainteresowany realną pomocą dla Ukrainy i raczej przychylał się do odmrożenia relacji z Rosją. Oceniano tam wprost, iż oferowanie Ukrainie integracji z Zachodem, a więc w ramach UE czy NATO, jest czynnością jałową. Jak już wspomniałem, dokument ten pochodził z marca 2008 roku, a więc prezydentem Ukrainy był wtedy jeszcze Wiktor Juszczenko, sprawujący to stanowisko do 2010 roku. A zatem Janukowycz doszedł do władzy dopiero w trzecim roku rządów Platformy Obywatelskiej, a mimo to ta partia już wcześniej odpuściła sobie relacje z Ukrainą na rzecz Rosji. Należy też pamiętać o skandalicznych wpadkach Radosława Sikorskiego, który w 2014 roku rozpętał burzę swoją wypowiedzią o propozycji rozbioru Ukrainy złożonej Donaldowi Tuskowi przez Władimira Putina, a także zastraszał ukraińską opozycję podczas negocjacji mających doprowadzić do zakończenia Euromajdanu („wszyscy będzie martwi” itp.).

Nie jestem znawcą polityki zagranicznej Polski ani jej meandrów. O notatce słyszałem albo czytałem już jakiś czas temu, samej notatki nie czytałem. Opieram się na obserwacjach działań stron polskiej i ukraińskiej oraz na rozmowach z ludźmi. Od roku 2015 systematycznie jesteśmy coraz gorzej postrzegani na Ukrainie (i nie tylko). Widocznie prócz działań rzeczywistych liczy się też forma przekazu. Dodatkowo nie sądzę, żeby z notatki wynikało „odpuszczenie Ukrainy”, może po prostu była to trzeźwa ocena sytuacji. Dziś trudno mi sobie wyobrazić integrację Ukrainy ze strukturami europejskimi i Paktem Północnoatlantyckim, mimo mojej całej sympatii do tego kraju.

Nie wiem kto nagłośnił idiotyczną propozycję Rosjan ale faktem jest, że wtedy uczestniczyliśmy w polityce europejskiej, dziś pozostajemy na jej obrzeżach. Może też stąd wynikają działania Ukraińców ze lwami, skoro nikt w Europie się z nami nie liczy to dlaczego oni mają się liczyć. Cały czas mówię o działaniach polityków, które jak w każdej demokracji zdeterminowane są nadzieją na ewentualne głosy. Zwykłym ludziom jest wszystko jedno.

Za rządów Platformy Obywatelskiej też nic nie znaczyliśmy dla Ukrainy – dowód – kiedy proponowaliśmy w 2014 roku stronie ukraińskiej pośrednictwo i pomoc w rozwiązaniu konfliktu z Rosją, ta odrzuciła naszą ofertę, wybierając Niemcy. Ciekawe, że tak proukraiński rząd, jak gabinet PIS-u ma niby tak bardzo przeszkadzać Ukraińcom… Przecież Jarosław Kaczyński jako jeden z pierwszych zagranicznych polityków przybył na Euromajdan w 2014 roku. Pamiętam, że mocno wtedy krytykowano Tuska, który w ogóle tam wtedy nie przybył (negatywne głosy na ten temat płynęły nawet z Gazety Wyborczej). Do Polski wciąż bez przeszkód napływają ukraińscy pracownicy i rząd PISu przyjmuje ich z otwartymi rękami. Co więcej, po incydencie na Morzu Azowskim to Polska jako pierwsza w oficjalnym piśmie skrytykowała działania Rosjan wobec Ukrainy. To Ukraińcy mają problem z nami, a nie my z nimi. Po prostu ukraińskim władzom nie zależy na pojednaniu.

Tak, to Sikorski rozpuszczał plotki o propozycji podziału Ukrainy. Zrobił to podczas wywiadu dla Politico – link do artykułu w Newsweeku: https://www.newsweek.pl/polska/radoslaw-sikorski-wywiad-dla-politico-rozbior-ukrainy-newsweekpl/fp4fy4w

Szanowny panie!

Skoro ta Ukraina taka antypolska, niezależnie od opcji rządzącej u nas, co Pan proponuje?

Nie zmusimy ich do porzucenia sympatii dla UPA i Bandery, możemy ich zmusić do opuszczenia Polski różnymi sposobami ale wtedy strzelimy sobie w stopę jak UK brexitem.

Ja proponuję zostawić historię historykom, względnie takim amatorom jak ja lubiącym podyskutować. Szukać tego co łączy, tonować emocje i wspierać Ukrainę w wysiłkach zmierzających do integracji z NATO i UE. Protestować w naprawdę ważnych kwestiach, nie zawsze jak drugorzędny polityk coś powie.

Jeszcze jedna kwestia: najbardziej przeciw polskim lwom protestują we Lwowie, w Polsce najbardziej Ukraińcy przeszkadzają w Przemyślu, może to taka specyfika pogranicza?

Kamyk do ogródka wszystkich sił rządzących po przełomie ’89 roku:
Po incydencie na Morzu Azowskim, polski minister obrony nar. postanowił posłać okręty na pomoc Ukrainie ale konserwator zabytków nie wyraził zgody…

Czyli, wedle zaprezentowanej przez Pana zasady, gdyby w Niemczech próbowano obecnie budować tożsamość narodową na kultywowaniu Hitlera i NSDAP, również powinniśmy przejść nad tym do porządku dziennego, bo są ważniejsze sprawy? Otóż, nie! Trzeba stawiać wytrwale i stanowczo tamę kultywowaniu banderyzmu na Ukrainie. Czynić należy to przez przypominanie zbrodni UPA na Polakach, tak, żeby wbiły się one w świadomość Ukraińców, jak wiedza o Holocauście Niemcom.

Ukraina i UPA to nie nazistowskie Niemcy. UPA walczyła ze wszystkimi. Niemcy uważali się za nadludzi i chcieli wyeliminować oraz sprowadzić do podrzędnej roli całe narody. UPA chciała „tylko” usunąć Polaków z ziem, które uważała, wg swojego wyobrażenia, za swoje.
Zgadzam się, że trzeba dyskutować i mówić o Rzezi Wołyńskiej by Ukraińcy się o niej dowiedzieli. Trzeba również pamiętać, że zbrodnie na Wołyniu to nie cała działalność UPA.
Niemcy, Rosjanie i Polacy to narody, które mają rozwiniętą tożsamość narodową i bogatą historię. Mogą odwoływać się do różnych wydarzeń. Nazizm to w historii Niemiec drobna część. Ukraińcy odwołują się do tego co mają.
Jeszcze jeden aspekt: na Ukrainie wciąż żywa jest pamięć o ofiarach Wielkiego Głodu i II wojny św. Ofiary te to miliony ludzi. Na wschodzie i w centralnej Ukrainie ludzie zastawiają się o co spierają się Polacy i Zachodni Ukraińcy, cóż znaczy 60-100 tys. wobec milionów… Wielu ludzi nie wie nic o Wołyniu, jak się dowiaduje, rozumuje w sposób pokazany powyżej. Ukraina jest ogromna, zachodnia część to niewielka część ogromnego Państwa, głośna i stanowiąca esencję ukraińskości ale stosunkowo niewielka.
Trzeba pamiętać ale pamięć nie może przesłania ć porozumienia.
Wesołych świąt dla wszystkich forumowiczów.

Żałosne wywody…

Pani Kasiu, a słychać coś we Lwowie nowego w sprawie figur lwów na Cmentarzu Orląt? Zdaje się, że jakieś decyzje miały zapaść w Ratuszu w tej sprawie? Po naszej stronie granicy temat jakby umarł.

Jest ruch w sprawie, czyli kolejny incydent na Cmentarzu Orląt. Tym razem lewego lwa odsłonił… wiatr. Czy to był wiatr historii, sprawiedliwości, czy zdrowego rozsądku – nie wiemy, jednakowoż w razie potrzeby, uprzejmie prosimy o otoczenie przedmiotowego wiatru opieką konsularną :)

Lew jednak króciutko przebywał na wolności, bowiem zaraz go zabandażowali i teraz przypomina mumię.

Szczegóły tu:

Wrzućcie w google: Piękne skutki fatalnej pogody. Porywisty wiatr odsłonił figurę lwa na Cmentarzu Obrońców Lwowa wpolityce.pl

48
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x